Michał Bakunin

Referat o Aliansie

Nota redakcyjna
Referat o Aliansie był pisany przez Bakunina w lipcu-sierpniu 1871 roku, w czasie gdy zarysowały się już wyraźnie różnice stanowisk między grupą jego zwolenników a Radą Generalną Międzynarodówki, bezpośrednio przed decyzją o zwołaniu zamkniętej konferencji Międzynarodówki w Londynie. Fragmenty Referatu były publikowane w 1872 roku w "Memoire de la Federation jurassienne" oraz w pierwszym tomie "L'Internationale, Documents et Souvenirs", Paryż 1905, J. Guillaume. Całość Referatu opublikowana została po raz pierwszy w "VI tomie Oeuvres Bakunina (Paryż 1913). Tłumaczenie niniejszego fragmentu zostało dokonane według tego tekstu.

Tekst za Michał Bakunin "Pisma Wybrane" t. 2, s. 451 - 491. Przełożyła Zofia Krzyżanowska. Publikacja w wersji elektronicznej: Anarchistyczne Archiwa 2006.

Pierwszą przyczyną (1) było, co następuje: najbardziej wpływowi członkowie, przywódcy lub kierownicy Sekcji Robotników Fabryki (2) traktowali naszą propagandę i naszą nową organizację: jedni - obojętnie, inni - nawet w pewnym stopniu przychylnie, dopóki sądzili, że Alians będzie tylko czymś w rodzaju akademii, gdzie będą roztrząsane w sposób naukowy czysto teoretyczne zagadnienia. Wtedy dopiero zaczęli odnosić się podejrzliwie do takiej legalnej i całkiem zresztą jawnej i otwartej działalności Aliansu, kiedy spostrzegli, że grupa Aliansu nie przywiązuje zbyt dużej wagi do niepotrzebnego teoretyzowania, lecz za główny cel stawia sobie zaznajomienie się z zasadami i organizacją Międzynarodówki, w której streszcza się według niej cała praktyczna strona socjalizmu; a przede wszystkim, kiedy zobaczyli, że Alians, wywierając szczególny wpływ na robotników budowlanych, usiłuje wpoić w nich ideę kolektywnej organizacji, która dotychczas była im obca, organizacji opartej całkowicie na zasadach Międzynarodówki i ożywionej wyłącznie jej duchem, w konsekwencji mogącej przynieść robotnikom większe uświadomienie i większą niezależność, początkowo w stosunku do własnych komitetów, które coraz bardziej schodziły na manowce, nadużywając swej władzy, następnie zaś w stosunku do przywódców robotników fabrycznych, którzy, niezadowoleni, iż wśród robotników fabrycznych powstaje coś w rodzaju kliki rządzącej, starali się ostentacyjnie rozszerzyć swe wpływy na sekcje robotników budowlanych poprzez ich własne komitety.

Cała ta działalność Aliansu sprowadzała się do wynajdywania sposobów, by liczne zastępy robotników budowlanych mogły określić swoje instynktowne dążenia, przeobrażać je w myśli i myśli te wypowiadać. W łonie Klubu i na ogólnych zebraniach Międzynarodówki stało się to niemożliwe wskutek zorganizowanej przewagi robotników fabrycznych. Klub stawał się stopniowo instytucją wyłącznie genewską, kierowaną i administrowaną wyłącznie przez genewczyków, w której robotnicy budowlani, po większej części cudzoziemcy, byli uważani i wreszcie sami siebie zaczęli uważać za element obcy. Często, nazbyt często robotnicy fabryczni, obywatele genewscy, dawali do zrozumienia robotnikom budowlanym: "My tutaj jesteśmy u siebie, wy jesteście tylko naszymi gośćmi". W końcu zapanował tam duch genewski, duch radykalno-burżuazyjny, niezwykle - jak wiadomo - ciasny; nie starczyło tam miejsca ani dla idei Międzynarodówki, ani międzynarodowego braterstwa. W rezultacie robotnicy budowlani, znużeni odgrywaniem takiej podrzędnej roli, powoli przestali uczęszczać do Klubu, który dzisiaj stał się istotnie instytucją wyłącznie genewską.

Gruntowna i poważna dyskusja nad sprawami Międzynarodówki nie mogła się rozwinąć na ogólnych zebraniach. Przede wszystkim w owym czasie zebrania ogólne odbywały się dość rzadko, a zwoływano je w celu przedyskutowania zagadnień specjalnych, przeważnie spraw strajków. Na każdym zebraniu ogólnym musiało też dojść do wystąpień i walki pomiędzy obydwoma przeciwstawnymi sobie kierunkami reprezentowanymi w Międzynarodówce genewskiej: z jednej strony kierunkiem socjalizmu burżuazyjnego oraz radykalizmu reprezentowanego przez robotników fabrycznych, z drugiej zaś strony kierunkiem socjalizmu rewolucyjnego podtrzymywanego przez słuszny instynkt robotników budowlanych. Trzeba stwierdzić, że najczęściej ten ostatni brał górę dzięki przeważającej liczbie robotników budowlanych, popieranych przez nikłą mniejszość robotników fabrycznych. Toteż przywódcy robotników fabrycznych nie lubili ogólnych zebrań, gdyż nieraz w ciągu jednej lub dwóch godzin udaremniały one intrygi, które knuli w ciągu długich tygodni. Usiłowali więc zawsze zastąpić ludowe, publiczne zebrania ogólne tajnymi zebraniami komitetów, które udało im się całkowicie opanować.

Na zebraniach ogólnych masa robotnicza milczała. Na mównicę wstępowali zawsze ci sami mówcy obydwóch przeciwstawnych sobie partii, powtarzając swoje mniej więcej stereotypowe przemówienia. Z lekka prześlizgiwali się ponad wszystkimi zagadnieniami, nie dotykając ich głębokiego i istotnego znaczenia, z mniejszym lub większym powodzeniem uwypuklając ich uczuciową dramatyczną stronę. Były to fajerwerki, które niekiedy błyskały, lecz nie dawały nikomu ani ciepła, ani światła, przeciwnie, raczej pogrążały ogół w głębokich mrokach nocy.

Pozostawały posiedzenia Sekcji Centralnej, która początkowo była bardzo liczna, a której połowę lub nawet większość członków stanowili robotnicy budowlani, będący jej pierwszymi założycielami. Sekcja ta, zorganizowana jako Sekcja propagandy, była czymś w rodzaju zebrania ludowego. Sekcja Centralna powinna była stać się w istocie tym, czym zamierzała być Sekcja Aliansu, i gdyby rzeczywiście spełniła swą misję, Sekcja Aliansu nie miałaby na pewno żadnej racji bytu.

Wiecie, że Sekcja Centralna była pierwszą i początkowo jedyną sekcją, sekcją-założycielką Międzynarodówki w Genewie. Jej twórcami byli w przeważającej większości robotnicy budowlani bez różnicy zawodu; przystąpili też do niej indywidualnie w nieznacznej liczbie robotnicy fabryczni, tak że przez dość długi okres przeważał tam szczery, żywiołowy duch socjalizmu, który przenikał robotników budowlanych. Była to sekcja bardzo zwarta; braterstwo nie stało się w niej jeszcze czczym wyrazem - lecz było rzeczywistością. Tę sekcję, której obce były troski i walki polityczne, jakie toczą się między radykalnymi a konserwatywnymi obywatelami Genewy, ożywiał duch prawdziwego internacjonalizmu.

Po wielkim strajku robotników budowlanych, wiosną 1868 roku, strajku, który został uwieńczony wspaniałym sukcesem dzięki szlachetnej i energicznej pomocy robotników fabrycznych, obywateli genewskich, ci robotnicy fabryczni wstąpili masowo do Sekcji Centralnej, wnosząc tam oczywiście swoje burżuazyjno-radykalne, polityczne, genewskie nastroje. Odtąd Sekcja Centralna podzieliła się na dwa obozy, na dwie partie, te same, które brały udział w zebraniach ogólnych.

Początkowo w Sekcji Centralnej genewczycy stanowili mniejszość, lecz mniejszość zorganizowaną, natomiast robotnicy budowlani nie mieli żadnej organizacji. Ponadto robotnicy genewscy byli przyzwyczajeni przemawiać publicznie i mieli doświadczenie w prowadzeniu walk politycznych, mieli nawyki i doświadczenie, którym robotnicy budowlani mogli przeciwstawić jedynie głęboką prawdę swych socjalistycznych i rewolucyjnych instynktów. Co więcej, i te instynkty poniekąd paraliżowało w walce uczucie wdzięczności, jakie żywili względem genewskich robotników fabrycznych za ich zdecydowaną pomoc, okazaną im w czasie strajku.

Krótko mówiąc, obie partie występujące na posiedzeniach Sekcji Centralnej, które odbywały się zresztą tylko raz na miesiąc, podobnie jak na zebraniach ogólnych przez jakiś czas się równoważyły. Później jednak zaś, w miarę jak się zaczęły tworzyć Sekcje Zawodowe, robotnicy budowlani, zbyt ubodzy, aby opłacać podwójną składkę - jedną w Sekcji Zawodowej, drugą w Sekcji Centralnej - poczęli się z tej ostatniej stopniowo wycofywać. Wówczas Sekcja Centralna zaczęła w sposób widoczny przekształcać się w to, czym jest w pełni dzisiaj: w Sekcję Robotników Fabryki połączonych zawodów, złożoną wyłącznie z obywateli genewskich. Widać to dobrze, jeśli się patrzy na ducha, jaki ją dziś ożywia.

