Michał Bakunin

List adresowany do Hercena i Ogariowa

Nota redakcyjna
Tekst za Michał Bakunin "Pisma Wybrane" t. 2, s. 404 - 406. Przełożył Bolesław Wścieklica. Publikacja w wersji elektronicznej: Anarchistyczne Archiwa 2006.


Sztokholm, 29/17 sierpnia r. 1863

Przyjaciele!

Piszę stąd do Was po raz trzeci. Pierwszy raz z górą dwa miesiące temu pisałem do Was, gdy nadarzyła się bezpośrednia sposobność, po raz drugi zaś przez Waszego agenta w Szwajcarii, który powinien był z Waszego polecenia przyjechać do Sztokholmu, ale prawdopodobnie został zatrzymany i ograniczył się do krótkiego listu przez Nordstroema. Natychmiast wysłałem do niego obszerny list z prośbą, aby jak najprędzej go Wam dostarczył, i byłoby mi szkoda, gdyby ów list przepadł. Spieszę jednak powiedzieć, że ewentualne zaginięcie tych dwóch listów nie może pociągnąć za sobą żadnego niebezpieczeństwa, bo nie było w nich ani nazwisk, ani adresów, ani niczego takiego, co mogłoby kogoś skompromitować.

Niejednokrotnie usiłowałem się przedostać do Polski. Nie udało mi się. A teraz stosunek Polaków do nas do tego stopnia się zmienił, że my, Rosjanie, nie przestając życzyć im powodzenia, musimy powstrzymać się od bezpośredniego uczestniczenia w ich sprawie; poza tym sprawa ta zbyt silnie splotła się ostatnimi czasy z interesami zachodnioeuropejskimi, wrogimi nie tylko carskim rządom, ale również i narodowi rosyjskiemu. Dlatego też pozostałem w Szwecji i usiłowałem pozyskać tutaj przyjaciół i ludzi, którzy mogliby mi być pomocni w sprawie rosyjskiej. Starania moje zostały uwieńczone powodzeniem. Sztokholm i cała Szwecja będzie służyła za miejsce niezawodnego schronienia dla emigracji rosyjskiej i dla rosyjskiej roboty rewolucyjnej. Rosyjskie drukarstwo i rosyjska propaganda znajdą tutaj mocny grunt pod nogami i bogate środki. Nic łatwiejszego jak skomunikowanie się ze Sztokholmu z Petersburgiem w porze letniej. Istnieją ludzie pewni, na których można polegać bez narażenia się na najmniejsze nawet niebezpieczeństwo. Dzięki tym ludziom i środkom rzuciłem na północną Rosję (gubernię archangielską, a zwłaszcza ołoniecką) około 7 000 egzemplarzy różnych odezw, między innymi Waszych odezw do żołnierzy i oficerów. Mógłbym je też posłać do Petersburga, ale nie mam adresów. Co prawda, Prowansow dał mi kilka adresów, ale miałem się nimi posługiwać dopiero po jego powrocie do Petersburga, a on, zdaje się, wciąż jeszcze jest za granicą. A zatem przede wszystkim proszą Was o pewny i stały adres i proponuję Wam, abyście korespondowali ze mną za pośrednictwem oddawcy tego listu. Jest to Fin, którego polecono mi jako człowieka bezwarunkowo mocnego i pewnego przez patriotów fińskich; może on odgrywać rolę stałego pośrednika między nami a organizacją fińską, z którą się zbliżyłem i która, rozumiejąc jednakowo dobrze zarówno swoje jak i nasze interesy, przepełniona jest szczerą sympatią zarówno do nas, jak i do naszej sprawy. Myślę, że nie będziecie mieli nic przeciwko zbliżeniu się do niej. Jeżeli chcecie mieć ze mną do czynienia, jeśli sądzicie, że mój udział we wspólnych pracach może przynieść pożytek, to proszę Was - odpowiedzcie. Ja, podobnie jak i moi londyńscy przyjaciele, z radością uznałem komitet petersburski i gotów jestem postępować zgodnie z jego wskazówkami, tylko w tym celu muszę znać i stan Waszych spraw, i Wasz obecny program. Dlatego też, na miłość Boską, piszcie i wskażcie adres. Czyż być może, abyśmy dysponując wszelkimi środkami, nie potrafili nawiązać między sobą stałych i regularnych kontaktów? Ciężko biednej Polsce, ale ona nie zginie. Europa jest straszliwie podzielona i na tym podziale opierają się wszystkie nadzieje Petersburga. Sprawa polska zaszła już jednak tak daleko, że mocarstwa europejskie nie mogą nic dla niej nie zrobić, gdyż to dla nich samych jest niebezpieczne, ale jednocześnie trudno im jest przyjść jej z pomocą. Myślę, że Francja, Anglia i Austria uznają Polskę comme une partie belligerante, gdy otrzymają powtórną odmowę od Petersburga. Myślę, że Polacy utrzymają się w zimie dzięki broni i innej pomocy, która przyjdzie do nich jawnie drogą przez Galicję, a na wiosnę wojna wydaje mi się nieunikniona. Czy być może, żebyśmy do tej chwili nic nie zrobili albo przynajmniej na tę chwilę nie byli gotowi? Oszukańcze wszechrosyjskie adresy i frazesowiczowska moskiewska wściekłość patriotyczna ani trochę mnie nie przerażają i nie pozbawiają wiary. Rząd jak zawsze usiłuje poruszyć lud przeciwko nam, a w istocie rzeczy działa na rzecz nas. Na miłość Boską, powiedzcie, co się tam u Was dzieje, co za granicą robić każecie - i pozwólcie połączyć się z Wami ściślej i bliżej. My tutaj możemy być pożyteczni tylko o tyle, o ile jesteśmy w kontakcie z Wami - toteż piszcie, piszcie i dostarczcie adresów. Teraz pod postacią listu do Hercena piszę dla "Kołokoła", występując przeciwko policyjnym i słowianofilskim napaściom na mnie. A za jakieś dwa tygodnie, być może, wprost przyjedzie do Was pewny człowiek, który przywiezie Wam wiadomość o zdrowiu Browni i ukłony od Magnusa Beringa.

Piszcie do mnie przez oddawcę niniejszego listu. A jeżeli chcecie pisać z zagranicy, to mój adres brzmi:

Stockholm
Doctor Alinton
Stora Vattugaton
[Na wewnętrznej kopercie]
Pour M-me Lise

Bywajcie!
M. Bakunin



[strona główna] [biografia] [pisma] [opracowania] [ikonografia] [bibliografia] [odnośniki] [redakcja]
Strony Internetowe Trojka Design  © 2001-2013 rozbrat.org