Michał Bakunin

Do towarzyszy z Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników
Le Locle i La Chaux-De-Fonds

PATRIOTYZM (ciąg dalszy)

Czy ludzie, aby żyć, z natury swej skazani są na wzajemne pożeranie się, tak jak czynią to zwierzęta innych gatunków?

Niestety, u kolebki ludzkiej cywilizacji znajdujemy ludożerstwo; w tym samym czasie i później wyniszczające wojny, wojny ras i narodów: wojny zaborcze, wojny dla zachowania równowagi, wojny polityczne, wojny religijne, wojny w imię wielkich idei, jak np. te, które prowadzi Francja rządzona przez obecnego cesarza, i wojny patriotyczne w imię wielkiego zjednoczenia narodowego, czyli wojny, o których myśli z jednej strony pangermanistyczny minister w Berlinie, z drugiej zaś - panslawistyczny car w Petersburgu!

I co znajdujemy u podstaw tego wszystkiego, co kryje się za wszystkimi obłudnymi frazesami, które służą do stworzenia pozorów człowieczeństwa i prawa? Zawsze to samo zagadnienie ekonomiczne: dążenie jednych, by żyć i zażywać pomyślności kosztem innych. Wszystko poza tym jest tylko blagą. Nieuki, naiwni i głupcy dają się oszukać, lecz ludzie silni, którzy kierują losem Państw, wiedzą doskonale, że wszelkie wojny prowadzone były w jednym tylko celu: by łupić, grabić cudze bogactwa i ujarzmiać cudzą pracę!

Taka jest rzeczywistość okrutna i zarazem brutalna, której bogowie wszystkich religii, bogowie wojny nigdy nie omieszkali udzielić błogosławieństwa. Zaczynając od Jehowy, Boga Żydów, odwiecznego Ojca Pana Naszego Jezusa Chrystusa, który nakazał swemu wybranemu narodowi zmasakrować wszystkich mieszkańców Ziemi Obiecanej, a kończąc na Bogu katolickim, reprezentowanym przez papieży, którzy w nagrodę za masakrę pogan, mahometan i heretyków ziemię tych nieszczęśliwych podarowali ich szczęśliwym, ociekającym krwią zabójcom. Dla ofiar - piekło. Dla katów - mienie i ziemia zamordowanych, taki oto jest cel wszystkich najświętszych wojen, wojen religijnych.

Jest rzeczą oczywistą, że ludzkość, przynajmniej dotychczas, nie była bynajmniej wyjątkiem w tym powszechnym prawie świata zwierzęcego, które skazuje wszystkie istoty żyjące na wzajemne pożeranie się w walce o byt. Tylko socjalizm - jak się postaram wykazać w dalszym ciągu tych artykułów - tylko on jeden, ustanawiając zamiast sprawiedliwości politycznej, prawnej i boskiej sprawiedliwość ludzką, zamiast patriotyzmu powszechną ludzką solidarność, a zamiast konkurencji ekonomicznej międzynarodową organizację społeczeństwa opartego całkowicie na pracy - tylko socjalizm będzie mógł położyć kres wojnie, temu brutalnemu przejawowi cech zwierzęcych w człowieku.

Ale dopóki socjalizm nie zwyciężył na ziemi, dopóty wszelkie burżuazyjne kongresy pokoju i wolności będą protestować nadaremnie (3); choćby im przewodniczyli Wiktorowie Hugo całego świata - ludzie nie przestaną się wzajemnie rozszarpywać jak dzikie zwierzęta.

Jest bezwzględnie stwierdzone, że historia człowieka, podobnie jak historia wszystkich innych gatunków zwierząt, zaczęła się od wojny. Wojna ta, która w zasadzie ma zawsze tylko jeden cel: zdobycie środków do życia, przechodziła przez różne fazy rozwoju. Fazy owe odpowiadają różnym fazom rozwoju cywilizacji, to jest rozwoju potrzeb człowieka oraz środków ich zaspokajania.

W ten sposób zwierzę wszystkożerne, człowiek - żywił się początkowo, jak wszystkie inne zwierzęta, owocami i roślinami, żył z polowania i rybołówstwa. Niewątpliwie w ciągu wielu stuleci człowiek polował i łowił ryby tak, jak to robią jeszcze dzisiaj zwierzęta, przy tym nie miał innych narzędzi poza tymi, jakimi obdarzyła go przyroda. Gdy po raz pierwszy posłużył się najbardziej prymitywnym narzędziem, zwyczajnym kijem lub kamieniem, był to już akt refleksji, akt afirmacji, na pewno jeszcze nieświadomy, że jest on zwierzęciem myślącym, człowiekiem. Albowiem najprymitywniejsze nawet narzędzie musi być koniecznie przystosowane do tego celu, jaki człowiek chce osiągnąć, przeto wymaga pewnej kalkulacji umysłowej, kalkulacji, która odróżnia zasadniczo człowieka-zwierzę od wszystkich innych zwierząt na ziemi. Dzięki tej zdolności refleksji, myślenia, robienia wynalazków człowiek udoskonalał swoje narzędzia, czyniąc to, co prawda, bardzo wolno, w ciągu wielu stuleci, i w ten sposób przeobraził się w myśliwego, czyli w uzbrojone dzikie zwierzę.

Drobne grupy ludzkie, gdy już osiągnęły ten pierwszy szczebel cywilizacji, zabijając żywe istoty z ludźmi włącznie, gdyż oni również musieli służyć im za środek wyżywienia, te drobne grupy mogły się łatwiej wyżywić aniżeli zwierzęta nieposiadające narzędzi do polowania lub wojny. Ponieważ zaś wszelkie gatunki zwierzęce rozmnażają się zawsze w stosunku wprost proporcjonalnym do środków utrzymania, to oczywiście liczba ludzi powinna była zwiększać się szybciej aniżeli liczba zwierząt innych gatunków, i wreszcie musiał nadejść moment, w którym niekultywowana przyroda nie była już w stanie wszystkich wyżywić.