Robotnikom budowlanym pozostały jedynie Sekcje zawodowe. Tylko tam mogli prowadzić poważną propagandę zasad Międzynarodówki, wzajemnie się poznawać i - co niezbędne - grupować ludzi o silnych charakterach i poważnych, uczciwych chęciach. Ale również i te sekcje zbierały się nie częściej niż raz na miesiąc i jedynie w tym celu, aby dokonywać miesięcznych rozliczeń lub przeprowadzać wybory swych komitetów. To nie był teren odpowiedni do prowadzenia dyskusji zasadniczych; i co gorsza, sekcje przyzwyczaiły się stopniowo ograniczać swą rolę, swą działalność do zwyczajnej kontroli wydatków, pozostawiając całą resztę spraw swoim komitetom, które stały się w pewnym sensie permanentne i wszechwładne, co, rzecz naturalna, w konsekwencji doprowadziło do samolikwi-dowania się sekcji na korzyść komitetów.

W rezultacie komitety, złożone prawie zawsze z tych samych osób, zaczęły siebie uważać niemal za zbiorowego dyktatora Międzynarodówki, decydowały o wszystkich sprawach z wyjątkiem pieniężnych i nie zadawały sobie nawet trudu, by pytać swe sekcje o zdanie. A ponieważ wszystkie ich posiedzenia odbywały się przy drzwiach zamkniętych, doszło do tego, że jednocząc się między sobą pod przeważającym wpływem komitetów robotników fabrycznych utworzyły w końcu niewidoczny, zamknięty, nieodpowiedzialny niemal przed nikim zarząd całej Genewskiej Międzynarodówki.

Zarząd ten, który kierował się duchem genewczyków, nie mógł być niczym innym niż zaprzeczeniem samego celu i wszystkich zasad Międzynarodówki.

Grupa Aliansu postawiła sobie za zadanie zwalczyć ten stan rzeczy, który - jak teraz aż nazbyt jasno widzimy - miał doprowadzić do tego, że Międzynarodówka stała się instrumentem politycznym, służącym burżuazyjnym radykałom w Genewie. Aby osiągnąć ten cel, grupa Aliansu nigdy nie uciekała się do intryg, jak to śmieli jej później zarzucać genewscy intryganci. Cała intryga Aliansu sprowadzała się tylko do żądania jak największej jawności i otwartych dyskusji o zasadach Międzynarodówki. Zbierając się raz na tydzień, grupa Aliansu wzywała wszystkich do brania udziału w dyskusjach i usiłowała skłonić do zabierania głosu właśnie tych, którzy na zebraniach ogólnych i na posiedzeniach Sekcji Centralnej stale milczeli. Ustaliła się reguła, że nie będzie się na tych posiedzeniach wygłaszać referatów, lecz będzie się prowadziło dyskusję. Wszyscy, niezależnie od tego, czy byli, czy też nie byli członkami grupy, mieli prawo głosu. Te równościowe zwyczaje tak dalece nie podobały się większości robotników fabrycznych, że - choć początkowo tłumnie przychodzili na zebrania - stopniowo przestali na nie uczęszczać. W ten sposób Sekcja Aliansu stała się faktycznie sekcją robotników budowlanych wszelkich zawodów. Sekcja dała im możność - ku wielkiemu zapewne niezadowoleniu robotników fabrycznych - formułować i wypowiadać swe myśli. Co więcej, umożliwiła im wzajemne poznanie się, tak że po upływie krótkiego czasu Sekcja Aliansu przekształciła się w grupę, co prawda, nieliczną, ale skupiającą robotników uświadomionych i prawdziwie zjednoczonych.

Tajona niechęć okazywana Sekcji Aliansu przez przywódców robotników fabrycznych, która później przeistoczyła się w otwartą antypatię, miała także jeszcze inną przyczynę, a mianowicie: Alians zarówno w swym programie, jak i we wszystkich późniejszych uzupełnieniach programu wypowiedział się stanowczo przeciwko wszelkim fałszywym próbom wiązania proletariackiego socjalizmu rewolucyjnego z burżuazyjnym radykalizmem. Przyjął on jako podstawowy punkt programu zniesienie państwa wraz ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami politycznymi i prawnymi. Nie było to zupełnie po myśli burżuazyjno-radykalnych panów z Genewy, którzy natychmiast po niepowodzeniach doznanych w wyborach listopadowych 1868 roku zaczęli marzyć o tym, aby z Międzynarodówki uczynić dla siebie narzędzie walki i zwycięstwa. Nie było to też po myśli niektórych przywódców genewskich robotników fabrycznych, którzy pragnęli ni mniej, ni więcej, tylko dojść do władzy przy pomocy Międzynarodówki.

Oto gdzie należy szukać dwóch głównych przyczyn wrogości żywionej przez przywódców genewskich robotników fabrycznych względem Sekcji Aliansu. Jednak dopiero od czerwca 1869 roku można było zrozumieć, gdzie leżą przyczyny takiej wrogości, wówczas bowiem uzewnętrzniła się ona w całej pełni.

Wracając do tego, o czym mówiłem wyżej, pragnąłbym przypomnieć te przysługi, które w zimie 1868/1869 roku, zarówno w Genewie jak w innych krajach, grupa Aliansu oddała sprawie socjalizmu.

Zacznijmy od tych innych krajów. Właśnie członkowie Aliansu założyli pierwsze sekcje Międzynarodówki w dwóch wielkich krajach, gdzie Stowarzyszenie to było do tego czasu całkowicie nieznane; byli to Gambuzzi w Neapolu i jego okolicy, Friscia na Sycylii, Fanelli (3) w Madrycie i Barcelonie. Program Aliansu został przyjęty w Lyonie, Marsylii, Paryżu. I zwróćcie uwagę, że wszyscy ci towarzysze, nie chcąc zakładać sekcji separatystycznych, wrogich lub też tylko obcych Międzynarodówce, ściśle przestrzegali Statutu Międzynarodówki; przy tym, w interesie organizacji sił robotniczych, zalecali wszędzie - w większym nawet stopniu, niż wymagały tego statuty - bezwzględne podporządkowanie się nowo utworzonych sekcji centralnemu kierownictwu Rady Generalnej, mającej siedzibę w Londynie.

Pierwsza szczera socjalistyczno-rewolucyjna odezwa, którą wydano w Genewie, została sformułowana pod bezpośrednim wpływem zasad Aliansu. Mam tu na myśli odezwę Genewskiego Komitetu Centralnego skierowaną do robotników hiszpańskich. Odezwa była zredagowana przez Perrona, podpisana przez przewodniczącego Brosseta i H. Perreta, sekretarza Komitetu Centralnego (4).

Pod wpływem tych samych zasad i tych samych dążności - pomimo jawnych intryg ze strony przywódców genewskich robotników fabrycznych - Brosset, trybun robotników budowlanych, znienawidzony przez robotników fabrycznych, został obrany przewodniczącym Komitetu Federalnego. Komitet ten został powołany przez Kongres Romański w Genewie w styczniu 1869 roku; większa jego część składała się z robotników, którzy nie pochodzili z Genewy.

Tym samym wpływom zawdzięcza swoje powstanie oraz ustalenie swej nazwy, programu i składu redakcyjnego dziennik "Egalite" (5), pierwszy organ szczerego socjalizmu rewolucyjnego we francuskiej Szwajcarii. Pod tym wpływem zmienił się także później program dziennika "Progres" (6) w Le Locle.

Słowem, rzec można bez żadnej przesady, że ta bezpośrednia akcja Aliansu wysunęła po raz pierwszy program prawdziwego socjalizmu rewolucyjnego i pogłębiła istniejącą przepaść między proletariatem a burżuazją genewską, przepaść, której wszyscy intryganci z Międzynarodówki nie będą w stanie nigdy wypełnić.

Należy teraz powiedzieć kilka słów, jak się oficjalnie uformowała grupa Aliansu.

Grupa ta, która już w listopadzie 1868 roku liczyła ponad stu członków, nie mogła się ostatecznie ukonstytuować przed uznaniem jej za odgałęzienie lub za sekcję Międzynarodówki przez Radę Genewską tego stowarzyszenia. Oczywiście, że Centralne Biuro Aliansu winno się było zwrócić o przyjęcie Aliansu do Międzynarodówki. Obywatel J. Philippe Becker, członek tego Biura, który cieszył się dość poważnymi wpływami wśród członków Rady Generalnej, został jednogłośnie wyznaczony przez pozostałych członków Biura (Brosset, Bakunin, Perron, Guetat, Duval i sekretarz Zagórski), z którymi był osobiście zaprzyjaźniony, do pisemnego zwrócenia się do Londynu. Becker przyjął tę misję, będąc pewny - jak mówił - powodzenia w swych zabiegach; dodał przy tym, że Rada Generalna, która nie ma prawa nam odmówić, z wszelką pewnością po wyjaśnieniach, jakich jej udzieli, uzna niezmierną pożyteczność Aliansu.

Wydawało się, że mogliśmy polegać całkowicie na obietnicach i zapewnieniach Ph. Beckera. Wszyscy ufaliśmy słowom człowieka, którego uważaliśmy za jednego z weteranów socjalizmu. Znaliśmy go, co prawda, bardzo mało, ja zaś nie znałem go wcale. Doświadczenie nas jeszcze nie nauczyło, że człowiek ten, który był przede wszystkim dyplomatą, jest równie energiczny w swych wypowiedziach, jak zmienny pod względem charakteru; że jest zawsze bardzo zadowolony, kiedy narażają się jego przyjaciele, lecz sam bardzo ma się na baczności, aby nigdy się nie narazić; że wysuwając innych naprzód, sobie zawsze zapewnia odwrót. Faktem jest, że wbrew wszelkim swym obietnicom nie skontaktował się pisemnie z Londynem lub też napisał coś wręcz przeciwnego, niż nam obiecał.

