Michał Bakunin

Do towarzyszy z Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników
Le Locle i La Chaux-De-Fonds

PATRIOTYZM FIZJOLOGICZNY, CZYLI PRZYRODZONY

W poprzednim liście wykazałem, że patriotyzm, o ile jest cechą czy namiętnością przyrodzoną, wypływa z prawa fizjologicznego, mianowicie z prawa określającego podział żywych istot na gatunki, rodziny i grupy.

Namiętność patriotyczna jest oczywiście namiętnością solidarną. Aby ją odnaleźć w formie bardziej określonej w świecie zwierzęcym, należy jej szukać wśród tych gatunków zwierzęcych, które, podobnie jak człowiek, są obdarzone naturą wybitnie społeczną: a więc na przykład wśród mrówek, pszczół, bobrów i wielu innych zwierząt, które bądź posiadają wspólne, stałe miejsce zamieszkania, bądź też przenoszą się stadami z miejsca na miejsce. Zwierzęta posiadające kolektywne i stałe mieszkania, reprezentują zawsze pod kątem widzenia życia przyrodniczego rodzaj patriotyzmu narodów rolniczych, zwierzęta zaś przenoszące się stadami z miejsca na miejsce - rodzaj patriotyzmu narodów koczowniczych.

Oczywiście, pierwszy patriotyzm jest bardziej pełny aniżeli ostatni, który jest tylko wyrazem solidarności jednostek w stadzie, podczas gdy pierwszy jest jeszcze wyrazem solidarności jednostek z ziemią czy też z zajętym przez nie osiedlem. Przyzwyczajenie jest drugą naturą, zarówno u ludzi jak u zwierząt, toteż sposób życia zbiorowości zwierząt osiadłych jest o wiele bardziej określony, bardziej ustalony aniżeli stad koczowniczych; i właśnie te różne nawyki, te odrębne sposoby życia stanowią istotny element patriotyzmu.

Patriotyzm przyrodzony można by określić w następujący sposób: jest to instynktowne, machinalne i całkowicie pozbawione krytycyzmu przywiązanie do nawyków życiowych kolektywnie przyjętych i odziedziczonych albo tradycyjnych oraz jest to tak samo instynktowna i machinalna wrogość w stosunku do każdego innego sposobu życia. Jest to miłość względem swoich i jest to nienawiść względem wszystkiego, co nosi charakter obcości. A więc patriotyzm jest kolektywnym egoizmem z jednej strony i wojną - z drugiej. Ale ta solidarność nie jest bynajmnniej dość silna, żeby indywidua, członkowie zbiorowości zwierzęcej, nie pożerały się wzajemnie, gdy zajdzie tego potrzeba; jest jednak dość silna, aby wszystkie indywidua, zapominając o waśniach wewnętrznych, łączyły się przeciwko każdemu intruzowi, który by przybył do nich z obcej zbiorowości.

Spójrzcie na przykład na psy w jakiejś wsi. Psy w stanie natury nie tworzą zbiorowych republik. Pozostawione własnym instynktom, włóczą się stadami jak wilki i dopiero pod wpływem człowieka stają się zwierzętami osiadłymi. Ale z chwilą kiedy osiadły, tworzą w każdej wsi rodzaj republiki opartej nie na wspólnocie, lecz na wolności indywidualnej, według tak ulubionego przez burżuazyjnych ekonomistów hasła: każdy dla siebie, a przybłędę niech więc diabli porwą. W świecie psów panuje zasada laissez-faire, laissez-aller niczym nieograniczona, konkurencja bezlitosna i nieprzerwana wojna domowa, w której silniejszy zawsze gryzie słabszego - zupełnie jak w republikach burżuazyjnych. Ale niechaj pies ze wsi sąsiedniej przejdzie choćby tylko przez ich ulicę, a zobaczycie natychmiast wszystkich tych powaśnionych obywateli rzucających się całą sforą na nieszczęsnego przybłędę.

Zapytuję: czy nie jest to wierna kopia, albo raczej czy nie jest to oryginał, który codziennie kopiuje społeczeństwo ludzkie? Czyż nie jest to doskonały przejaw tego patriotyzmu przyrodzonego, o którym powiedziałem i ośmielam się powtórzyć, że jest on namiętnością wyłącznie zwierzęcą? Jego charakter zwierzęcy nie ulega wątpliwości, ponieważ psy są bezspornie zwierzętami i ponieważ człowiek, również zwierzę, podobnie jak pies i wszystkie inne zwierzęta na ziemi, lecz zwierzę obdarzone fizjologiczną zdolnością myślenia i mówienia, rozpoczyna swoją historię od stanu zwierzęcego i dopiero z biegiem stuleci zdobywa i tworzy bardziej doskonałą organizację, swoje człowieczeństwo.