CIĄG DALSZY...

Jeżeliby rozum ludzki nie był zdolny do czynienia postępów, jeżeliby nie opierał się z jednej strony na tradycji, która przechowuje wiadomości zebrane przez minione pokolenia dla przyszłych pokoleń, z drugiej zaś strony, jeżeliby ich nie rozpowszechniał dzięki darowi mowy, która jest nieodłączna od daru myśli, nie mógłby wówczas rozwijać się dalej; jeżeliby rozum nie był obdarzony nieograniczoną zdolnością wynalazczą, nie wymyślał coraz to nowych środków, aby obronić istnienie ludzkie przed wszelkimi wrogimi siłami przyrody - niewystarczalność przyrody stałaby się nieuchronnie granicą rozmnażania się gatunku ludzkiego.

Ale dzięki tej cennej zdolności, która pozwala człowiekowi poznawać, zastanawiać się, pojmować, może on przekroczyć tę naturalną granicę, choć powstrzymuje ona rozwój wszystkich innych gatunków zwierzęcych. Kiedy źródła naturalne zostały wyczerpane, człowiek stworzył sztuczne. Korzystając nie z sił fizycznych, lecz z wyższości swej inteligencji, człowiek zamiast po prostu zabijać dzikie zwierzęta, by je natychmiast pożerać, zaczął je ujarzmiać, oswajać i w pewien sposób hodować, aby mogły służyć jego celom. I w ten sposób, w ciągu dalszych stuleci, grupy myśliwych przekształciły się w grupy pasterzy.
Naturalnie, te nowe źródła wyżywienia wzmogły jeszcze proces rozmnażania się gatunku ludzkiego, co z kolei zmusiło człowieka do stworzenia nowych środków utrzymania. Gdy eksploatacja zwierząt przestała już wystarczać, ludzie zaczęli eksploatować ziemię.

W ten sposób ludy koczownicze i pasterskie przekształcały się, znowu w ciągu wielu stuleci, w ludy rolnicze. W tym oto okresie historii powstało niewolnictwo. Ludzie, którzy ongiś sami bądź, co bądź byli dzikimi zwierzętami, najpierw pożerali swoich wrogów zabitych, czy też wziętych do niewoli. Lecz sikoro zrozumieli, jaką korzyść przynoszą im zwierzęta zmuszone do pracy i że eksploatacja ich daje więcej niż natychmiastowe zabijanie, musieli też szybko pojąć korzyści, jakie mogłyby przynieść im usługi człowieka, najrozumniejszego zwierzęcia na tej ziemi. Przestano, więc pożerać zwyciężonych wrogów, natomiast czyniono z nich niewolników, zmuszano do pracy niezbędnej dla wyżywienia ich pana.

Praca ludów pasterskich jest tak łatwa i tak prosta, że prawie nie wymaga pracy niewolników. Toteż widzimy, że u ludów koczowniczych i pasterskich liczba niewolników jest bardzo ograniczona, żeby nie powiedzieć - niemal równa zeru. Inaczej się dzieje u ludów osiadłych i rolniczych. Rolnictwo wymaga pracy wytrwałej, codziennej i ciężkiej. Wolny człowiek lasów i równin, zarówno myśliwy jak pasterz, oddawał się tej pracy z wielką niechęcią. Widzimy jeszcze i teraz, na przykład u dzikich ludów Ameryki, że wszystkie najcięższe i najbardziej przykre prace domowe spadają na barki istoty względnie najsłabszej, na barki kobiety. Mężczyźni nie znają żadnych innych zajęć oprócz łowów i wojny, które nawet i w naszej cywilizacji są uważane za zajęcia najszlachetniejsze; gardząc wszelkimi innymi zajęciami wylegują się leniwie, paląc fajki, gdy tymczasem ich nieszczęśliwe żony, te naturalne niewolnice barbarzyńskich mężów, upadają pod ciężarem codziennych swych trudów.

Jeszcze jeden krok w rozwoju cywilizacji - i rolę kobiety przejmuje niewolnik. Juczne zwierzę obdarzone rozumem, zmuszone dźwigać cały ciężar pracy fizycznej, stwarza takie warunki, w których jego pan może wykorzystać swój wolny czas na rozwój intelektualny oraz moralny.

Ciąg dalszy nastąpi...*

* [Dalszy ciąg się nie ukazał. (przyp. red.)]

Przypisy

1) "Journal de Geneve, national, politique et litteraire" - konserwatywna gazeta, wychodzi od
1826 r. (przyp. red.)

2) Proudhon w swej broszurze na temat zjednoczenia włoskiego - chodzi o broszurę P. J. Proudhona: "Nouvelles observations sur l'unite italienne", Paryż 1868, Oeuvres Completes de P. J. Proudhon, t. XVI. (przyp. red.)

3) Burżuazyjne kongresy pokoju i wolności - Bakunin czyni tu aluzję do działalności Ligi Pokoju i Wolności, pacyfistycznej organizacji burżuazyjnej. (przyp. red.)

 

| List pierwszy | List drugi | List trzeci | List czwarty | List piąty | Patriotyzm fizjologiczny |
Patriotyzm (ciąg dalszy)
| Patriotyzm (ciąg dalszy) | Patriotyzm (ciąg dalszy) |



[strona główna] [biografia] [pisma] [opracowania] [ikonografia] [bibliografia] [odnośniki] [redakcja]
Strony Internetowe Trojka Design  © 2001-2013 rozbrat.org