Podczas gdy Becker pertraktował czy też rzekomo pertraktował z Londynem - wszak nikt z nas nigdy nie zapoznał się z jego korespondencją - inni członkowie tej grupy, mianowicie Ch. Perron i obecnie nasz wielki wróg Henri Perret, podjęli się załatwić w Genewskim Komitecie Centralnym sprawę przyjęcia nas jako Sekcji Federacji Genewskiej. Nie mam pod ręką wszystkich swoich dokumentów i dlatego nie mogę dokładnie powiedzieć, w którym miesiącu nasza prośba została Komitetowi Centralnemu przedstawiona: czy było to w listopadzie, czy w grudniu. W dniu, w którym się to stało, Komitet Centralny zasiadał w niepełnym składzie - przynajmniej dwie trzecie członków było nieobecnych. Nie powzięto wówczas żadnej decyzji, a właściwie postanowiono odłożyć decyzję do czasu przeprowadzenia Kongresu Sekcji Romańskich, który miał się odbyć w Genewie w pierwszych dniach stycznia w celu ostatecznego utworzenia Federacji Sekcji Romańskich.

Istotnie, genewska grupa Aliansu ponowiła w styczniu swoją propozycję i oczekiwała decyzji Komitetu Centralnego; wówczas Biuro Centralne Aliansu otrzymało - nasamprzód od swych włoskich przyjaciół, potem zaś bezpośrednio - następujący dokument, który zawierał uchwałę Londyńskiej Rady Generalnej dotyczącą Aliansu (dokument nr 5).

"Rada Generalna Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników do Międzynarodowego Aliansu Demokracji Socjalistycznej.

Przed mniej więcej miesiącem pewna liczba obywateli ukonstytuowała się w Genewie tworząc Komitet Centralny nowego stowarzyszenia międzynarodowego pod nazwą: Międzynarodowy Alians Demokracji Socjalistycznej, którego specjalnym zadaniem było badanie zagadnień politycznych i filozoficznych w oparciu o wielką zasadę równości itd.

Program i regulamin, wydane przez komitet organizacyjny, zostały dostarczone Radzie Generalnej Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników dopiero 15 grudnia 1868 roku. Według tych dokumentów wspomniany Alians "jest całkowicie zespolony z Międzynarodówką", chociaż został utworzony całkowicie poza ramami tego stowarzyszenia. Obok Rady Generalnej Międzynarodówki, wybieranej przez kolejne kongresy w Genewie, Lozannie i Brukseli, będzie istniała w Genewie, jak głosi regulamin inicjatorów, inna jeszcze Rada Generalna, która sama się mianowała. Obok grup lokalnych Międzynarodówki będą istniały grupy lokalne Aliansu, które za pośrednictwem swoich biur krajowych, działających poza krajowymi biurami Międzynarodówki, "zgłoszą się do Centralnego Biura Aliansu z prośbą o przyjęcie ich do Międzynarodówki" - czyli Centralny Komitet Aliansu uzurpuje sobie prawo przyjęcia ich do Międzynarodówki. Wreszcie, Kongres Ogólny Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników będzie jeszcze dublowany przez Kongres Ogólny Aliansu, ponieważ - jak głosi regulamin inicjatorów - na dorocznym Kongresie Robotników delegacja Międzynarodowego Aliansu Demokracji Socjalistycznej, jako odgałęzienie Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników, "będzie organizowała zebrania publiczne w oddzielnym lokalu".

Biorąc pod uwagę:
że istnienie drugiej instytucji międzynarodowej działającej i wewnątrz, i na zewnątrz Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników przyczyniłoby się w sposób niezawodny do jego dezorganizacji;

że każda inna grupa osób, gdziekolwiek rezydująca, miałaby prawo naśladować grupę genewskich inicjatorów i pod mniej lub bardziej jawnym pretekstem połączyć z Międzynarodowym Stowarzyszeniem Robotników inne międzynarodowe stowarzyszenia o celach specjalnych;

że w ten sposób Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników stałoby się w krótkim czasie igraszką intrygantów wszelkich narodowości i wszelkich partii;

że prócz tego Statut Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników przewiduje istnienie w jego ramach wyłącznie odgałęzień lokalnych oraz odgałęzień narodowych (zob. paragrafy I i VI Statutu);

że sekcjom Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników nie wolno przyjmować statutów ani regulaminów administracyjnych, które byłyby sprzeczne z Ogólnym Statutem oraz Regulaminem Administracyjnym Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników (zob. paragraf 12 Regulaminu Administracyjnego);

że Statut oraz Regulamin Administracyjny Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników może podlegać jedynie rewizji przez Kongres Ogólny, gdzie dwie trzecie obecnych delegatów głosowałoby za przeprowadzeniem takiej rewizji (zob. paragraf 13 Regulaminu Administracyjnego);

że sprawa została przesądzona przez uchwały powzięte przeciwko Lidze Pokoju i przyjęte jednogłośnie na Kongresie Ogólnym w Brukseli;

że Kongres w swoich uchwałach oświadcza, iż Liga Pokoju nie miałaby żadnej racji bytu wobec tego, że - zgodnie z jej niedawnymi oświadczeniami - cel jej oraz zasady są identyczne z celem i zasadami Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników;

że wielu członków grupy organizującej Alians, występując w charakterze delegatów na Kongresie Brukselskim, głosowało za tymi uchwałami -

Rada Generalna Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników na posiedzeniu 22 grudnia 1868 roku jednogłośnie uchwaliła:

1. Wszystkie paragrafy regulaminu Międzynarodowego Aliansu Demokracji Socjalistycznej stanowiące o jego stosunkach z Międzynarodowym Stowarzyszeniem Robotników uznać za nieważne i nie posiadające mocy obowiązującej.

2. Międzynarodowy Alians Demokracji Socjalistycznej nie zostaje uznany za odgałęzienie Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników.

V. SHAW sekretarz generalny
G. ODGER przewodniczący posiedzenia
Londyn, 22 grudnia 1868 roku".

Po zaznajomieniu się z treścią tego dokumentu byliśmy oczywiście zmuszeni wycofać nasze podanie złożone w Genewskim Komitecie Centralnym. Dotknięci klątwą rzuconą na nas przez Radę Generalną, powinniśmy byli przede wszystkim starać się, by nas przyjęła.

Gdy odczytano ten dokument w Biurze Aliansu, nikt nie wystąpił przeciwko niemu z taką gwałtownością jak porywczy starzec J. Philippe Becker. Wpierw oznajmił nam, że uchwały te są zupełnie bezprawne, sprzeczne z duchem i literą Statutu Międzynarodówki, i dodał, że mamy prawo i obowiązek przejść nad tym do porządku i traktować Radę Generalną jak zgraję głupców, którzy, nie umiejąc sami nic zdziałać, starają się nie dopuścić, by inni cokolwiek uczynili.

Dwaj członkowie, którzy jak najbardziej uparcie podtrzymywali tezę przeciwną, tezę konieczności porozumienia się z Radą Generalną - to byli Perron i Bakunin. Obydwaj uznawali, że protesty Rady Generalnej w stosunku do regulaminu Aliansu były absolutnie słuszne, ponieważ - według tego regulaminu - Alians miał utworzyć w łonie Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników nowe stowarzyszenie międzynarodowe, niezależnie od tamtej organizacji. Zwróćcie uwagę na to, że w uchwałach tych, jedynych jakie dotychczas Rada Generalna powzięła i opublikowała przeciwko Aliansowi, atakuje ona wyłącznie regulamin. Nie porusza tam absolutnie kwestii programu, który zresztą później był całkowicie odtworzony w Statucie Sekcji Aliansu, jednogłośnie uznanym przez Radę Generalną.

Po długich debatach postanowiono jednogłośnie, że Perron w imieniu wszystkich ma nawiązać korespondencję z Radą Generalną w Londynie.

W związku z tą uchwałą towarzysz Ch. Perron napisał, zdaje się, do obywatela Eccariusa lub do obywatela Junga pismo, w którym szczerze przedstawiwszy położenie oraz istotne cele Aliansu i podawszy do wiadomości to, co członkowie Aliansu już zdziałali dla sprawy robotniczej we Włoszech, Francji, Hiszpanii, a także w Genewie, prosił ich o złożenie Radzie Generalnej w Londynie w imieniu Centralnego Biura Aliansu następującej propozycji: Alians jako organizacja międzynarodowa ulegnie rozwiązaniu, jego Biuro Centralne, reprezentujące tę międzynarodowość, przestanie istnieć. Czy w tym stanie rzeczy Rada Generalna zechce uznać sekcje założone przez członków Aliansu w Szwajcarii, we Włoszech, Hiszpanii i we Francji - wraz z programem Aliansu - za regularne sekcje Międzynarodówki, które nie będą miały odtąd innych więzi wspólnych poza programem, które wyrzekną się wszelkiej innej solidarności i wszelkiej innej organizacji międzynarodowej poza tymi, które znajdą w wielkim Stowarzyszeniu robotników? Pod tym warunkiem Biuro obiecuje nie szczędzić wysiłków, aby przekonać założone już w różnych krajach sekcje Aliansu, że muszą wyrzec się w swej wewnętrznej organizacji wszystkiego, co byłoby sprzeczne ze Statutem Międzynarodówki.

I rzeczywiście, Biuro Centralne nie tracąc czasu wystosowało w tym sensie do wszystkich sekcji Aliansu odezwę, doradzając im uznać słuszność uchwał Rady Generalnej.

Zauważę mimochodem, że ta propozycja Biura Centralnego napotkała najsilniejszy sprzeciw ze strony grupy genewskiej, i to przeważnie ze strony tych członków, którzy z taką zaciekłością nas dziś zwalczają i oczerniają; byli to mianowicie Becker, Guetat, Duval, H. Perret i wielu jeszcze innych, których twarze dobrze pamiętam, lecz nie pamiętam ich nazwisk. Spośród nich Becker był najbardziej oporny. Stwierdzał przy najrozmaitszych okazjach, że jedynie grupa Aliansu reprezentowała w Genewie prawdziwą Międzynarodówkę i że Rada Generalna, odmawiając nam przyjęcia, nie wypełnia swych obowiązków, przekracza swe uprawnienia i udowadnia tylko jedno, a mianowicie, że jest nieuleczalnie głupia. Po Beckerze najbardziej gwałtownymi okazali się Guetat i Duval, którzy zawsze mieli na pogotowiu banalne mówki na temat rewolucji. H. Perret był bardziej przezorny, lecz podzielał ich poglądy. W końcu pod naciskiem grupy genewskiej zgodził się, żeby oczekiwać ostatecznej odpowiedzi Rady Generalnej.

