ZARYS BIOGRAFII MICHAŁA BAKUNINA

Młode lata.
Michał Bakunin urodził się 18 maja 1814 roku we wsi Priamuchino, twerskiej guberni, jako najstarszy syn w licznej, zamożnej rodzinie ziemiańskiej. Tutaj też przebywał do czternastego roku życia, kiedy został wysłany do Petersburga do artyleryjskiej szkoły oficerskiej. Rychło się jednak okazało, że kariera wojskowa nie odpowiadała młodemu Bakuninowi. Wcześnie obudzone zainteresowania intelektualne powodują, że wbrew woli ojca młody oficer stara się o dymisję. Uzyskuje ją w 1835 roku i udaje się do Moskwy, gdzie z krótkimi przerwami spędzi najbliższych sześć lat.

Na razie jednak Bakunin musi uniezależnić się materialnie. W tym celu zamierza zająć się udzielaniem lekcji matematyki; później, gdy jego zainteresowanie filozofią pogłębiło się, sądził, że będzie mógł utrzymać się z tłumaczeń i pracy literackiej. Ale efekty materialne tych poczynań były nikłe. Do końca życia Bakuninowi, nie udało się osiągnąć niezależności materialnej. Do końca życia gnębiły go długi i kłopoty finansowe.

Zainteresowania naukowe, dla których porzucił karierę wojskową, skłoniły go natomiast do głębszych studiów nad filozofią, zwłaszcza niemiecką. Poznaje bliżej filozofię Fichtego, którego pisma studiuje z zapałem. N. Bieliński, który później stał się znanym pisarzem rosyjskim, wydawał wówczas filozoficzne czasopismo "Teleskop". W piśmie tym Bakunin publikuje swoją pierwszą pracę literacką, rosyjski przekład Fichtego "Odczyty o przeznaczeniu uczonego". Bakunin staje się wkrótce gorącym zwolennikiem, znawcą i interpretatorem Hegla. W marcu 1838 r. publikuje przedmowę do "Wykładów Gimnazjalnych" Hegla.

W 1835 roku poznaje Mikołaja Stankiewicza i grupę jego przyjaciół, którzy tworzyli tzw. "kółko Stankiewicza", zasłużone dla rozwoju ruchu umysłowego Rosji pierwszej połowy XIX wieku. Do "kółka" należeli ludzie o bardzo zróżnicowanych poglądach jak np.: W. Bieliński i T. Granowski, W. Botkin, K. Aksakow i N. Katkow. W tym właśnie "kółku" i pod wpływem Stankiewicza Bakunin rozpoczyna swoje studia filozoficzne, tu tworzy swoje pierwsze próby filozoficzne, stając się wkrótce, gdy Stankiewicz wyjedzie za granicę, jedną z czołowych postaci grupy.

Poglądy członków koła, także i Bakunina, były wówczas na wskroś reakcyjne i konserwatywne. Z filozofii heglowskiej mówiącej, że "Wszystko, co istnieje, jest naturalne i uprawnione do istnienia" wywodzono polityczne twierdzenie że "Rosyjski absolutyzm istnieje, wobec czego jest on uprawniony i naturalny". W takim duchu utrzymane były ówczesne artykuły Bakunina jak np. "Wstęp" do "Wykładów gimnazjalnych" Hegla.

Rychło, jednak porzuca ciasnotę i jednostronność reakcyjnego heglizmu. Przyczyniło się do tego poznanie Mikołaja Ogariewa i Aleksandra Hercena, wybitnych literatów i myślicieli, przeciwników tych konserwatywnych teorii.

Wyjazd za granicę.
Bakunin czuł, że w ojczyźnie jego siły marnieją. W 1840 roku pisał do Mikołaja Stankiewicza:

"Całe moje życie i cała godność polegały na jakiejś abstrakcyjnej mocy ducha, a i ta rozbiła się o brudne drobiazgi mej codzienności rodzinnej i jałowych rodzinnych i przyjelskich rozterek, a może i o moją własną nicość".

W liscie do Hercena dodawał:

"czuję w sobie tak wiele silnej a głębokiej możliwości, a tak mało jeszcze zdziałałem [...] Byłoby głupio umierać, nie dokonawszy nic pożytecznego"

W 1840 roku Bakunin uzyskuje, dzięki pomocy Aleksandra Hercena, środki na wyjazd za granicę, do Berlina - ówczesnej Mekki filozoficznej. Pragnie tam studiować filozofię, marzy o karierze naukowej, o katedrze filozofii lub historii, którą po powrocie ze studiów objąłby w Moskwie. Istotnie, po przyjeździe do Berlina pogrąża się "w metafizyce niemieckiej prawie do utraty zmysłów". Studia go jednak rozczarowują. Szukał w metafizyce niemieckiej - według własnego późniejszego świadectwa - życia, a przecież w niej "znaleźć można jedynie śmierć i nudę", szukał działania, gdy w niej "zawarta jest jedynie absolutna bezczynność". Postanawia więc porzucić filozofię, by oddać się polityce. Wbrew własnej opinii, nie porzuca jednak filozofii heglowskiej od razu, lecz usiłuje jeszcze odnaleźć w niej uzasadnienie rewolucyjnych postulatów, aktywnej postawy wobec rzeczywistości społecznej.

