Michał Bakunin

PAŃSTWOWOŚĆ A ANARCHIA
Walka dwóch partii w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Robotników


Słowianie a organizacja państwowa

Aby więc przeciwstawić się zwycięskiemu pangermanizmowi na arenie państwowej lub politycznej, pozostaje tylko jeden środek - stworzenie państwa pansłowiańskiego. Jest to jednak środek z wielu względów dla Słowian niedogodny, ponieważ prowadzi nieuchronnie do powszechnej słowiańskiej niewoli pod wszechrosyjskim batem. Czy byłby przynajmniej skuteczny ze względu na właściwy swój cel, tj. czy doprowadziłby do obalenia potęgi niemieckiej i poddania Niemców pansłowiańskiej, tj. petersbursko-carskiej niewoli? Nie, tego rodzaju środki nie są ani słuszne, ani wystarczające. Niemców jest, co prawda, w Europie tylko pięćdziesiąt i pół miliona (włączając w to, oczywiście, 9 milionów Niemców austriackich). Przypuśćmy jednak, że ostatecznie ziściły się marzenia niemieckich patriotów i że w skład cesarstwa niemieckiego weszła cała flamandzka część Belgii, Holandia, niemiecka Szwajcaria, cala Dania, a nawet Szwecja z Norwegią, czyli obszar zamieszkały przez niewiele ponad 15 milionów ludności. I cóż z tego?

Również wtedy byłoby w Europie niecałe 66 milionów Niemców, podczas gdy Słowian jest około 90 milionów. Pod względem ilościowym słowiańska ludność Europy przewyższa prawie o jedną trzecią ludność niemiecką, my jednak twierdzimy, że pansłowiańskie państwo nigdy nie dorówna potęgą i rzeczywistą siłą państwowo-militarną pangermańskiemu imperium. Dlaczego? Dlatego, że Niemcy mają w swej krwi, w swych instynktach, w tradycji pasję państwowego ładu i państwowej dyscypliny, Słowianie zaś tej pasji nie mają, żyją i działają pod presją zgoła innych skłonności; dlatego też, aby Słowian poddać dyscyplinie, trzeba grozić im pałką, podczas gdy każdy Niemiec z przekonaniem dobrowolnie poddaje się pałce. Jego wolność polega na tym jedynie, że przeszedł szkolę musztry i chętnie podporządkowuje się wszelkiej zwierzchności.

Niemcy są narodem solidnym i pracowitym, wykształconym, oszczędnym, przestrzegającym porządku, dokładnym, wyrachowanym, co wcale nie przeszkadza im być dzielnymi żołnierzami, gdy zajdzie potrzeba, a raczej gdy życzą sobie tego ich zwierzchnicy. Za dowód mogą posłużyć ostatnie prowadzone przez nich wojny. Ich zaś organizacja wojskowa i administracyjna została udoskonalona w stopniu najwyższym, dla innych narodów nieosiągalnym. Czyż można sobie wyobrazić, by Słowianie byli zdolni współzawodniczyć z nimi na polu państwowości?

Dla Niemców państwo jest źródłem życia i wolności, dla Słowian jest ono grobem. Słowianie muszą szukać swego wyzwolenia nie w państwie, lecz w walce przeciw państwu niemieckiemu i w powszechnym ludowym buncie przeciwko wszelkiemu państwu, a więc w Rewolucji Socjalnej.

Słowianie mogą zdobyć wolność, mogą zburzyć znienawidzone państwo niemieckie, lecz muszą zrezygnować z daremnego zamiaru podporządkowania Niemców swojej potędze i uczynienia z nich niewolników państwa słowiańskiego. Cel swój osiągną, gdy wezwą Niemców do walki o powszechną wolność i powszechne ludzkie braterstwo, zbudowane na ruinach wszystkich istniejących państw. Ale państwa same przez się nie walą się w gruzy; obalić je może tylko ogólnonarodowa i obejmująca wszystkie plemiona międzynarodowa Rewolucja Socjalna.