Nie mogę dokładnie powiedzieć, ile czasu upłynęło od przesłania pisma Perrona do otrzymania odpowiedzi z Londynu. Mniej więcej około miesiąca. W tym okresie Biuro Centralne, występując w dalszym ciągu prowizorycznie w roli przedstawiciela międzynarodowości Aliansu, zbierało się regularnie raz na tydzień u Bakunina. Wobec tego, że Biuro było wybrane prowizorycznie, na przeciąg jednego roku, przez członków-założycieli Międzynarodowego Aliansu, nie zaś przez grupę genewską, nie miało obowiązku zdawania sprawy tej grupie. Toteż Biuro zdawało jej relację tylko ze swej korespondencji z grupami Aliansu innych krajów, co mogło być publikowane bez narażania kogokolwiek. Ostrożność ta była konieczna, szczególnie jeśli chodzi o korespondencję z Włochami i z Francją, gdzie nie korzystano z takiej wolności i bezpieczeństwa osobistego, do jakich się przyzwyczajono w Genewie.

Prawdopodobnie właśnie ta częściowa tajność spowodowała, że panowie Duval i Guetat wmówili w siebie, że są członkami tajnego stowarzyszenia. Byli jednak w błędzie. Zebrania były zamknięte, ale nie tajne. Zachowywaliśmy ostrożność ze względu na ludzi, którym za prowadzenie propagandy wywrotowej groziło więzienie zarówno we Włoszech, jak we Francji. Nie było żadnej innej organizacji poza tą, którą powołał do życia regulamin Aliansu, regulamin jawny tak dalece, że sami mogliśmy go publicznie ogłosić.

Pozwólcie, że wysunę tu pewien dylemat. Rzucając na nas na Kongresie w La Chaux-de-Fonds owe ciężkie oszczerstwa, panowie Guetat i Duval albo byli istotnie tak głupi, iż uwierzyli, że brali udział w tajnym stowarzyszeniu, albo też - nie wierząc w to, co mówią - powtarzali oskarżenia na Kongresie w tym tylko celu, by nam zaszkodzić. W tym ostatnim przypadku byliby oszczercami. Lecz czym byliby w przypadku pierwszym? Zdrajcami. Nie przystępuje się do żadnego tajnego stowarzyszenia bez złożenia uroczystego przyrzeczenia, że się tajemnicy dochowa. A ten, kto zaprzysiężoną lub poświadczoną honorem tajemnicę zdradzi - czyż nie zasługuje na miano zdrajcy?

Nasze stowarzyszenie nie było wcale tajne, od nikogo nie żądano ani religijnej, ani honorowej przysięgi. Natomiast rozumieliśmy wszyscy, że nie należy rozgłaszać wiadomości o stosunkach z cudzoziemcami, które mogłyby narazić przyjaciół prowadzących propagandę w obcych krajach.

Na jednym z zebrań Biura Centralnego, jakie odbywało się u Bakunina, naradzano się nad kwestią przyjęcia kobiet do Biura. Propozycja ta wyszła od kilku przyjaciół, członków-założycieli bardzo oddanych Aliansowi, którzy jednak wysuwając tę propozycję działali, zresztą nieświadomie, jako bezwiedne narzędzia intryg utinowskich (7). Kto zna metody działania tego Żydka, temu wiadomo, że posługuje się on głównie kobietami. Przy ich pomocy Utin wszędzie się wkręci, nawet - jak mówią - wkręcił się teraz do Londyńskiej Rady Generalnej. Miał nadzieję, że za pośrednictwem kobiet uda mu się zatknąć w łonie Aliansu swą chorągiewkę pozbawioną programu, wkręcić tam swoją intrygancką osóbkę.

To było jedną z przyczyn, dla której stanowczo sprzeciwiałem się przyjmowaniu kobiet do naszego Biura. Przeciwstawiłem się temu również ze względów zasadniczych. Jestem, jak każdy zresztą, zwolennikiem całkowitej emancypacji kobiet i ich zrównania społecznego z mężczyznami; lecz z tego nie wynika, aby należało tę kwestię wysuwać wszędzie, nawet tam, gdzie nie podlega ona żadnej dyskusji. Najzabawniejszą było rzeczą, że kiedy powiedziałem o tej propozycji Guetatowi, ten - zdziwiony i oburzony - zaprotestował mówiąc, iż wystąpiłby natychmiast z Biura, w którym brałyby udział kobiety. Potem zaś opowiadał na Kongresie w La Chaux-de-Fonds w obecności Duvala, który był świadkiem tej rozmowy, że Becker i ja przemawialiśmy na temat przyjęcia kobiet do Biura w sposób tak nieprzyzwoity, że poczuł się urażony w swej wstydliwości.

Lecz zostawmy na boku wszystkie te drobiazgi i wróćmy do naszej historii.

Jest mi prawdziwie przykro, że dotychczas nie mogłem jeszcze znaleźć w moich papierach odpowiedzi Londynu, wystosowanej do Perrona; wskutek tego nie mogę ani ustalić daty, ani też powiedzieć z całą pewnością, czy pismo to napisał obywatel Eccarius, czy też obywatel Jung. Prawdopodobnie ten pierwszy; o ile mogę sobie przypomnieć, Perron zwrócił się do obywatela Eccariusa. Oto treść tej odpowiedzi w ogólnych zarysach:

"Rada Generalna po zaznajomieniu się z pismem Perrona, skierowanym do jednego z jej członków w imieniu Centralnego Biura Aliansu, oświadcza, że wypowiedziała się przeciwko Aliansowi z powodu jego regulaminu, który przewidywał utworzenie w łonie Międzynarodówki organizacji niezależnej od Międzynarodówki, lecz nie wypowiedziała się przeciwko programowi Aliansu, z którym się całkowicie zgadza - poza jednym tylko punktem: zrównania klas, gdy tymczasem Międzynarodówka żąda zniesienia klas. Rada Generalna dodaje zresztą, że sam ten punkt, sądząc o nim z ducha całego programu, mógł być tylko wynikiem niezręcznego sformułowania, nie zaś błędem zasadniczym. Wreszcie Rada Generalna oświadcza, że skoro tylko Alians, jako organizacja międzynarodowa, i wraz z nim międzynarodowe Biuro Centralne będą rozwiązane, wówczas Rada Generalna uzna wszystkie sekcje Aliansu, wraz z programem Aliansu, za regularne sekcje Międzynarodówki".

Natychmiast po otrzymaniu tej odpowiedzi Biuro Centralne, otrzymawszy zresztą w tym względzie pełnomocnictwa potwierdzone przez sekcje innych krajów oraz grupę genewską, ogłosiło rozwiązanie Biura i zawiadomiło o tym wszystkie sekcje Aliansu, zachęcając je do ukonstytuowania się w charakterze regularnych sekcji Międzynarodówki przy zachowaniu dotychczasowego programu oraz zachęcając, by postarały się o uznanie ich za takie przez Londyńską Radę Generalną.

I w ten sposób panowie Guetat i Duval przestali brać udział w tym straszliwym tajnym stowarzyszeniu, które podziałało w tak zgubny sposób na ich ubogą wyobraźnię. Tajna organizacja istniała wyłącznie w ich umyśle, lecz Biuro Centralne, mające zamknięty charakter, do tego czasu rzeczywiście istniało, a przestało istnieć wówczas, gdy publicznie ogłoszono o jego rozwiązaniu.

Ponieważ Biuro Centralne przestało istnieć, a tym samym przerwane zostały nasze oficjalne, normalne stosunki z sekcjami założonymi przez Alians w różnych krajach, przeto mogę wam powiedzieć tylko bardzo ogólnikowo, jaki był los tych sekcji po rozwiązaniu Biura. Neapolitańska sekcja Aliansu po kilkumiesięcznej działalności została rozwiązana, a większa część jej członków wstąpiła indywidualnie do Międzynarodówki. Sekcja madrycka przekształciła się w sekcję Międzynarodówki, zachowując całkowicie program Aliansu. To samo dotyczy sekcji Aliansu w Paryżu i Lyonie.

Tak więc umarł dobrowolną śmiercią Międzynarodowy Alians Demokracji Socjalistycznej. Pragnąc przede wszystkim zwycięstwa wielkiej sprawy proletariatu i uważając Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników za jedyną drogę wiodącą do tego celu, złożył siebie w ofierze, gdyż ożywiał go nie duch ustępstw, lecz duch braterstwa; złożył siebie w ofierze, ponieważ był przekonany o absolutnej słuszności uchwał powziętych przeciwko niemu przez Londyńską Radę Generalną i ogłoszonych w grudniu 1868 roku.

Alians, o którym będę odtąd mówił - to zupełnie inny Alians: nie jest to już organizacja międzynarodowa - lecz oddzielna, całkowicie lokalna Sekcja Genewskiego Aliansu Demokracji Socjalistycznej, uznana w lipcu 1869 roku przez Radę Generalną za regularną sekcję Międzynarodówki.

Na skutek wspólnej propozycji Perrona, Bakunina i Beckera, popartej przez kilku innych członków genewskiej grupy Aliansu, grupa ta ostatecznie podporządkowała się również decyzji Londyńskiej Rady Generalnej i na mocy jednogłośnej uchwały przekształciła się w regularną sekcję Międzynarodówki. Pierwszą sprawą, którą należało się w tym celu zająć, była sprawa nadania sekcjom statutów zgodnych we wszystkich punktach ze Statutem Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników. Obywatelowi Bakuninowi powierzono ich zredagowanie. Uzgodniono, że program zostanie zachowany w całości, tylko w paragrafie drugim niezręczny zwrot: "Alians żąda przede wszystkim zrównania politycznego, ekonomicznego i społecznego klas i jednostek" - zostanie zastąpiony zwrotem wyraźniejszym: "Żąda on przede wszystkim ostatecznego zniesienia klas i zrównania politycznego, ekonomicznego i społecznego jednostek". Ale regulamin musiał być przerobiony gruntownie, musiał być na nowo opracowany.