Dość wcześnie Bakunin uświadamia sobie, iż pragnie pozostać na Zachodzie, rodzi się w nim bowiem nadzieja, że tu właśnie znajdzie odpowiadające mu pole działania. Poznaje nowych ludzi: Arnolda Rugego, G. Herwegha, styka się po raz pierwszy z teoriami socjalistycznymi. Czyta prace: "Der Sozialismus und Communismus des heutigen Frankreichs - Steina, Das Leben Jesu" - Straussa.

Książki te otwierają przed nim nowy świat, w który rzucił się "z pasją głodnego i spragnionego".

"Wydawało mi się, że słyszę objawienie nowej religii, podniesienia, godności, szczęścia i wyzwolenia całej ludzkości" - wspominał później.

W roku 1842 wydaje broszurę pod tytułem "Krytyka ostatniej próby reakcji, zmierzającej do zwalczenia nowej filozofii". W broszurze tej broni rewolucyjnych idei Ludwiga Feuerbacha, ojca niemieckiej filozofii materialistycznej. Broszurą stawia się Bakunin w szeregach lewicy młodoheglowskiej.

W tym samym roku przeprowadza się do Drezna i współpracuje z Arnoldem Ruge przy publikacji socjalistycznego pisma "Deutsche Jahrbücher". W październiku, pod pseudonimem Jules Elisard publikuje na łamach pisma artykuł "Reakcja w Niemczech", z tej pracy pochodzi słynne hasło: "Dzieło niszczenia jest dziełem twórczym".

W 1843 r. przebywa w Szwajcarii, tu zetknął się z podziemnym ruchem komunistycznym i poznaje Wilhelma Weitlinga. Po nieudanej próbie powstania komunistycznego w Paryżu w 1839 roku, Weitling schronił się w Szwajcarii, gdzie rozwinął działalność agitacyjną, a w 1842 roku wydał propagującą komunizm pracę "Gwarancje harmonii i wolności".

W osobie Weitlinga zetknął się po raz pierwszy Bakunin z doświadczonym spiskowcem. Do jego poglądów miał wówczas stosunek dwojaki. W czerwcu 1843 roku umieścił w wychodzącym w Zurychu organie partii demokratycznej "Republikaninie Szwajcarskim" artykuł o komunizmie, w odpowiedzi na ataki na propagandę komunistyczną, stronnictw zachowawczych w "Obserwatorze Szwajcarskim". Stwierdził w nim:

"Raz na zawsze oznajmiamy, że nie jesteśmy komunistami i mamy równie mało ochoty, jak panowie z "Obserwatora", żyć w państwie zbudowanym według planu Weitlinga, a które wyraża nie społeczeństwo wolne, lecz zorganizowane drogą przymusu i gwałtu stado zwierząt, troszczące się wyłącznie o interesy materialne, a nic nie chcące wiedzieć o duchowej stronie życia".

Jednak Bakunin wita ruch komunistyczny z uznaniem i nadzieją, widząc w nim młodą i żywiołową siłę, naturalny etap rozwoju politycznego Europy:

"Urodziliśmy się pod gwiazdą rewolucyjną [...] Jesteśmy u świtu wielkiego przewrotu rewolucyjnego [...] Oto duch, który powołał do życia komunizm".

Na żądanie duchowieństwa rząd kantonu zuryskiego wszczął dochodzenie przeciwko propagandzie komunizmu. Weitling został aresztowany, wielu cudzoziemców wydalonych ze Szwajcarii. Bakunin nie czuł się bezpieczny w Zurychu; wędrował odtąd przez czas jakiś z jednego miasta szwajcarskiego do drugiego, był w Genewie, Nyon, Lozannie, najdłużej w Bernie; lecz i tu dostrzegł czujność policji. W lutym 1844 roku opuścił Szwajcarię i udał się do Brukseli.

W Brukseli Bakunin poznał Joachima Lelewela. Tutaj zainteresował się po raz pierwszy problemem stosunków polsko-rosyjskich. Będąc już - według własnego określenia - całkowitym demokratą, zaczął i ten problem rozpatrywać z demokratycznego punktu widzenia, chociaż widział go jeszcze w sposób mglisty i nieokreślony. Z Lelewelem, który był jego przewodnikiem w kwestii polskiej, spotykał się często. Lelewel wyjaśniał mu wydarzenia powstania listopadowego i wprowadzał w stosunki polityczne emigracji polskiej. Bakunin przetłumaczył na język rosyjski odezwę Lelewela "Do Rosjan", ale fakt ten nie miał głębszych konsekwencji dla stosunków Bakunina z emigracją polską. Bliższe stosunki z Polakami Bakunin nawiąże nieco później.