Ludzie, którzy szczerze pragną wyzwolenia plemion słowiańskich z wieloletniej niewoli, mają przed sobą jedyne zadanie: organizować siły ludowe, aby móc takiej rewolucji dokonać. Ci, którzy stoją na czele, powinni zrozumieć, że ta sama właściwość ludów słowiańskich, mianowicie ich niezdolność do stworzenia państwa, która niegdyś była przyczyną ich słabości, dziś jest ich siłą, ich prawem do przyszłości, nadaje sens wszystkim współczesnym ruchom ludowym. Mimo olbrzymiego rozwoju współczesnych państw i właśnie dzięki temu rozwojowi, który zresztą w sposób zupełnie logiczny i konieczny doprowadził ostatecznie do absurdu samą ideę państwa - stało się jasne, że dni państw, jak i samej idei państwa, i są policzone i że nadchodzą czasy pełnego wyzwolenia mas robotniczych. Stało się oczywiste, że masy robotnicze zdobędą prawa do stworzenia, bez najmniejszej ingerencji państwa, swobodnej organizacji swej społeczności od dołu ku górze, organizacji złożonej z wolnych, ekonomicznych związków ludowych, bez względu na wszystkie stare granice państwowe i wszelkie różnice narodowościowe, organizacji opartej na zasadzie pracy produkcyjnej i przy całej swojej różnorodności w pełni uczłowieczonej i solidarnej.

Czołowi przedstawiciele Słowiańszczyzny muszą wreszcie zrozumieć, że minął już czas niewinnej zabawy w filologię słowiańską i że nie ma nic bardziej niedorzecznego i szkodliwego, bardziej zabójczego dla ludu niż uznanie w złudnej zasadzie narodowościowej ideału wszelkich dążeń ludowych. Narodowość nie jest pierwiastkiem ogólnoludzkim, lecz tylko historycznym, lokalnym faktem, który niewątpliwie winien być powszechnie uznany, tak jak wszystkie inne nieszkodliwe i rzeczywiste fakty. Każdy naród, zarówno wielki jak i zupełnie mały, ma swój własny charakter, odrębne obyczaje, własne sposoby wysławiania się, odczuwania, myślenia i działania, i ten charakter, ten sposób bycia, stanowiące istotę narodowości, są rezultatem całego historycznego rozwoju i całokształtu warunków życia danego narodu.

Każdy naród, podobnie jak każda jednostka, jest z konieczności tym, czym jest, i ma niewątpliwie prawo być sobą. Na tym polega właśnie tak zwane prawo narodu. Lecz jeżeli naród lub jednostka są takie właśnie, a nie inne, i nie mogą być inne, nie znaczy to jeszcze, by miały prawo i by było dla nich korzystne traktowanie swej narodowości lub swej indywidualności jako zasadniczych pierwiastków istnienia, nie znaczy to, by miały wiecznie tylko o nie zabiegać. Przeciwnie, im mniej myślą o sobie i im więcej pochłaniają ich treści ogólnoludzkie, tym więcej nabierają życia i sensu cechy narodowe jednych, cechy zaś indywidualne - drugich.
To samo dotyczy Słowian. Będą oni wiedli nędzny i biedny żywot, dopóki się będą troszczyć o swą ciasną, egoistyczną, a zarazem abstrakcyjną ideę Słowiańszczyzny, czyli o sprawę drugorzędną, a więc właśnie sprzeczną z problemami i dążeniami ogólnoludzkimi. Dopiero wtedy zdobędą należne im miejsce w historii i w wolnym braterskim sojuszu narodów, gdy wraz z innymi narodami będą myśleć o dobru całego świata.

Każda historyczna epoka wyłania jakiś ogólnoludzki problem, przesłaniający wszystkie inne problemy bardziej osobiste i wyłącznie narodowe, i ten naród czy te narody, które czują w sobie powołanie, czyli wykazują dosyć zrozumienia, dynamiczności i siły, aby oddać się sprawie ogólnoludzkiej bez reszty - stają się narodami historycznymi. Owe najbardziej doniosłe sprawy w różnych epokach historycznych były różne. Taką była, aby nie sięgać zbyt daleko, sprawa nie tyle może ludzka, ile boska, i dlatego sprzeczna z ideą wolności i pomyślności narodów, sprawa ekspansji wiary katolickiej i katolickiego Kościoła. Narody, które się tej sprawie oddały - Niemcy, Francuzi, Hiszpanie, częściowo Polacy - stały się przez to, każdy w swoim kręgu, narodami zaawansowanymi.