Sekcja Aliansu zbierając się raz na tydzień, i to zawsze bardzo licznie, debatowała sumiennie, poświęcając na to dużo czasu, zastanawiając się w ciągu prawie dwóch miesięcy nad każdym punktem nowego regulaminu, proponowanego przez Bakunina. To nie była dyskusja prowadzona przez kilku członków przyzwyczajonych do zabierania głosu - wszyscy obecni brali w niej udział: tych, którzy z początku zachowywali milczenie, proszono o wypowiedzenie swych opinii. Owa długa i sumienna dyskusja przyczyniła się w wielkim stopniu do wszechstronnego oświetlenia poglądów i określenia instynktownych dążeń wszystkich członków sekcji.

Wreszcie w drugiej połowie czerwca 1869 roku po długich debatach nowe statuty zostały jednogłośnie przyjęte.

Pozwolę sobie przytoczyć tutaj pierwsze paragrafy nowego regulaminu. Zawierają one najlepszą odpowiedź naszym oszczercom, którzy ośmielili się twierdzić, że pragnęliśmy rozwiązania Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników.

"REGULAMIN Sekcji Aliansu Demokracji Socjalistycznej w Genewie

PARAGRAF 1. - Genewska grupa Aliansu Demokracji Socjalistycznej, pragnąc należeć wyłącznie do wielkiego Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników, tworzy sekcję Międzynarodówki pod nazwą Alians Demokracji Socjalistycznej, nie uznając innej organizacji, biura, komitetów i kongresów niż te, które posiada Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników.

PAR. 2. - Specjalnym zadaniem sekcji jest: rozwijanie zasad zawartych w jej programie, badanie odpowiednich środków, które by mogły przyspieszyć ostateczne wyzwolenie pracy i pracowników, oraz prowadzenie propagandy.

PAR. 3. - Członkiem może zostać tylko ten, kto szczerze i całkowicie przejął wszystkie zasady Aliansu. Dawni członkowie pozostają nimi, członkowie zaś wstępujący są obowiązani przyrzec, że w miarę sił swoich będą prowadzili jak najbardziej aktywną propagandę nie tylko słowną, lecz popartą przykładem własnego życia.

PAR. 4. - Każdy członek jest obowiązany znać Ogólny Statut Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników i uchwały kongresów, które muszą być uważane za obowiązujące dla wszystkich.

PAR. 5. - Solidarność wytrwale uprawiana i realizowana w praktyce pomiędzy robotnikami wszystkich zawodów, włącznie oczywiście z robotnikami rolnymi, jest zasadniczą rękojmią ich przyszłego wyzwolenia. Przestrzeganie tej solidarności w sprawach prywatnych i publicznych, w życiu robotników i w walce robotników przeciwko kapitałowi burżuazyjnemu winno być uważane za najwyższy obowiązek każdego członka Sekcji Aliansu Demokracji Socjalistycznej. Każdy członek, który nie spełni tego obowiązku, będzie natychmiast usunięty. (W paragrafie 24 zostały wymienione trzy sprawy, które powodują usunięcie: 1° Czyn podły lub niegodny; 2° Jawne pogwałcenie programu i zasadniczych paragrafów regulaminu; 3° Zdrada solidarności robotniczej.)

PAR. 6. - Sekcja Aliansu będzie się zajmować nie tylko badaniem wielkich zagadnień dotyczących ostatecznego i całkowitego wyzwolenia robotników czy to przez zniesienie prawa spadkowego oraz stanów politycznych i przez zorganizowanie kolektywnej produkcji i własności, jak i na innej drodze, która zostanie w przyszłości wytyczona przez kongresy, lecz także zbada oraz będzie się starała zastosować wszelkie inne prowizoryczne czy też połowiczne środki, które by mogły ulżyć choć w części obecnej doli robotników.

PAR. 7. - Silna organizacja Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników - jedyna i niepodzielna, nie uznająca granic państwowych i różnic narodowościowych, działająca bez względu na partykularyzm patriotyzmów, interesów i polityki stanów - jest najpewniejszą rękojmią i jedynym sposobem, aby sprawa pracy i pracujących odniosła solidarne zwycięstwo we wszystkich krajach. Wszyscy członkowie Związku, przekonani o tej prawdzie, solennie zobowiązują się przyczyniać z całych sił do wzrostu potęgi i solidarności tej organizacji. Zgodnie z tym członkowie zobowiązują się we wszystkich organizacjach zawodowych, do których należą lub w których posiadają jakieś wpływy, popierać przede wszystkim uchwały kongresów oraz władzę Rady Generalnej, jak również władzę Rady Federacyjnej [romańskiej Szwajcarii] oraz Genewskiego Komitetu Centralnego, o ile ta władza jest ustanowiona, określona i uprawniona przez statuty".

Osądźcie teraz, jak śmieszne i ohydne były oskarżenia naszych wrogów.

Zaraz nazajutrz, gdy tylko nowe statuty zostały jednomyślnie przyjęte przez Genewską Sekcję Aliansu, Perron, sekretarz tej Sekcji, pospieszył wysłać je do Londyńskiej Rady Generalnej, zawiadamiając ją jednocześnie o ostatecznym rozwiązaniu dawnej międzynarodowej organizacji oraz Centralnego Biura Aliansu; prosił zarazem, aby Londyńska Rada Generalna zechciała uznać nową Sekcję Genewską za regularną Sekcję Międzynarodówki. A oto pismo:

Genewa 22 czerwca 1869 roku
Genewska Sekcja Aliansu Demokracji Socjalistycznej Do Londyńskiej Rady Generalnej

Obywatele!
Zgodnie z porozumieniem zawartym między waszą Radą i Centralnym Komitetem Aliansu Demokracji Socjalistycznej przedstawiliśmy różnym grupom Aliansu sprawę jego rozwiązania jako organizacji wyodrębnionej z Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników, przy czym zaznajomiliśmy je z korespondencją wymienioną między Radą Generalną Międzynarodówki a Centralnym Komitetem Aliansu.

Zawiadamiamy was z przyjemnością, że znaczna większość grup uznała słuszność decyzji Komitetu Centralnego, zmierzającej do tego, aby ogłosić rozwiązanie Międzynarodowego Aliansu Demokracji Socjalistycznej.

Dzisiaj rozwiązanie to zostało ogłoszone.

Zawiadamiając różne grupy Aliansu o decyzji, zaproponowaliśmy im, by poszły za naszym przykładem i ukonstytuowały się jako sekcje Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników i aby starały się o uznanie ich za takie przez was lub przez Radę Federacyjną tego Stowarzyszenia w swoich krajach.

Potwierdzając odbiór pisma, które zostało skierowane przez was do byłego Centralnego Komitetu Aliansu, zwracamy się do was dzisiaj, przedstawiając Statut naszej Sekcji, i prosimy o oficjalne uznanie jej za odgałęzienie Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników.

Spodziewając się, że zechcecie nadesłać nam rychłą odpowiedź, przesyłamy braterskie pozdrowienia.

W imieniu Sekcji Aliansu, sekretarz tymczasowy: CH. PERRON

Pod koniec lipca Perron otrzymał z Londynu następującą odpowiedź:

Generalna Rada Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników
256, High Holborn, Londyn W.C., 28 lipca 1869 roku

Do Sekcji Aliansu Demokracji Socjalistycznej w Genewie

Obywatele!
Mam zaszczyt zawiadomić was, że zarówno wasze pisma i oświadczenia, jak też Program * i Regulamin otrzymaliśmy i że Rada Generalna jednogłośnie zgodziła się na przyłączenie waszej grupy do Stowarzyszenia w charakterze Sekcji.
W imieniu Rady Naczelnej, sekretarz generalny J.-G. ECCARIUS

* (Zwróćcie uwagę, że poza Jedyną wspomnianą już wyżej zmianą - zawierającą słowa zrównanie klas - jest to cały Program dawnego Aliansu i że artykuł 1 tego Programu zaczyna się od słów: Alians deklaruje się jako ateistyczny. - przyp. Bakunin)

Natychmiast po otrzymaniu tego pisma Sekcja Aliansu ukonstytuowała się ostatecznie. Obrała komitet, który niezwłocznie przesłał roczną składkę do Londynu.

A oto inne pisma z Londynu potwierdzające odbiór składki:

Do obywatela Henga, Sekretarza Sekcji Aliansu Demokracji Socjalistycznej w Genewie

Obywatelu!
Otrzymałem Wasze pismo oraz kwotę 10 fr 40 c. - tytułem składki od 104 członków za rok 1868-69. Aby na przyszłość uniknąć dużych opóźnień w odpowiedzi, jak w wypadku niniejszego pisma, lepiej będzie, żebyście kierowali Waszą korespondencję na mój adres... Mając nadzieję, że będziecie czynnie stosowali w praktyce zasady naszego Stowarzyszenia, przesyłam Warn, drogi obywatelu Heng, oraz wszystkim przyjaciołom braterskie pozdrowienia.

H. JUNG sekretarz na Szwajcarię przy Radzie Generalnej
28 sierpnia 1869 roku

Oto są wystarczające - mam nadzieję - dowody, aby wykazać naszym najbardziej zaciekłym przeciwnikom - byleby tylko byli rzetelni - iż Genewska Sekcja Aliansu Demokracji Socjalistycznej ze swym programem antypolitycznym, antyprawniczym i ateistycznym stała się w zupełności regularną Sekcją Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników i że była uznana za taką nie tylko przez Radę Generalną, lecz także przez Kongres w Bazylei, na który - zgodnie ze swym uprawnieniem - wysłała w charakterze delegata obywatela Gaspara Sentinona, lekarza, delegata Genewskiej Sekcji Aliansu i Ośrodka Federacyjnego Stowarzyszeń Robotniczych w Barcelonie.