Z Lelewelem jednak pozostał w bliskim kontakcie. 14 lutego 1848 roku Lelewel w mowie na rocznicę śmierci Szymona Konarskiego składając hołd pamięci dekabrystów, zwracał się do obecnego na sali Bakunina:

"Nie ustawaj, Bakuninie, w przedsięwzięciu, kończ zaczęte dzieło [...] Nie zapominaj, iż się znajdujemy w przybytku, gdzie unoszą się cienie męczenników wolności, którym cześć oddajemy. [...] Ich obecność wróży nam dobrą przyszłość, wróży pomyślność Rosjanom, Polakom i wszystkim Słowianom. Przyjacielu Bakunin! podaj nam dłoń braterską i uściśnijmy się serdecznie"

Paryż w lipcu 1844 roku to następny etap wędrówki Bakunina po Europie. Rozwija tutaj ożywione kontakty z działaczmi demokratycznymi i rewolucyjnymi różnych narodowości. Poznaje Cabeta i P. J. Proudhona, zbliża się do komunistów niemieckich, zawiera znajomość z Marksem i Engelsem.

Nie ulega wątpliwości, że Marks wywarł wpływ na dalszą ewolucję poglądów Bakunina, zwłaszcza pobudził jego zainteresowania dla problematyki ekonomicznej. Do "szczerej przyjaźni" - mówiąc słowami Bakunina - między nimi nie doszło. "Nasze temperamenty nie pozwalały na to. Marks nazywał mnie sentymentalnym idealistą i miał rację; ja sądziłem, że jest on człowiekiem próżnym, pozbawionym skrupułów i skrytym; i również miałem rację".

Jednak najgłębsze wrażenie wywarł na nim socjalizm Proudhona, oparty na wolności jednostki. Pochłania jego prace, prowadzi długie dysputy.

Bakunin wygnańcem.
Na początku 1844 r. ambasada carska cofnęła Bakuninowi zezwolenie na dalszy pobyt za granicą i zażądała, by powrócił do Rosji. Bakunin odmówił, za co wraz z historykiem i publicystą, emigrantem rosyjskim Iwanem Gołowinem, został skazany zaocznie na katorgę i utratę tytułu szlacheckiego. Iwan Gołowin zareagował na wyrok artykułem w "Gazette des Tribunaux", protestując przeciwko naruszeniu praw szlachty rosyjskiej. Bakunin również ustosunkował się do decyzji rządu carskiego, lecz zarazem podjął polemikę z Gołowinem. W dniu 27 stycznia 1845 roku "La Reforme" opublikowała list Bakunina, który był jego pierwszym publicznym wystąpieniem w sprawie Rosji. Szlachectwo jest instytucją przeżytą, instytucją, od której "geniusz historii odwrócił swój wzrok", a więc zasługującą na zniesienie - pisał Bakunin. Wyroku pozbawiającego go praw szlacheckich nie odczuwał więc jako krzywdy osobistej. Dany wyrok pozbawiał go nie rzeczywistych, lecz fikcyjnych praw, bowiem - Bakunin polemizuje tu z Gołowinem - szlachta w Rosji nie posiada i nigdy nie posiadała żadnych praw. W Rosji istnieje tylko jedno prawo - nieograniczona wola imperatora. Car łączy w swojej osobie, zgodnie z głównym prawem imperium rosyjskiego, wszystkie rodzaje władzy państwowej. Jest on wolny od wszelkiej kontroli i sam stanowi jedyne źródło praworządności. Nie musi więc liczyć się z żadnymi prawami ani przywilejami i w istocie rzeczy jest, zarówno faktycznie, jak i w sensie prawnym, jedynym i nieograniczonym władcą życia i czci swoich wszystkich poddanych. Szlachcic rosyjski jest wolny od podatków i obowiązku służby, posiada haniebne prawo posiadania niewolników, nie podlega karze cielesnej, ale w Rosji jedynym prawem jest wola cara i w Petersburgu nie ma arystokracji - właściciele niewolników są tu również niewolnikami.