Znając pochodzenie człowieka, nie powinniśmy się dziwić jego cechom zwierzęcym, które są naturalnym faktem pośród tylu innych faktów naturalnych; nie powinniśmy się też na nie oburzać. Z tego jednak bynajmniej nie wynika, że nie należy tych cech jak najenergiczniej zwalczać, albowiem całe życie ludzkie jest przecież nieustanną walką z tymi przyrodzonymi cechami zwierzęcymi w człowieku w imię jego człowieczeństwa.

Chciałem tylko stwierdzić, że patriotyzm, który poeci, politycy wszelkich szkół, rządy oraz wszystkie klasy uprzywilejowane zachwalają nam jako idealną i najwyższą cnotę, korzeniami swymi tkwi nie w człowieczeństwie ludzi, ale w ich cechach zwierzęcych. I istotnie widzimy, że patriotyzm przyrodzony panuje niepodzielnie w początkach historii, współcześnie zaś w najmniej cywilizowanych częściach społeczeństwa ludzkiego. - Patriotyzm w społecznościach ludzkich jest uczuciem niewątpliwie o wiele bardziej złożonym niż w innych społecznościach zwierzęcych, z tej prostej przyczyny, że życie człowieka, zwierzęcia myślącego i mówiącego, ogarnia nieporównanie więcej przedmiotów aniżeli życie zwierząt innych gatunków. Z nawykami i tradycjami czysto fizycznymi łączą się u człowieka tradycje bardziej lub mniej abstrakcyjne, intelektualne i moralne, całe mnóstwo idei i wyobrażeń fałszywych lub prawdziwych wraz z różnymi obyczajami religijnymi, ekonomicznymi, politycznymi i społecznymi. - Wszystko to stanowi elementy przyrodzonego patriotyzmu człowieka, wszystko to kojarząc się w ten czy inny sposób tworzy charakterystyczny dla danej społeczności tryb istnienia, pewien tradycyjny sposób życia, myślenia i działania, odmienny od innych.

Lecz niezależnie od tego, jaka zachodziłaby różnica między przyrodzonym patriotyzmem społeczności ludzkich a przyrodzonym patriotyzmem świata zwierzęcego pod względem jakości, a nawet ilości obejmowanych przez nie przedmiotów - jedno mają one wspólne: są tak samo przesiąknięte namiętnością instynktowną, tradycyjną, nawykową, kolektywną, a intensywność zarówno jednego, jak drugiego patriotyzmu nie jest w najmniejszym stopniu zależna od charakteru ich treści. Można by natomiast powiedzieć, że im mniej ta treść jest złożona, im jest prostsza, tym bardziej nasilone i tym bardziej wyłączne jest uczucie patriotyczne, które jest jej przejawem i wyrazem.

Zwierzę jest oczywiście o wiele bardziej niż człowiek przywiązane do tradycyjnych zwyczajów społeczności, której część stanowi. U zwierząt to przywiązanie patriotyczne ma siłę konieczności; zwierzę samo nie może się od niego uwolnić i tylko niekiedy pod wpływem człowieka udaje mu się to uczynić. Tak samo w społecznościach ludzkich: im niższy jest poziom cywilizacji, im mniej złożona, im prostsza jest sama podstawa życia społecznego, tym mocniej przejawia się patriotyzm przyrodzony, to jest instynktowne przywiązanie jednostek do wszystkich nawyków materialnych, intelektualnych i moralnych, jakie składają się na tradycjonalne i zwyczajowe życie każdej poszczególnej społeczności, tym mocniej przejawia się nienawiść względem wszystkiego, co się od nich różni, względem wszystkiego, co jest im obce. Z tego wynika, że patriotyzm przyrodzony pozostaje w odwrotnym stosunku do poziomu cywilizacji, czyli do zwycięstwa człowieczeństwa w społeczeństwach ludzkich.

