Michał Bakunin

List adresowany do Hercena i Ogariowa

Nota redakcyjna
List napisany przez Bakunina po udanej ucieczce z syberyjskiego zesłania, na którym przebywał w latach 1857 - 1861.

Tekst za Michał Bakunin "Pisma Wybrane" t. 1, s. 371 - 373. List przełożył Bolesław Wścieklica. Publikacja w wersji elektronicznej: Anarchistyczne Archiwa 2006.

San Francisco, 15/3 października r. 1861

Przyjaciele!

Udało mi się uciec z Syberii i po długiej wędrówce Amurem i brzegami Cieśniny Tatarskiej przybyłem dziś przez Japonię do San Francisco. W podróży tej wyczerpały się jednak moje i bez tego skromne środki pieniężne, i byłbym w wielkim kłopocie, gdyby nie pewien dobry człowiek, który pożyczył mi 250 dolarów na podróż do Nowego Jorku. Do Was daleko, a nie mam tutaj przyjaciół ani nawet znajomych. W Nowym Jorku będę około 18/30 listopada. Według moich obliczeń otrzymacie ten list około 15 listopada, tak że Wasza odpowiedź może nadejść do Nowego Jorku w końcu tego miesiąca. Mam nadzieję, że przysłano Wam dla mnie pieniądze z Rosji. Ale tak czy inaczej, proszę Was, przyślijcie mi do Nowego Jorku 500 dolarów, to jest, zdaje się, 100 funtów sterlingów, których potrzebuję na pokrycie moich wydatków na podróż do Londynu. W tym wypadku będę u Was około 10/22 grudnia. Jeszcze jedna prośba: skoro tylko otrzymacie ten list, dajcie natychmiast znać przez Waszych przyjaciół moim braciom (w Twerze albo w guberni twerskiej m. Torżek, wieś Priamuchino, Mikołaj Aleksandrowicz Bakunin), że przybyłem pomyślnie do San Francisco i że przyjadę do Londynu w połowie grudnia. Żona moja niewątpliwie jest teraz u nas na wsi i w towarzystwie któregoś z moich braci albo kogoś innego wybierze się do Londynu, gdy tylko otrzyma tę wiadomość. I jeszcze prośba: wynajmijcie mi gdzieś blisko Was jakiś kącik i napiszcie mi do Nowego Jorku, dokąd mam się zwrócić w Londynie. Jeżeli kąt okaże się za ciasny, to po przyjeździe żony do Londynu będę mógł wynająć inny. Mój adres w Nowym Jorku: Mr. Bakounin - Howard House, low Broadway and Courtland. Do listu włóżcie notatkę dla mnie, a mianowicie zawiadomienie Waszego bankiera z oznaczeniem sumy, jaką mi posyłacie, i ze wskazaniem nazwiska bankiera w Nowym Jorku, od którego po przedstawieniu zawiadomienia londyńskiego bankiera powinienem otrzymać pieniądze.

Przyjaciele, całą swoją istotą garnę się do Was i gdy tylko przyjadę, wezmę się do roboty; będę Wam służył pomocą w sprawie polsko-słowiańskiej, która była moją idee fixe od roku 1846 i moją specjalnością praktyczną w latach 1848 i 1849. Zniszczenie, zupełne zniszczenie Cesarstwa Austriackiego będzie ostatnim moim słowem, nie mówię: dziełem, to byłoby zbyt ambitne. Aby służyć tej wielkiej sprawie, gotów jestem zostać doboszem, a nawet profosem i jeżeli uda mi się posunąć ją choćby o włos naprzód, będę zadowolony. A w ślad za tym zarysowuje się sprawa wolnej federacji słowiańskiej - jedyne wyjście dla Rosji, Ukrainy i Polski i wszystkich w ogóle narodów słowiańskich. Z wielką niecierpliwością oczekuję jutrzejszego dnia, w którym mają nadejść wiadomości z Rosji i Polski. Dziś musiałem się zadowolić głuchymi pogłoskami. Mówiono mi o ponownych krwawych starciach między ludem a wojskiem w Królestwie Polskim, a nawet o odkryciu w Rosji spisku na życie cara i carskiej rodziny. Może wreszcie jutro zdołam dojść prawdy. Interesuję się też bardzo walką stanów północnych z Południem w Ameryce. Wszystkie moje sympatie skłaniają się, rzecz prosta, na stronę Północy, ale niestety, zdaje się, że Południe działa jak dotąd energiczniej, rozumniej i bardziej solidarnie niż Północ, i we wszystkich starciach miało niewątpliwą przewagę. Prawda i to, że Południe zaczęło przygotowywać się do walki już trzy lata temu, podczas gdy stany północne zostały zaskoczone. Zdaje się, że je ogromnie zdemoralizowało niesłychane powodzenie szczęśliwych i rzadko całkiem uczciwych spekulacji, wulgarność i bezduszność dostatków materialnych i zaspokajanie nazbyt tanim sposobem strasznej, dziecinnej pychy narodowej; być może, będzie to walka zbawienna, która narodowi amerykańskiemu przywróci utraconą duszę.

Zresztą jest to moje pierwsze wrażenie; przyjrzawszy się bliżej, może zmienię zdanie. Tylko na przyglądanie się nie będę miał wiele czasu. W San Francisco będę wszystkiego 5 dni, a po przyjeździe do Nowego Jorku udam się do Bostonu i do Cambridge, do mego starego znajomego, profesora Agassiza, wezmę od niego kilka listów polecających, z którymi pojadę na kilka dni do Waszyngtonu. Tym sposobem może cokolwiek zrozumiem i czegoś się dowiem. W drodze do Stanów udało mi się zorganizować jedną pomyślną sprawę, która bez wątpienia Was ucieszy: wiedząc, z jaką chciwością czyta się na Syberii "Kołokoł" i "Gwiazdę Polarną" i jak trudno je tam dostać, porozumiałem się z trzema kupcami - Niemcem w Szanghaju, Amerykaninem w Japonii i drugim Amerykaninem w Nikołajewsku przy ujściu Amuru. Będą oni brali w komis wszystko, co im przyślemy z Londynu, i sprzedawali oficerom marynarki i kupcom z Kiachty, których liczba na Amurze i na Oceanie Spokojnym będzie z każdym rokiem rosła. Tym sposobem będziemy sprzedawali od 100 do 300 egzemplarzy. Z punktu widzenia handlowego jest to ilość nieznaczna, ale ma niezwykłą wagę z punktu widzenia politycznego.

Ale czas skończyć list i kłaść się spać. Przyjaciele - do prędkiego zobaczenia. Napiszcie do Reichla (1), że odradzam się i że przyjaźń moja dla niego jest niezmienna.

Wasz M. Bakunin

Przypisy

1) Adolf Reichel (1817-1896) - muzyk i kompozytor, bliski przyjaciel Bakunina, poznał go w 1842 roku podczas pobytu w Niemczech. Autor wspomnień o Bakuninie ("La Revolte" nr 10-12, 1876).



[strona główna] [biografia] [pisma] [opracowania] [ikonografia] [bibliografia] [odnośniki] [redakcja]
Strony Internetowe Trojka Design  © 2001-2013 rozbrat.org