Bakunin podpisał list własnym nazwiskiem, rezygnując z pseudonimów, których dotychczas używał. W ten sposób ostatecznie zerwał więzy łączące go z ojczyzną i z przeszłością. List wywołał duże wrażenie wśród emigracji polskiej. W "Orle Białym" ukazał się natychmiast przekład listu (w dniu 20 lutego 1845 r.) i do Bakunina zaczęły napływać propozycje w sprawie nawiązania stosunków i współpracy. Zaprasza go Czartoryski. Bakunin złożył wizytę, ale stosunków z obozem Hotelu Lambert nie nawiązał. Pisze do Bakunina Stolzman, zawiadamiając, iż tłumaczy list do "La Reforme" na języki angielski i niemiecki i proponuje Bakuninowi wzięcie udziału w dorocznej manifestacji ku czci dekabrystów, organizowanej przez emigrantów polskich pod hasłem: "Za naszą i waszą wolność". Bakunin do Londynu nie pojechał, ponieważ nie miał jeszcze skrystalizowanego stosunku do emigracji polskiej.

Bakunin widuje się z Mickiewiczem, który w okresie swego oszołomienia Towiańskim usiłuje go zjednać dla - jak to określił Bakunin - "nowej bzdurnej religii i nowego Mesjasza". Utrzymuje stosunki z A. Biernackim, byłym ministrem rządu powstańczego, koresponduje z Andrzejkowiczem, Łempickim, Skórzewskim - utrzymuje stosunki z różnorodnymi środowiskami emigracji polskiej. Wyróżnia tu jednak tylko dwa, zasługujące jego zdaniem na uwagę, poważne stronnictwa polityczne: obóz Hotelu Lambert i Towarzystwo Demokratyczne Polskie. Jego sympatie skłaniają go ku demokratom, ku TDP, o współpracę, z którym będzie sam nieco później zabiegał.

W 1846 roku, pragnąc w związku z narastającymi wydarzeniami rewolucyjnymi zacieśnić kontakty z Polakami, Bakunin publikuje w "Constitutionnel" artykuł o prześladowaniu katolicyzmu na Litwie i Białorusi. W tym też czasie po raz pierwszy nawiązuje kontakt z Centralizacją TDP.

W 1847 roku Bakunin donosi Varnhagenowi, iż pracuje nad książką o Rosji i Polsce, że postanowił wszystkie swe siły poświęcić wielkiej sprawie wolności Polski. Pracy takiej nie napisał, ale idee przemyślane w trakcie tych przygotowań znalazły wyraz w przemówieniu, które wygłosił w Paryżu na obchodzie 17 rocznicy Powstania Listopadowego. Bakunin zadeklarował w tym przemówieniu pełne poparcie dla sprawy wyzwolenia Polski, stwierdzając, jako "Rosjanin, który kocha swą ojczyznę", że kwestia wyzwolenia Polski jest zarazem kwestią wolności Rosji.

Juliusz Słowacki, obecny na obchodach, pisał w jednym ze swoich wierszy:

"Prąd sprawy idzie przez Boga zaczęty,
Serca dziś jako kamienie rozwala:
Wczoraj słyszałem wąsacza Moskala
Który w Paryżu bunt ogłosił święty"

Ambasada carska oburzona tym nowym aktem "buntownika" zażądała wydalenia Bakunina z Francji, co tez rząd francuski niezwłocznie czyni. Wydalenie Bakunina wywołuje skandal, posłowie interpelują w parlamencie, sprawa ta podnosi temperaturę polityczną w narastającym konflikcie pomiędzy republikanami i konserwatywno-monarchistycznym rządem.

Bakunin znów, udaje się do Brukseli, witany entuzjastycznie przez Lelewela i tutejsze środowisko rewolucjonistów. Ale oto we Francji wybucha rewolucja i Bakunin, zaopatrzony w fałszywy paszport, spieszy na spotkanie z długo oczekiwaną rewolucyjną burzą.

Rewolucja lutowa we Francji.
Jest pełen entuzjazmu, wiary, iż rewolucja lutowa stanowi początek ogólnoeuropejskiego pożaru, z którego ludy wyjdą zwycięskie i wolne.

Tak w późniejszym czasie wspominał te wydarzenia:

"Wybuchła wreszcie rewolucja lutowa. Gdy tylko doszło do mej wiadomości, że w Paryżu się biją, wziąłem od znajomego na wszelki wypadek paszport i udałem się z powrotem do Francji. Ale paszport był niepotrzebny; pierwsze słowa, którymi powitano nas na granicy brzmiały: W Paryżu proklamowano republikę. Dreszcz mnie przeszedł, gdy usłyszałem tę wiadomość; do Valenciennes dotarłem piechotą, bo droga żelazna była nieczynna; wszędzie tłum, entuzjastyczne okrzyki, czerwone sztandary na wszystkich ulicach [...] Przyjechałem do Paryża 26 lutego, na trzeci dzień po proklamowaniu republiki. - W drodze było mi wesoło, cóż mam [...] powiedzieć, [...] o wrażeniu, jakie zrobił na mnie Paryż! To ogromne miasto, centrum europejskiego oświecenia, zmieniło się nagle w dziki Kaukaz; na każdej ulicy, na każdym prawie kroku barykady niby góry sięgające dachów, a na nich, wśród kamieni i naskładanych na stos mebli, niby Lezgini w wąwozach - robotnicy w swych malowniczych bluzach, sczerniali od prochu i uzbrojeni od stóp do głów; z okien bojaźliwie wyglądali tłuści sklepikarze, epiciers, z ogłupiałymi z przerażenia twarzami; na ulicach, na bulwarach ani jednego powozu".