Trzeba więc było całej cynicznej i złej woli panów: Utina, Perreta, Beckera, Duvala, Guetata i spółki, aby zakwestionować tytuł i prawa naszej Sekcji jako regularnej Sekcji Międzynarodówki. Nie mówiąc o tym Żydku, z natury kłamcy i intrygancie - dodam, iż żaden z tych panów nawet nie może udawać, że nic nie wiedział, ponieważ można stwierdzić na podstawie protokołów Aliansu i opierając się na nie wiem ilu dziesiątkach świadków, że Becker i Duval znali treść pism Eccariusa i Junga. Wiedzieli, że pisma te były sporządzone w sierpniu 1869 roku w Genewskim Komitecie Kantonalnym oraz we wrześniu, po Kongresie w Bazylei, w Komitecie Federacyjnym Szwajcarii Romańskiej, którego członkami byli Perret i Guetat. Wiedzieli, że ci dwaj szanowni obywatele byli obecni, kiedy Duval i Fritz Heng, dwaj inni członkowie tej Rady i jednocześnie członkowie Sekcji Aliansu, przedstawiali powyższe pisma w Komitecie Federacyjnym.

Cóż wobec tego można powiedzieć o uczciwości tych ludzi, którzy ośmielili się wystąpić na swym przedostatnim Genewskim Kongresie Federacyjnym z tak koszmarnym oświadczeniem i jeszcze wydrukować je w swej "Egalite": "Że nigdy nie słyszeli, żeby Sekcja Aliansu była uznana przez Radę Generalną, że o tym dotychczas nic nie wiedzieli i że zwrócą się pisemnie do Rady Generalnej, aby się o tym upewnić!"

Sekcja Aliansu, z chwilą gdy tylko została przyjęta i oficjalnie uznana przez Londyńską Radę Generalną za regularną Sekcję Międzynarodówki, zleciła swemu Komitetowi, aby zaproponował Genewskiemu Komitetowi Centralnemu (Kantonalnemu) przyjęcie jej do Federacji Genewskiej, zastrzegając sobie, że zwróci się następnie do Komitetu Federacyjnego o przyjęcie jej do Federacji Romańskiej.

Tym razem Komitet Kantonalny, zupełnie już zawojowany i opanowany przez przywódców robotników fabrycznych, dał odpowiedź wyraźnie odmowną. Odmowę uchwalono na posiedzeniu, w którym udział brało, jak zwykle, zaledwie dwunastu członków, mimo że Komitet składał się już wówczas z przeszło sześćdziesięciu członków.

Spodziewaliśmy się tej odmowy i uczyniliśmy tę propozycję raczej ze względów formalnych, aby nie mówiono, że uchylamy się od solidarności z Sekcjami Genewskimi. Spodziewaliśmy się tej odmowy, bo wiedzieliśmy o intrygach i nikczemnych oszczerstwach, jakie na nas rzucali już wówczas pewni ludzie, którzy w tym czasie zrzucili zupełnie swą maskę.

--- Tutaj jest luka... Bakunin po skończeniu tego, co miał powiedzieć o uznaniu Sekcji Aliansu przez Radę Generalną, cofnął się i wraca do konfliktu kierunków i zasad, jaki powstał w 1868 roku między robotnikami budowlanymi a przywódcami Sekcji Robotników Fabrycznych. O tym konflikcie będzie teraz mowa... Osobą, o której mówi niepełne zdanie, jest Brosset.
[Uwaga wydawcy naukowego Dzieł Bakunina, J. Guaillaume'a]. ---

... w budowie, co oczywiście z konieczności ściągnęło nań zazdrość i nienawiść przywódców genewskich robotników fabrycznych, którzy po usunięciu go z Klubu wytężyli wszystkie siły, aby usunąć go z Międzynarodówki. Serno-Sołowjowicz (8), o którym ci panowie teraz mówią roniąc krokodyle łzy, a który był niewątpliwie jednym z najbardziej oddanych członków Międzynarodówki Genewskiej, został publicznie potraktowany przez nich jako rosyjski szpieg. Wreszcie ściągnął na siebie nienawiść swych współobywateli genewskich Perron, a to na skutek bezinteresownej egzaltacji, z jaką chwalił swe zresztą jeszcze wówczas nie dosyć skrystalizowane zasady, szczególnie zaś na skutek swej głębokiej przyjaźni dla Serno-Sołowjowicza, którego zawsze szlachetnie brał w obronę.

Zwłaszcza zaś pod koniec 1868 roku, po Kongresie w Brukseli, wówczas gdy został założycielem i naczelnym redaktorem dziennika "Egalite", stał się kozłem ofiarnym dobrego towarzystwa genewskiego. Miał on nieszczęście zaszkodzić - zapewne mimo woli - interesom i zranić próżność pewnego okrutnego drukarza, p. Crosseta, i ściągnąć na siebie jego straszliwą, dziką nienawiść. Pan Crosset stał się centralną osobą pewnej grupy częściowo znanej, w większej części jednak anonimowej (był tam p. Henri Perret oraz wielu innych przywódców robotników fabrycznych), grupy, która rzucała oszczerstwa na Perrona. Pierwszych wrogów zdobyłem sobie w Międzynarodówce, gdy jawnie wziąłem w obronę Perrona, z którym łączyła mnie wówczas przyjaźń.

Poza niesnaskami na tle osobistym musieliśmy toczyć potężne boje o sam tytuł dziennika "Egalite". Przypomnijmy, że było to bezpośrednio po Kongresie Brukselskim, który po raz pierwszy bez ogródek wysunął sprawę socjalizmu i rewolucji. Proklamacja kolektywnej własności, potępienie socjalizmu burżuazyjnego i jawne zerwanie z radykalizmem burżuazyjnym, czego wyrazem była odmowa współpracy zaproponowanej przez Ligę Pokoju i Wolności - wszystko to mocno zniechęciło i zaniepokoiło przywódców genewskich robotników fabrycznych. Obawiali się, że Międzynarodówka Genewska przyjmie kierunek nazbyt socjalistyczny, nazbyt rewolucyjny, że wypłynie na wielkie wody, gdzie - jak czuli - nie będą zdolni za nią nadążyć. Przywiązani po burżuazyjnemu i patriotycznie do kwiecistych brzegów Lemanu, pragnęli widzieć w Międzynarodówce organizację nie światową, lecz zaciszną, genewską, pragnęli socjalizmu łagodnego i filantropijnego, który by doprowadził naiwnych wprost do zgody z radykalną burżuazją ich miasta.

Wszystkie te patriotyczne marzenia, wszystkie te ambitne nadzieje, bardziej żywe, niżby się ośmielili przyznać ich wyznawcy - przekreślał, rozwiewał i przerażał sam dźwięk strasznego wyrazu "Egalite".

Nastąpiły pełne uprzejmości wyjaśnienia: wszyscy ci wielcy obywatele Genewy byli pełni zrozumienia i uwielbienia dla równości i gdyby ona tyczyła tylko nich, głosowaliby obiema rękami za takim właśnie tytułem. Wyraz ten jednak nie byłby zrozumiany przez masy, przez motłoch w Międzynarodówce; mógłby zranić arystokratyczną wrażliwość robotników budowlanych. Tak przynajmniej mówiła tuba tej kliki, biedny krawiec Waehry, paryżanin, były ikaryjski komunista, człowiek pełen oddania, lecz zarazem pełen zgryźliwości i ukrytej próżności, który - choć w teorii wyznawał najbardziej postępowe zasady - w praktyce miał zawsze nieszczęście głosować za najbardziej reakcyjnymi uchwałami. Toteż był, póki życia, beniaminkiem i prorokiem genewskich robotników fabrycznych.

Jednakże po ciężkiej walce odnieśliśmy zwycięstwo; zgodzono się na tytuł "Egalite", potem zaś udało nam się stworzyć komitet redakcyjny, którego znaczna większość wykazała szczere oddanie zasadom zawartym w tym jednym pojęciu. Lecz tego rodzaju starcia, a jeszcze więcej kolejno ukazujące się numery "Egalite", pisma, które z tygodnia na tydzień stawało się bardziej socjalistyczne i bardziej rewolucyjne, przyczyniły się ogromnie do pogłębienia wzajemnych niechęci między dwiema partiami, na które odtąd podzieliła się Międzynarodówka Genewska.

Z jednej strony, zwarta i doskonale zorganizowana falanga robotników fabrycznych z jej radykalizmem burżuazyjnym, z jej platonicznymi marzeniami o ścisłym i uprzywilejowanym współdziałaniu, z jej przywódcami, którzy w głębi duszy pragnęli być członkami Rady Państwa, z jej genewskim patriotyzmem - drobnym, próżnym i hałaśliwym, jawnie zmierzającym do przekształcenia Międzynarodówki w stowarzyszenie genewskie, do stworzenia z niej odskoczni dla genewskich ambicji. Z drugiej strony - na wpół zdezorganizowane masy robotników budowlanych, obdarzone zdrowym instynktem, masy rewolucjonistów i socjalistów zarówno z racji swego położenia, jak i naturalnych dążności, które głosami swymi zawsze lub prawie zawsze popierały prawdziwe zasady socjalizmu rewolucyjnego.