Nikt nie zaprzeczy, że instynktowny, czyli przyrodzony patriotyzm nieszczęsnej ludności zamieszkałej w strefie lodowatej, którą zaledwie dotknęła cywilizacja ludzka, gdzie samo życie materialne jest tak bardzo ubogie, że patriotyzm ten jest o wiele silniejszy i bardziej wyłączny aniżeli patriotyzm, dajmy na to, Francuza, Anglika lub Niemca. Niemiec, Anglik, Francuz mogą żyć i aklimatyzować się wszędzie, natomiast mieszkańca krajów polarnych zabiłaby szybko nostalgia, gdyby go trzymać z dala od jego ojczyzny. A przecież jakie bytowanie może być bardziej nędzne i mniej ludzkie niż jego! I ten fakt raz jeszcze dowodzi, że intensywność patriotyzmu przyrodzonego nie jest dowodem człowieczeństwa, lecz zwierzęcości.

Patriotyzm ten, obok elementu pozytywnego, polegającego na instynktownym przywiązaniu osobników do pewnego określonego sposobu życia w danej społeczności, do której należą, zawiera jeszcze element negatywny, równie ustalony jak pierwszy i od tamtego nieodłączny. Jest to równie instynktowna odraza do wszystkiego, co im jest obce - odraza instynktowna, a przez to samo całkowicie zwierzęca; tak jest, istotnie zwierzęca, albowiem ta odraza jest tym silniejsza i bardziej nieprzezwyciężona, im jednostka, która ją odczuwa, mniej myśli i rozumie, im mniej jest człowiekiem.

Dziś tę odrazę patriotyczną w stosunku do wszystkiego, co obce, napotyka się tylko u dzikich ludów; w Europie można się z nią spotkać jeszcze wśród półdzikiej ludności, której cywilizacja burżuazyjna nie raczyła wprawdzie udzielić oświaty, ale której nigdy nie omieszka wyzyskiwać. W największych stolicach Europy, w samym Paryżu, a zwłaszcza w Londynie, istnieją ulice pozostawione nędzarzom, do których nie dotarł żaden promień oświaty. Wystarczy, aby jakiś cudzoziemiec tam się ukazał, a natychmiast otoczy go tłum nieszczęsnych ludzkich istot, mężczyzn, kobiet, dzieci półnagich, noszących na twarzy i w całej postaci piętno najstraszliwszej nędzy i najgłębszego upadku; otoczą go, zarzucą obelgami, niekiedy nawet wyrządzą mu krzywdę - a to wszystko dlatego, że jest cudzoziemcem. Czyż ten brutalny i dziki patriotyzm nie jest najbardziej jaskrawym zaprzeczeniem wszystkiego, co nosi miano społeczeństwa?

A jednak istnieją nader światłe burżuazyjne dzienniki, jak na przykład Journal de Geneve (1), które wcale nie odczuwają wstydu, wykorzystując ten tak mało ludzki przesąd i tę całkowicie zwierzęcą namiętność. Pragnę jednak oddać im sprawiedliwość i chętnie przyznaję, że pisma te, wykorzystując patriotyzm, same tych uczuć bynajmniej nie podzielają i że głoszą go tylko dlatego, iż wymaga tego ich własny interes. Podobnie postępują obecnie wszyscy niemal kapłani wszelkich wyznań, głosząc niedorzeczności religijne, w które sami nie wierzą, a czynią to wyłącznie dlatego, że w interesie klas uprzywilejowanych leży, aby masy ludowe w dalszym ciągu w nie wierzyły.

Journal de Geneve, wyczerpawszy już wszystkie argumenty i dowody, dodaje: to jest rzecz obca, to jest idea obca, to jest człowiek obcy; dziennik ten musi być małego mniemania o swoich rodakach, jeśli łudzi się, że wystarczy powiedzieć im to straszne słowo obcy, aby wszyscy, zapominając o wszystkim, o zdrowym rozsądku, o człowieczeństwie i sprawiedliwości, stanęli po jego stronie.

Nie jestem bynajmniej genewczykiem, lecz nazbyt szanuję mieszkańców Genewy, aby nie wierzyć, że Journal de Geneve myli się w ich ocenie. Oni na pewno nie będą chcieli poświęcić człowieczeństwa dla podstępnie wykorzystywanych cech zwierzęcych.

 

| List pierwszy | List drugi | List trzeci | List czwarty | List piąty | Patriotyzm fizjologiczny |
Patriotyzm (ciąg dalszy)
| Patriotyzm (ciąg dalszy) | Patriotyzm (ciąg dalszy) |



[strona główna] [biografia] [pisma] [opracowania] [ikonografia] [bibliografia] [odnośniki] [redakcja]
Strony Internetowe Trojka Design  © 2001-2013 rozbrat.org