W Paryżu u Bakunina krystalizuje się myśl o podniesieniu narodów słowiańskich do wspólnej walki przeciwko carowi rosyjskiemu. Zrozumiał, jak stwierdzi później, iż powinien działać nie w Paryżu, lecz bliżej granic Rosji. Zwraca się ponownie do Towarzystwa Demokratycznego Polskiego z propozycją wspólnego działania. Pragnie udać się do Poznania, gdzie przygotowuje się powstanie.

Na przeszkodzie stoi jednak zupełny brak środków pieniężnych. Bakunin zwraca się więc do francuskiego Rządu Tymczasowego o udzielenie mu pożyczki w wysokości dwóch tysięcy franków. Z tą mizerną sumą ma zamiar przygotować powstanie ogólnosłowiańskie. Rząd Tymczasowy chętnie mu jej udziela, podnosząc nawet sumę do wysokości pięciu tysięcy. "Słowiańskie" zamiary Bakunina odpowiadają polityce francuskiej. Ponadto pozbycie się Bakunina z Paryża w warunkach rozkołysanej sytuacji rewolucyjnej również nie jest bez znaczenia. Bakunin, w którym pasja rewolucyjna aż kipi, jest postrachem rządu.

Hercen, który wówczas przebywał w Paryżu, twierdzi, że władze rewolucyjne bardzo chętnie pozbyły się Bakunina.

"Nie wychodził z koszar montagnardów, nocował u nich, jadł z nimi i bez ustanku kaznodzieił i kaznodzieił: prawił o komunizmie i równości płac, o niwelacji w imię równości, o wyzwoleniu wszystkich Słowian, zniszczeniu wszystkich Austrii, o rewolucji en permanence, o wojnie aż do uśmiercenia ostatniego wroga."

"Bakunin jest nieoceniony pierwszego dnia rewolucji, ale należałoby go rozstrzelać już następnego" - powie o nim Caussidiere, członek Rządu Tymczasowego, ówczesny prefekt policji paryskiej. Aleksander Hercen odpowiedział mu: "Wy sami jesteście dobrym człowiekiem, ale was należałoby rozstrzelać przed rozpoczęciem rewolucji".

Kongres słowiański i powstanie w Pradze.
Do Poznania nie udało się jednak Bakuninowi dojechać i ostatecznie udał się do Wrocławia, a stamtąd do Pragi na mający się tam odbyć Kongres Słowiański. Teraz Bakunin pogrąży się całkowicie w "kwestii słowiańskiej". Na kongresie współpracuje z sekcją polską i zacieśnia swoje "polskie" kontakty. Współpracę z sekcją polską Bakunin motywuje następująco: Rosja oderwała się od rodziny narodów słowiańskich przez zniewolenie Polski, oddając ją w ręce Niemiec - głównego wroga wszystkich Słowian. Rosja może wrócić do wspólnoty słowiańskiej jedynie przez wyzwolenie Polski i dlatego on (Bakunin), Rosjanin, widzi swe miejsce na kongresie właśnie we współpracy z sekcją polską. Całą swą pasję i talent oratorski Bakunin poświęca jednak przede wszystkim na przezwyciężenie partykularnych interesów i dążeń poszczególnych grup narodowych. Apeluje do wszystkich uczestników kongresu, starając się wpoić im przekonanie o konieczności podporządkowania partykularnych spraw, interesów i żądań "jednej, niepodzielnej, wielkiej kwestii słowiańskiej". Walczy o założenie "fundamentów jedności słowiańskiej". Jedność słowiańska, wolność Słowian i ich odrodzenie są możliwe jedynie przez zniszczenie imperium austriackiego. Jedność tę i wolność można osiągnąć wbrew imperatorowi Rosji. Jedność słowiańska bez Rosji jest wprawdzie niepełna, ale nie można też liczyć na Rosję carów - stwierdza Bakunin, zwalczając koncepcje panslawistyczne, liczące na wyzwolenie Słowian z niewoli niemieckiej przez słowiańskie imperium carskie.

Połączenie z carską Rosją jest groźbą dla wszelkiej wolności - stwierdza - i szaleństwem byłoby oczekiwać ratunku i pomocy od obecnej Rosji. W oparciu o te idee Bakunin nakreślił projekt działalności ruchu słowiańskiego. Koncepcje te zawarł również w swojej znanej "Odezwie do Słowian", opublikowanej w grudniu 1848 roku.