W tym czasie obywatele - Becker, Guetat, Duval głosowali razem z nami; nie zaznali jeszcze przyjemnego smaku reakcyjnej intrygi. Ale mieliśmy przeciwko sobie innych obywateli, a więc: Grosselina, Weyermanna, Waehry'ego, Crosseta i jeszcze wielu innych przedstawicieli robotników fabrycznych lub robotników innych zawodów, których sobie pozyskali robotnicy fabryczni. Pan Henri Perret starał się zawsze trzymać środka, głosując stale razem z większością - jak Pan Bóg Fryderyka Wielkiego, będący zawsze po stronie tych, którzy mają więcej batalionów. W ogóle trzeba powiedzieć, że większość członków, zarówno komitetów sekcji zawodowych, nawet budowlanych, jak i Komitetu Centralnego czy Kantonalnego - głosowała razem z reakcją; było to naturalne, ponieważ stanowili oni część tej dominującej oligarchii i tego zamkniętego kierownictwa, które dążyło do nałożenia kagańca ludowi Międzynarodówki.

Jeżeli chodzi o nas, to będąc w zupełnej zresztą zgodzie ze statutami Federacji Romańskiej staraliśmy się złamać tę władzę, ten despotyzm rodzący się w komitetach, i w tym celu usiłowaliśmy podporządkować je - o ile to było możliwe - wypowiadanej na ogólnych zebraniach woli ludu. Rozumie się samo przez się, że nie mogliśmy spotkać się z wdzięcznością, szczególnie ze strony najbardziej ambitnych członków tych komitetów. Ileż razy ośmielali się oni nawet występować z twierdzeniem, że zebranie komitetów powinno mieć przewagę nad zebraniem ludowym. Nietrudno nam było dowieść, mając w ręku statuty Federacji Romańskiej, że są w błędzie, a masy szeregowych członków Międzynarodówki przyznawały słuszność nie im, lecz właśnie nam.

W tym czasie Sekcja Aliansu, wierna swemu posłannictwu, z zapałem prowadziła akcję propagandową. Organizowała zebrania regularnie raz na tydzień, co sobotę. Oczywiście, nie wszyscy ze stu czterech członków, których liczyła od chwili ukonstytuowania się brali udział regularnie w każdym zebraniu, lecz zawsze około dwudziestu, trzydziestu członków uczestniczyło w zebraniach i oni to stanowili istotny trzon Aliansu. Muszę stwierdzić ku swojemu żalowi, że Perrona wśród nich nie było. Fantasta, o usposobieniu nierównym, kapryśnym, uprzedził się do Aliansu nie wiadomo dlaczego i zjawiał się tam tylko na bardzo krótko. Instytut jego, bardziej czy mniej genewski, ciągnął go zawsze do Sekcji Centralnej, która przeobraziła się z sekcji szeroko międzynarodowej, jaką była początkowo, w sekcję wyłącznie genewską. Brosset także nas zaniedbywał. Będąc przewodniczącym Komitetu Federacyjnego, uważał niewątpliwie, że wystąpienie otwarte po stronie sekcji będącej w niełasce potężnego odłamu Międzynarodówki byłoby politycznym błędem, tym bardziej że wówczas to właśnie jako działacz polityczny kokietował ten odłam, a ten ostatni - jego. Wreszcie Guetat, protegowany omyłkowo przez Perrona, także nas opuścił. Z chwilą gdy został członkiem i wiceprzewodniczącym Komitetu Federacyjnego, zaszczyty uderzyły mu do słabej głowy. Pełen idiotycznej ważności, stał się zupełnie śmieszny. Doszło do tego, że przestał nawet wygłaszać swe zwykłe banalne przemówienia na temat rewolucji i na zebraniach ogólnych, jak również w łonie Komitetu Federacyjnego głosował zawsze razem z reakcją.

Przeciwnie, ta moja pomyłka, blagier Duval, oraz wspólna, pomyłka nasza, Perrona i moja, patriarcha Becker, ciągle zmieniający poglądy - byli członkami Aliansu pilnie uczęszczającymi na zebrania. Duval, który był również członkiem Komitetu Federacyjnego, powtarzał nam wszystkie rozmowy braci Perret, których jakoby nienawidził, oraz Guetata, którego jakoby lekceważył. Za jego pośrednictwem, a także innego członka Aliansu, Fritza Henga, wiedzieliśmy o wszystkim, co mówiono w Komitecie Federacyjnym na temat naszej Sekcji. Becker stał się zaprzysiężonym zwolennikiem Aliansu: niemal na każdym naszym zebraniu niejednokrotnie powtarzał, że prawdziwa Międzynarodówka nie mieści się już na Temple Unique (9), lecz w małej Sekcji Aliansu. Pan Henri Perret nie ukazywał się już wśród nas; a ponieważ nie był obecny tego dnia, kiedy Sekcja się ostatecznie ukonstytuowała, i ponieważ nie odpowiedział na dwa czy trzy nasze wezwania - został z listy skreślony.

Alians stał się sekcją prawdziwych przyjaciół i - czego nie było na Temple Unique - rozmawiano w nim ze sobą całkiem szczerze, z pełnym wzajemnym zaufaniem. Często była tam mowa - ku zgorszeniu Brosseta - o rzeczywistym położeniu Międzynarodówki Genewskiej, o reakcyjnym duchu i wspaniałej organizacji robotników fabrycznych oraz o wspaniałym duchu i fatalnej organizacji robotników budowlanych. Brosset, jako przewodniczący Komitetu Federacyjnego i jako dyplomata, nie życzył sobie, aby dotykać tych palących kwestii, tych oficjalnych i świętych spraw. Jego zdaniem wolno było co najwyżej mówić o tym w cztery oczy i po cichu, ponieważ należy dbać o pozory, o fikcyjny majestat Międzynarodówki.

W ten sposób - nie bez powodu - rozumują wszystkie rządy i wszyscy mężowie stanu. W ten sposób też rozumują wszyscy zwolennicy instytucji, które chylą się ku upadkowi, a które oni ogłaszają jako święte, które ubóstwiają jako fikcję, nie pozwalając jednak nigdy zbliżyć się i przyjrzeć im się z bliska, obawiają się bowiem - a mają po temu ważne powody - by niedyskretne spojrzenie lub zuchwałe słowo nie odkryły i nie ujawniły ich małości.

Taki duch panuje w Międzynarodówce Genewskiej. Kiedy się o niej mówi - kłamie się. Wszyscy albo prawie wszyscy mówią o niej to, o czym wiedzą, iż jest nieprawdą. Panuje tam pewien rodzaj chińskiego ceremoniału, który dominuje zarówno w stosunkach w poszczególnych grupach, jak i między jednostkami. Niby się trwa, choć się przestało istnieć; niby się wierzy, choć się nie wierzy; niby się pragnie, lecz się niczego nie pragnie. Fikcja, oficjalność, kłamstwo - zabiły ducha Międzynarodówki Genewskiej. Cała ta instytucja stała się w końcu kłamstwem. I dlatego właśnie Perretowie, Dupleixowie, Guetatowie, Duvalowie i Utinowie mogli tak bardzo łatwo nią owładnąć.

Międzynarodówka nie jest bynajmniej instytucją burżuazyjną i chylącą się ku upadkowi, którą by utrzymywały przy życiu jedynie sztuczne środki. Jest ona zupełnie młoda i ma przyszłość przed sobą, i dlatego powinna móc znosić krytykę. Tylko prawda, szczerość, śmiałość słowa i czynu oraz nieustająca samokontrola mogą zapewnić jej pomyślny rozwój. Ponieważ jednak nie jest to instytucja, którą należy organizować od góry do dołu poprzez władzę i despotyzm jej komitetów, lecz przeciwnie, powinno się ją organizować tylko od dołu do góry, drogą ludową, poprzez spontaniczny i swobodny ruch mas - przeto trzeba, żeby te masy wiedziały o wszystkim, żeby sfery kierownicze nie miały przed nimi tajemnic, nie ukazywały fikcji lub pozorów zamiast rzeczywistych faktów, a więc żeby masy były świadome metod i celów ruchu, a przede wszystkim, żeby miały zawsze świadomość swego rzeczywistego położenia. W tym celu wszystkie sprawy Międzynarodówki powinny być rozpatrywane śmiało i otwarcie, a jej instytucje, rzeczywisty stan jej organizacji nie powinny stanowić tajemnicy dostępnej tylko sferom kierowniczym, lecz winny być stałym przedmiotem szczerej i publicznej dyskusji.

Czy to nie dziwne doprawdy, że nasi przeciwnicy, którzy faktycznie ustanowili w Międzynarodówce Genewskiej rodzaj panującej i tajnej oligarchii, zamknięte kierownictwo, co bardzo sprzyja wszelkim ambicjom i wszelkim osobistym intrygom, ośmielili się oskarżać nas o tajne konszachty? A wszakże cała nasza polityka kierowała się ku temu tylko, żeby ich zmusić do omawiania wszelkich spraw na zebraniach ogólnych, których uchwały muszą być - naszym zdaniem oraz zgodnie ze Statutem Federacji Romańskiej - obowiązujące dla wszystkich komitetów Międzynarodówki Genewskiej.

Używaliśmy przeciwko nim zawsze jednej tylko broni, toczyliśmy z nimi walki publiczne, w których - bez względu na różne osobistości oraz wszelkie osobiste intrygi - pokonywaliśmy ich, i prawie zawsze udawało się nam zmiażdżyć przeciwnika jedynie dzięki sile naszych zasad. Co do nich, przeciwnie: jak przystoi klice stojącej u władzy, prowadzili oni z nami wojnę podziemną, pełną intryg i osobistych oszczerstw.

Dyskusje Sekcji Aliansu, na których byli obecni i w których brali udział prawie zawsze liczni robotnicy budowlani, nawet nie członkowie, lecz wprowadzeni przez swoich przyjaciół, członków Sekcji - wywierały duży wpływ na ducha robotników budowlanych ku wielkiemu niezadowoleniu przywódców reakcyjnej kliki Międzynarodówki Genewskiej.

