Michał Bakunin

List do Mikołaja Stankiewicza

Nota redakcyjna
Tekst za Michał Bakunin "Pisma Wybrane" t. 1, s. 120 - 121. List przełożył Bolesław Wścieklica. Publikacja w wersji elektronicznej: Anarchistyczne Archiwa 2006.

[11 lutego roku 1840]

Drogi Mikołaju! Jak mogłeś pomyśleć, że gniewam się na Ciebie z powodu Twego milczenia? Wierzaj mi, ja głęboko rozumiem przyczynę tego milczenia i nigdy nie robiłem Ci z tego powodu wyrzutów; poza tym, gdybym nawet miał prawo gniewać się na Ciebie, to nie mógłbym się na to zdobyć, bo kłócić się z Tobą to dla mnie to samo, co kłócić się z najlepszą stroną mego życia, której Ty byłeś głównym źródłem i z którą jesteś nierozerwalnie związany. Pamięć o Tobie zawsze łączyć się będzie u mnie z pamięcią o najlepszych i najświętszych chwilach mego życia.

Od chwili, gdy się rozstaliśmy, upłynęło niemało wody. Bogata natura Twoja i okoliczności pozwoliły Ci być wiernym samemu sobie i dać wyraz Twemu głębokiemu życiu wewnętrznemu. A ja - całe moje życie, i cała moja wartość polegały na jakiejś abstrakcyjnej sile ducha, a i ta rozbiła się o brudne błahostki mej rodzinnej codzienności i do niczego nieprowadzące rodzinne i przyjacielskie swary, walki, a może i o to, że ja sam jestem niczym. Pozostała we mnie po staremu silna, wszystko przemagająca potrzeba żywej wiedzy, ale jest to pragnienie niczym niezaspokojone mimo wszystkich biednych i ciężkich mych wysiłków. Cała moja wiedza ogranicza się do tego, że nic nie wiem; jest to świadomość niezbędna przejściowo jako początek prawdziwej wiedzy, ale równocześnie bardzo uboga i niepocieszająca dla tego, komu sądzone jest na niej poprzestać. Dotąd bezwzględnie wierzę słowom Zbawiciela: "I poznacie prawdę, i prawda wyzwoli was", ale zaczynam wątpić w swoją zdolność poznawczą.

Robię teraz ostatni wysiłek, żeby jakoś dostać się do Berlina, od którego oczekuję odrodzenia, chrztu z wody i z ducha, ale nie wiem, czy mi się to uda; jeżeli się jednak nie uda, to nie będę się wiele troszczył o moją zewnętrzną przyszłość; jest mi ona całkowicie obojętna: skończyć życie jako chorąży artylerii czy jako rzeczywisty radca stanu to dla mnie najzupełniej wszystko jedno; nie ja pierwszy i nie ja ostatni byłbym tym, co obciął się na egzaminie ze swego dążenia do ideału, które bardzo często bywa niczym więcej niż naporem młodej burzliwej krwi. Pozostałem tym samym niezłym, ale narwanym chłopem, którego znałeś z tą tylko różnicą, że miałem w sobie wtedy więcej wiary w życie niż teraz i że wtedy miałem 23 lata, a teraz mam 26.

Widzisz więc, drogi Mikołaju, że ani zewnętrzne, ani wewnętrzne życie moje nie jest warte większej uwagi, i dlatego przejdźmy do tematu bardziej interesującego. Napisz kilka słów do Tani, list Twój sprawi jej dużą przyjemność. Siostry moje lubią Ciebie, tak samo jak ja, i nigdy nie przestaniesz być dla nich istotą bliską.

Nie możesz sobie wyobrazić, jak się cieszę, że zobaczysz się z Basią. Przyjazd Twój do Neapolu będzie dla niej radością, jakiej ona, biedna, dawno nie doświadczyła. Jest to głęboka, święta kobieta; dużo przeszła, dużo przecierpiała, ale nie można nazwać jej nieszczęśliwą, bo kto zachował czystość i świętość duszy wśród takich wyrzeczeń, ten nie jest nieszczęśliwy. Dawno nie pisałem do niej, ale nie z braku przywiązania - ona wie, jak ją kocham - ale dlatego, że od pewnego czasu oduczyłem się pisać listy.

Żegnaj, drogi Mikołaju, bądź zdrów i szczęśliwy, jeśli możesz, i nie zapominaj o gorąco do Ciebie przywiązanym

M. Bakuninie



[strona główna] [biografia] [pisma] [opracowania] [ikonografia] [bibliografia] [odnośniki] [redakcja]
Strony Internetowe Trojka Design  © 2001-2013 rozbrat.org