W tym okresie rozwija w pełni swój rewolucyjny potencjał. Hercen pisał o Bakuninie:

"W drodze z Paryża do Pragi natrafił gdzieś w Niemczech na rozruchy chłopskie: chłopi robili wrzask i harmider przed zamkiem, nie wiedząc, jak przystąpić do rzeczy. Bakunin wysiadł ze swego wózka i nie mając nawet czasu, by zapytać o co chodzi, uszykował chłopów i tak ich gracko nauczył, że gdy siadał znowu do wózka, by się udać w dalszą podróż, zamek płonął ze wszystkich czterech rogów"

Podczas trwania Kongresu, w Pradze wybucha powstanie. Rząd austriacki, obawiając się rewolucyjnych demonstracji ze strony Czechów, zabronił publicznych manifestacji, które mogłyby wyrazić swą sympatię Kongresowi słowiańskiemu. Postanowienie to wywołało ogromne oburzenie wśród ludności Pragi. Na ulicach gromadziły się tłumy ludzi. Żołnierze usiłowali rozpędzić masy, nie udało im się to jednak. Nagle z okien hotelu padło kilka strzałów: dało to sygnał do krwawej bitwy ludności z wojskiem. Zaczęto budować barykady, a Bakunin wziął od razu czynny udział w walce. Uzbrojony w karabin, przechodzi z barykady na barykadę, zagrzewa do walki, agituje i organizuje. Staje się niemalże kierownikiem wojskowym powstania. W trzecim dniu walki generał Windischgratz, komendant wojskowy, opuścił miasto i cofnął się do twierdzy leżącej poza obrębem Pragi. Z twierdzy tej bombardował miasto, które wkrótce stanęło w płomieniach. Powstanie praskie zostało krwawo stłumione.

W związku z działalnością słowiańską, Bakunina wielokrotnie oskarżano o tendencje panslawistyczne, o rosyjski nacjonalizm. Nie pretendując do wyczerpującego omówienia tej skomplikowanej sprawy, trzeba powiedzieć, iż w latach czterdziestych takie tendencje u Bakunina nie występowały.

Świadczą o tym chociażby cytowane fragmenty z okresu największego nasilenia jego pasji słowiańskiej. Rozwijając idee wolności słowiańskiej nie miał złudzeń, jeśli chodzi o rolę caratu i jego stosunek do małych narodów słowiańskich. W swojej drugiej Odezwie do Słowian (opublikowanej w czerwcu 1849 roku w "Dresdener Zeitung" nr 45) Bakunin również podkreślał:

"Słowianie, w imieniu narodu rosyjskiego, do którego należę, uprzedzam was przed wojskiem cara rosyjskiego. Biada wam, jeśli nie odepchniecie wojsk Mikołaja jako wrogich. Zapytajcie waszych słowiańskich braci, Polaków, co dwadzieścia lat temu przynieśli im żołnierze cara? Głód, niewolę, śmierć [...]. Nie wierzcie agentom, kłamcom, którzy wam mówią: imperator rosyjski jest Słowianinem i dlatego naturalnym obrońcą Słowian [...]. To kłamstwo..."

Już wówczas, kiełkują w nim tendencje anarchistyczne. W liście do Herwegha, pisanym w lecie 1848 roku, czytamy:

"Bardzo mało interesuję się debatami parlamentu; epoka życia parlamentarnego, konstytuant, zgromadzeń narodowych itp. już minęła. Nie wierzę w konstytucję i w prawa, najlepsza konstytucja nie byłaby w stanie mnie zadowolić. Potrzeba nam czegoś innego: porywu, życia i nowego świata bez praw, a więc wolnego".

Oszczerstwa wobec Bakunina.
W trakcie "słowiańskiej" działalności okresu Wiosny Ludów Bakunin zapragnął zacieśnić kontakty z Polakami. W toku przygotowań do powstania praskiego spotkał się z Krzyżanowskim, z którym, jako z przedstawicielem Centralizacji TDP, uzgodnił plan działania. Heltman i Krzyżanowski przyjechali do Pragi, ale plan współpracy nie został zrealizowany nie tylko dlatego, że Towarzystwo nie rozporządzało dostatecznymi środkami; w stosunkach wzajemnych nie udało się osiągnąć pełnej szczerości. Rzecz w tym, że wokół Bakunina zaczyna narastać w tym czasie atmosfera podejrzeń, skonkretyzowana rychło w postaci oskarżenia o działalność... na rzecz ambasady carskiej.