Przepaść, dzieląca partię Rewolucji od partii Reakcji, pogłębiająca się z każdym dniem, dała się jeszcze wyraźniej zauważyć od połowy czerwca 1869 roku, kiedy to Perrona, który dla załatwienia swych spraw musiał opuścić na jakiś czas redakcję dziennika "Egalite", zastąpił Bakunin. Bakunin skorzystał z tego, by szeroko, otwarcie rozwinąć zasady Międzynarodówki, by ujawnić całą ich prawdę, wszelkie ich konsekwencje logiczne i ich zastosowania praktyczne. Pracę w redakcji rozpoczął od otwartego ataku przeciwko jezuityzmowi Jezusa Chrystusa miasta La Chaux-de-Fonds - Coulleryego (10), który w odróżnieniu od międzynarodowych reakcjonistów genewskich pragnął przeistoczyć Międzynarodówkę w trybunę arystokratycznej i sekciarskiej reakcji, podczas gdy jego sprzymierzeńcy, obrońcy i przyjaciele w Genewie, Perretowie, Grosselinowie i spółka, chcieli tylko uczynić z niej narzędzie na użytek radykalnej burżuazji. Bakunin zwalczał i demaskował zarówno jednych, jak drugich i usiłował ukazać oczom proletariatu tę nie do przebycia przepaść, która rozdzieliła od tej chwili ich sprawę od sprawy burżuazji wszelkiej odmiany.

Kwestia postawiona w ten sposób nie wchodziła zupełnie w rachubę ambitnych przywódców genewskich robotników fabrycznych. To była właśnie epoka, kiedy genewskie stronnictwo radykalne robiło niewiarygodne wysiłki, aby zbliżyć się do Międzynarodówki i ją opanować. Wielu dawnych członków, dziś czynnych w stronnictwie radykalnym, którzy, jako tacy, wystąpili z Międzynarodówki - wówczas znowu do niej wstąpili. Intrygę tę knuło się - że tak powiem - w biały dzień; obywatele genewscy byli bowiem pewni, że im się cna uda. Myśmy zwalczali ich otwarcie zarówno na szpaltach dziennika, jak na posiedzeniach Aliansu oraz na zebraniach ogólnych.

Sytuacja powyższa musiała z konieczności pogłębić nienawiść przywódców robotników fabrycznych żywioną względem nas. Z drugiej zaś strony, zasady szczerze socjalistyczne i rewolucyjne, głoszone przez "Egalite" bez żadnych obsłonek, nie mogły być im użyteczne, jako diametralnie sprzeczne z ich celami. Zniesienie państw, zniesienie granic patriotycznych i politycznych, zniesienie praw spadkowych, dobrowolne zorganizowanie kolektywnej własności i kolektywnej pracy od dołu do góry - tego rodzaju zasady nie mogły być pomostem łączącym w jedno stronnictwo radykalnej burżuazji z genewską burżuazją międzynarodową. W całym stronnictwie radykalnym tego miasta, wśród różnych panów Fazy, Vautier, Carteret, Cambessedes, panowało przeciwko nam rozjątrzenie, a ponieważ to właśnie oni wywierali wówczas bezpośredni wpływ na przywódców robotników fabrycznych w Międzynarodówce, mianowicie na Grosselinów, Weyermannów, Perretów i tylu innych - przeto odegrali niemałą rolę podżegając, wzmacniając i organizując nienawiść i prześladowania w stosunku do nas.

Komitety Sekcji Robotników Fabrycznych w imieniu swoich Sekcji zgłaszały w Komitecie Federacyjnym protesty przeciwko redakcji "Egalite", czyniąc to najczęściej bez wiedzy Sekcji. Intrygi te nie ustały i wtedy, gdy Brosset został przewodniczącym Komitetu Federacyjnego. Zmuszono go wreszcie do opuszczenia tego stanowiska, stosując cały skomplikowany system docinków, na które był zawsze nadmiernie wrażliwy i nie potrafił zareagować z należytą pogardą. Jego miejsce, jako przewodniczący, zajął Guetat. Wówczas to Komitet Federacyjny ostatecznie stanął po stronie reakcji. Na szczęście jednak Komitet Redakcyjny bronił się dzięki pewnemu paragrafowi Statutu Federacji Romańskiej; który zapewniał mu niejaką niezależność od samowoli Komitetu Federacyjnego.

Międzynarodówka Genewska prowadziła więc wojnę na kilku frontach: z jednej strony byli robotnicy fabryczni umiejętnie zdyscyplinowani, zaślepieni i prowadzeni przez swych przywódców; z drugiej zaś strony byli robotnicy budowlani uświadamiani przez dziennik "Egalite" i stopniowo organizujący się pod wpływem Aliansu. Centrum stanowiły sekcje zawodów pośrednich: szewcy, krawcy, drukarze itp., których komitety należały, co prawda, w bardzo dużej mierze do reakcji, lecz których masy ludowe sympatyzowały bardziej z rewolucją.

Rozstrzygająca bitwa stała się nieunikniona. Doszło do niej w drugiej połowie sierpnia z okazji wyborów delegatów na Kongres w Bazylei. (11)

Przypisy

1) Pierwszą przyczyną - Bakunin mówi tu o przyczynach, które jego zdaniem doprowadziły do sporów, a następnie otwartej walki między sekcją "Fabryki" a jego grupą z genewskiej sekcji Międzynarodówki, do której przyjęci zostali w 1869 r., po oficjalnym rozwiązaniu Aliansu, jego współtowarzysze.

2) Sekcja Robotników Fabryki skupiała głównie wykwalifikowanych robotników przemysłu zegarmistrzowskiego (tzw. "fabrique"). Byli to w większości obywatele Genewy, posiadający z tego tytułu prawa wyborcze i uczestniczący więc w akcjach politycznych, głównie w sojuszach wyborczych z miejscowymi partiami burżuazyjnymi. Natomiast robotnicy niewykwalifikowani (tzw. budowlani), składający się przeważnie z elementu napływowego, takich praw nie posiadali. Wśród nich też Bakunin znalazł szczególny posłuch. Między robotnikami "fabrique" a budowlanymi istniały dość silne antagonizmy o charakterze częściowo korporacyjnym, częściowo zaś politycznym. Robotnicy "fabrique" poparli na wiosnę 1868 roku strajk robotników budowlanych, ale nie zniwelowało to różnic i nie usunęło antagonizmów.

3) Friscia Saverio (1813-1886) - Sycylijczyk, lekarz, uczestnik sycylijskiego pochodu Garibaldiego. Carlo Gambuzzi (1837- 1902) - włoski adwokat, początkowo zwolennik Mazziniego, później anarchista, jeden z przywódców organizacji anarchistycznych we Włoszech. Ożenił się z wdową po Bakuninie. Giuseppe Fanelli (1828-1877) - uczestnik rewolucji 1848- 1849 r., uczestnik pochodu Garibaldiego i zwolennik Mazziniego, później bliski przyjaciel i współpracownik Bakunina, organizator pierwszych sekcji Międzynarodówki w Hiszpanii (w 1868 r.), delegat Kongresu Bazylejskiego Międzynarodówki, od 1865 r. członek włoskiego parlamentu.

4) "Odezwa Genewskiego Komitetu Centralnego" z 21 października - zredagowana przez Ch. Perrona (1837-1919), działacza szwajcarskiego ruchu robotniczego, delegata kongresów Międzynarodówki w Lozannie i Brukseli (1867 i 1868), redaktora "Egalite" - była poprawiona i zaakceptowana przez Bakunina.

5) L'Egalite - decyzja o wydawaniu tego tygodnika była podjęta na I zjeździe Romańskiej Federacji Międzynarodówki, (Szwajcaria), który odbył się 2 - 4 stycznia 1869 roku w Genewie. Współpracowali z "Egalite": J. Guillaume, B. Malon, E. Reclus, C. Gambuzzi oraz członkowie Rady Generalnej Międzynarodówki - H. Jung i J. Eccarius. Faktycznym kierownikiem "Egalite" był Bakunin. "Egalite" wychodziła od grudnia 1868 do grudnia 1872 r. W styczniu 1870 r. zmieniony został skład redakcji, a zwolennicy Bakunina - usunięci. Od tego czasu tygodnik popierał linię Rady Generalnej.

6)"Le Progres" - wychodził w Locle pod redakcją J. Guillaumea od grudnia 1868 do kwietnia 1870 r.

7) Mikołaj Utin (1845-1883) członek "Ziemli i Woli", uczestnik ruchu studenckiego w Rosji 1861/62 r., emigrant, jeden z organizatorów rosyjskiej sekcji I Międzynarodówki, członek redakcji założonego przez Bakunina pisma "Narodnoje Dieło", objął po nim redakcję tego pisma, przeciwnik Bakunina. W końcu lat siedemdziesiątych odszedł od działalności politycznej, zwrócił się do cara z prośbą o amnestię i powrócił w 1877 roku do Rosji.

8) Aleksander Aleksandrowicz Serno-Sołowjowicz (1838- 1869) - rosyjski rewolucjonista, emigrant, członek Międzynarodówki, działacz ruchu robotniczego w Szwajcarii, polemizował z A. Hercenem, któremu zarzucał zbytnią ugodowość i uleganie liberalnym iluzjom (A. A. Serno-Sołowjowicz: Naszi domasznije dieła - otwiet g. Gercenu, Genewa 1867).

9) W marcu 1869 roku Sekcja Genewska Międzynarodówki przeniosła swą siedzibę do Temple Unique, dawnego miejsca zebrań masonerii.

10) P. Coullery był przywódcą umiarkowanie kompromisowej tendencji w Jurze, lekarz, wydawał gazetę "Góra", jeden z twórców Międzynarodówki w Szwajcarii. Skłonny do kompromisów, przyczynił się do rozszerzenia indyferentyzmu politycznego wśród robotników Jury. Bakunin polemizował z nim na łamach "Egalite".

11) Kongres Międzynarodówki w Bazylei obradował 5 i 6 września 1869 roku, Bakunin miał dwa mandaty na Kongres - włoski i francuski.



[strona główna] [biografia] [pisma] [opracowania] [ikonografia] [bibliografia] [odnośniki] [redakcja]
Strony Internetowe Trojka Design  © 2001-2013 rozbrat.org