Nastąpił potem okres intelektualnego odrodzenia i religijnych buntów. W dziele odrodzenia całej ludzkości wysunął się na czoło przede wszystkim naród włoski, następnie Francuzi oraz w mniejszym stopniu Anglicy, Holendrzy i Niemcy. W buntach religijnych jednak, które wcześniej ogarnęły południową Francję, w XV wieku odegrali główną rolę nasi słowiańscy husyci. Po stuletniej bohaterskiej walce husyci ponieśli klęskę, podobnie jak ongiś francuscy albigensi. Wówczas reformacja tchnęła nowe życie w narody: niemiecki, francuski, angielski, holenderski, szwajcarski i skandynawski. W Niemczech reformacja bardzo prędko straciła swój buntowniczy charakter, obcy temperamentowi niemieckiemu, i przybrała postać pokojowej reformy państwowej, która stała się niezwłocznie podstawą najbardziej uregulowanych, systematycznych, uczonych rządów despotycznego państwa. We Francji, po długiej i krwawej walce, która w dużej mierze przyczyniła się do rozkwitu wolnej myśli w tym kraju, reformacja została zdławiona przez zwycięski katolicyzm. Natomiast w Holandii i w Anglii, a następnie w Stanach Zjednoczonych Ameryki reformacja stworzyła nową cywilizację, w istocie swojej antypaństwową, ale zgodną z zasadami liberalnej, burżuazyjnej ekonomii.

W ten sposób religijny ruch reformacji, który ogarnął w XVI wieku całą Europę, zrodził wśród cywilizowanej ludzkości dwie główne tendencje: ekonomiczno-liberalno-burżuazyjną, która rozwijała się głównie w Anglii, a później także w Ameryce, oraz tendencją despotyczno-państwową, w istocie swojej także burżuazyjną i protestancką, z którą łączą się elementy szlachecko-katolickie, całkowicie zresztą podporządkowane idei państwa. Głównymi przedstawicielami tego kierunku była Francja i Niemcy - początkowo austriackie, później pruskie.

Pamiętnym wydarzeniem końca XVIII stulecia była Wielka Rewolucja, dzięki której Francja stała się znów przodującym krajem w świecie. Stworzyła ona nowy ogólnoludzki ideał najpełniejszej wolności, lecz jedynie pod względem politycznym; ideał ten zawiera sprzeczność nie do rozwiązania, dlatego też nie da się go zrealizować; wolność polityczna bez równości ekonomicznej, a zresztą w ogóle wolność polityczna, tj. wolność w państwie, jest kłamstwem.

Z rewolucji francuskiej z kolei zrodziły się w ten sposób dwie zasadnicze tendencje, przeciwstawne sobie, które się wiecznie nawzajem zwalczają, a zarazem nie dają się od siebie rozdzielić, nawet więcej, są całkowicie zbieżne w dążeniu do jednego i tego samego celu - do systematycznego ucisku proletariatu na korzyść wyzyskującej, liczebnie stopniowo malejącej, ale jednocześnie wciąż coraz bardziej wzbogacającej się mniejszości.

Jedna z tych partii pragnie na wyzysku ludu zbudować republikę demokratyczną, druga zaś, bardziej konsekwentna, oprzeć na nim ustrój monarchiczny, czyli jawny państwowy despotyzm, państwo centralistyczne, biurokratyczne, policyjne, z dyktaturą wojskową z lekka zamaskowaną przez nic nie znaczące formy konstytucyjne.

Pierwsza partia pod wodzą pana Gambetty usiłuje obecnie zagarnąć władzę we Francji. Druga partia, której przywódcą jest książę Bismarck, sprawuje niepodzielnie władzę w pruskich Niemczech.