W 1848 roku (6 lipca) "Nowa Gazeta Reńska", której redaktorem był wówczas Karol Marks, zamieściła notatkę swego paryskiego korespondenta. Korespondent, a był nim M. Hess, donosił:

"W związku z propagandą słowiańską poinformowano nas, iż George Sand jest w posiadaniu dokumentów bardzo kompromitujących wygnanego stąd Rosjanina, Michała Bakunina, jako niedawno zwerbowanego agenta Rosji i przypisujących mu główna rolę w ostatnich aresztach nieszczęśliwych Polaków. George Sand pokazała te dokumenty niektórym swym znajomym".

Notatka wywołała burzę. Bakunin wysłał protest do redakcji "Neue Oder-Zeitung" oraz napisał do George Sand, którą poznał w czasie swego pobytu w Paryżu, i z którą utrzymywał przyjazne stosunki, Marksa zaś wyzwał ...na pojedynek. George Sand publicznie zaprotestowała przeciw denuncjacji paryskiego korespondenta "Nowej Gazety Reńskiej" i zapewniła Bakunina, iż nadal darzy sympatią jego osobę i działalność.

"Korespondent Nowej Gazety Reńskiej - musiał być szalony - pisała do Bakunina - by wymyślić o Panu i o mnie podobną bzdurę" .

"Nowa Gazeta Reńska" przedrukowała protest Bakunina i zdementowała wiadomość, przepraszając Bakunina. Marks spotkał się z Bakuninem w sierpniu 1848 roku i starał się wyjaśnić nieporozumienie. Mimo to pozostał jednak osad, który obaj odczuwali jeszcze po wielu latach. Ujawniło się to również w 1864 roku, gdy Bakunin spotkał się z Marksem, by omówić sprawę współpracy w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Robotników.

Sprawa oskarżeń pod adresem Bakunina o działalność agenturalną na rzecz caratu w latach czterdziestych XIX wieku była wielokrotnie przedmiotem szczegółowych badań i dyskusji. Bakunin był przekonany, iż źródłem oszczerczej plotki jest ambasada carska.

"Mam do czynienia z silnym i nieprzebierającym w środkach wrogiem, który od czasu, gdy nań napadłem w jednym z moich publicznych przemówień w Paryżu [w 17 rocznicę Powstania Listopadowego - red.], systematycznie i nieustannie mnie prześladuje. Jest to wróg tak chytry, że potrafi nawet moich naturalnych sprzymierzeńców - demokrację i jej organa - wykorzystać jako środek dla swoich celów" - pisał Bakunin do redakcji "Neue Oder-Zeitung" (nr 151, 9 lipca 1848).

Niektórzy biografowie Bakunina twierdzili, że oszczerstwo zostało wymyślone przez zwolenników Marksa w celu zdyskredytowania Bakunina i uniemożliwienia mu działalności słowiańskiej. J. Stiekłow zaś sądził, a powtarzali za nim to również inni, iż źródłem tej plotki były pewne kręgi polskiej demokratycznej emigracji. Sam Bakunin tego poglądu, nigdy nie podzielał, nawet wówczas, gdy z goryczą stwierdzał, że Polacy łatwo ulegli plotce, chociaż powinni ją byli przecież zwalczać. W 1853 roku, gdy Bakunin był więźniem cara, w prasie zachodnioeuropejskiej znów rozwinęła się dyskusja na temat rzekomej agenturalnej działalności Bakunina. Okoliczności tej dyskusji były następujące: I. Gołowin, współpracujący w tym czasie z angielską "Morning Advertiser", opublikował w dn. 19 marca 1853 roku artykuł o Mikołaju I, w którym wspominał m. in. o Bakuninie. Artykuł Gołowina spotkał się z nieoczekiwaną repliką niejakiego F. M., twierdzącego, że Bakunin wcale nie jest więźniem cara, lecz pełni służbę wojskową w prowincjach tureckich. Był bowiem zbyt cennym narzędziem caratu i oddał caratowi zbyt wielkie usługi, by miano go więzić. Przeciwko twierdzeniom F. M. zaprotestowali: Aleksander Hercen, I. Gołowin, Mazzini oraz w imieniu TDP - Stanisław Worcell. Hercen niedwuznacznie dał przy tym do zrozumienia, że autorem oszczerczych twierdzeń jest K. Marks. W odpowiedzi Marks ogłosił list w obronie Bakunina, protestujący zarazem przeciwko tym insynuacjom.

W artykule "Potwarze przeciw Bakuninowi", umieszczonym w "Demokracie Polskim" 20 listopada 1853 roku, przytoczony był głos emigrantów niemieckich w obronie Bakunina z taką uwagą redakcji "Demokraty":

"Dla nas Polaków nie jest to koniecznością, bo życie Bakunina zanadto nam znane, szacunek nasz dla niego tak głęboki i ustalony, że go żadne intrygi ani potwarze zachwiać ani osłabić nie zdołają".