Trudno rozstrzygnąć, która z tych dwóch tendencji jest dla ludu bardziej pożyteczna, a raczej która z nich przynosi mniej szkody i zła ludowi, masom robotniczym, proletariatowi. Obydwie dążą z równie uporczywą pasją do stworzenia lub do umocnienia silnego państwa, czyli pragną wtrącić proletariat w najcięższą niewolę.

Przeciw tym tendencjom do ciemiężenia ludu - państwowym, republikańskim i nowomonarchicznym, zrodzonym przez wielką burżuazyjną rewolucję w latach 1789 i 1793, w łonie samego proletariatu - początkowo we Francji i Austrii, a później i w innych krajach Europy - narasta nowa zupełnie i przeciwstawna tamtym tendencja do unicestwienia wszelkiego wyzysku i wszelkiego ucisku, zarówno politycznego lub prawnego jak i rządowo-administracyjnego, czyli tendencja do zniesienia podziału klasowego poprzez zrównanie wszystkich stanów pod względem ekonomicznym oraz likwidacji państwa, jako głównej ostoi wrogów ludu.

Taki jest właśnie program Rewolucji Socjalnej.

A więc wszystkie kraje cywilizowanego świata stoją obecnie w obliczu jednego tylko problemu dotyczącego całego świata - jak wyzwolić najpełniej i ostatecznie proletariat z pęt wyzysku ekonomicznego i ucisku państwowego. Oczywiście, celu tego nie można osiągnąć bez krwawej, nieubłaganej walki i, rzecz jasna, że w obecnej sytuacji znaczenie każdego narodu zależy tylko od kierunku, w jakim podąży, od charakteru oraz od stopnia zaangażowania się w tej walce.

Czy nie jest rzeczą oczywistą, że Słowianie powinni i mogą wywalczyć swe prawa i miejsce należne w historii oraz braterstwo narodów tylko przez Rewolucję Socjalną?

Ale Rewolucja Socjalna nie może być rewolucją lokalną jednego narodu; z samej swojej istoty jest ona rewolucją międzynarodową. Słowianie, którzy pragną wolności, powinni więc w imię tej wolności złączyć swe dążenia i organizację swych sił ludowych z dążeniami i z organizacjami ludowymi wszystkich innych krajów: proletariat słowiański powinien wstąpić w szeregi Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników.

Wspominaliśmy już o wspaniałym manifeście robotników wiedeńskich z roku 1868, którzy, wbrew hasłom patriotów austriackich i szwabskich, proklamowali braterstwo narodów i nie zgodzili się wznieść sztandarów pangermańskich, oświadczając stanowczo, że robotnicy całego świata są ich braćmi i że nie uznają oni innego obozu prócz międzynarodowego obozu solidarności proletariuszy wszystkich krajów. Jednocześnie stwierdzili z całą słusznością, że właśnie oni, jako robotnicy austriaccy, nie mogą wznieść żadnego narodowego sztandaru, ponieważ proletariat austriacki składa się z najróżnorodniejszych plemion: Madziarów, Włochów, Rumunów, a głównie - Słowian i Niemców; dlatego właśnie ich problemy nie mogą znaleźć rozwiązania w tak zwanym państwie narodowym.

Gdyby robotnicy austriaccy poszli jeszcze dalej w tym kierunku, zrozumieliby, że wyzwolenie proletariatu jest niemożliwe w żadnym państwie, że najpierw trzeba znieść państwo; i pojęliby, że zwycięstwo nad państwem może przynieść tylko zgodne współdziałanie proletariuszy wszystkich krajów; organizacją proletariatu na gruncie ekonomicznym zajmuje się właśnie Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników.

 

Proletariat a państwo współczesne | Nieuchronność Rewolucji Socjalnej | Pangermanizm a panslawizm | Słowianie a organizacja państwowa | Dążenie do hegemoni mocarstw europejskich | Państwo rosyjskie a wyzwolenie Słowian | Ustanowienie imperium pangermańskiego | Niemiecki liberalizm | Metafizyka a rewolucja



[strona główna] [biografia] [pisma] [opracowania] [ikonografia] [bibliografia] [odnośniki] [redakcja]
Strony Internetowe Trojka Design  © 2001-2013 rozbrat.org