Jak później udowodniono, pod inicjałami F. M. ukrywał się Francis Marx - angielski konserwatysta, przyjaciel Urquharta podzielający jego poglądy, według których każdy rewolucjonista jest agentem carskim. Finansował on wydawnictwa, w których Urquhart prowadził kampanię antyrosyjską.

Powstanie w Dreźnie i aresztowanie Bakunina.
Po upadku powstania praskiego Bakunin przebywa nielegalnie w Lipsku. Rozwój sytuacji politycznej w Europie, pomimo postępu reakcji we Francji i Niemczech, pozwala mu liczyć jeszcze na odrodzenie ruchu w Czechach. Chce więc być blisko, by łatwiej móc utrzymywać stosunki z działaczami czeskimi i wpływać na kierunek propagandy. Utrzymuje także kontakty z lewicą ruchu demokratycznego w Saksoni. W lutym, pod fałszywym nazwiskiem Schwartz, przybywa do Drezna, gdzie 3 maja 1849 roku wybucha republikańskie powstanie. Po tym jak król saski odmówił przyjęcia w swym państwie konstytucji opracowanej przez parlament frankfurcki, poparte przez demokratyczne mieszczaństwo i robotników, zaczęto organizować demonstracje uliczne. 3 maja podczas manifestacji antyrządowej wojsko otworzyło ogień. To było sygnałem do rewolucji w mieście. Na ulicach zjawiły się barykady, tłumy uzbrojonej ludności wystąpiły do walki z wojskiem. Bakunin rzuca się w wir walki i staje się jednym z przywódców tego powstania. Fryderyk Engels w korespondencji do "New York Daily Tribune" pisał, iż powstańcy w Dreźnie "znaleźli przywódcę zdolnego i zrównoważonego w osobie wygnańca rosyjskiego Michała Bakunina".

Konrad Świerczyński w "Życiorysie" Bakunina, podaje cytat "jednego z reakcyjnych pisarzy" opisujący jego działania podczas drezdeńskiego powstania:

"Pożoga stała się jego zasadą i nawet rząd rewolucyjny drżał przed jego nieokiełznaną energią... Bakunin stawał się tym radykalniejszy, im bardziej zbliżała się chwila rozstrzygająca. Całe miasto bało się tego człowieka. Postanowieniami rządu rewolucyjnego nie krępował się wcale. Działał po prostu tak, jak tego wymagały okoliczności, nie oglądając się na deklamacje polityków".

Na drugi dzień rano król saski opuścił miasto. W Dreźnie utworzony został rząd tymczasowy, większa część miasta znalazła się w ręku rewolucjonistów. Słaba załoga wojskowa obwarowała się w paru gmachach. Lecz rząd zwrócił się o pomoc do Prus. 6 maja nadciągnęły zbrojne posiłki saskie i pruskie, zawrzał bój, w którym wojska rządowe, wyposażone w artylerię, miały przewagę. Powstanie w Dreźnie zostało zduszone.

7 maja Bakunin wraz z jednym z członków rządu rewolucyjnego, Heubnerem, opuścił Drezno, kierując się naprzód do Freibergu, następnie do Chemnitz. Tu zostali obydwaj w nocy na 10 maja aresztowani. Wieczorem tego samego dnia już Bakunin znajdował się w więzieniu drezdeńskim.

Do lipca 1850 roku przesiedział w więzieniach saskich: w Dreźnie, Neustadt, Konigstein. 14 stycznia 1850 roku zapadł wyrok saskiego sądu wojennego, skazujący go na karę śmierci.

Bakunin tak skomentował wyrok:

"W historii rozstrzyga tylko zwycięski wynik. Gdybym zwyciężył, uważano by mnie za wielkiego człowieka, ponieważ jednak pokonano mnie, zostanę skazany na śmierć"

Tymczasem w maju 1849 roku rząd austriacki wpadł na trop spisku praskiego. W lipcu 1850 roku rząd saski wydał Bakunina Austrii, tu znowu czekało go więzienie, najpierw w Pradze, potem w twierdzy w Ołomuńcu (Olmutz). Próbując wydobyć od niego informacje dot. ruchu słowiańskiego, trzymano go w ciemnym lochu, przykutym do ściany. 15 maja 1851 roku austriacki sąd wojenny skazał Bakunina na karę śmierci, za "przestępstwo zdrady państwa wobec imperium austriackiego". Ale i tym razem wyrok nie może być wykonany, Bakunin zostaje bowiem przekazany Rosji, która dawno już dopominała się o wydanie jej więźnia. Władze austriackie odsyłają Bakunina do granicy rosyjskiej, gdzie zdjęto z niego kajdany austriackie i nałożono rosyjskie, znacznie cięższe. Bakunin, ujrzawszy żołnierzy rosyjskich, zawołał: "W kraju ojczystym i umierać jest miło". "Nie wolno rozmawiać" - brzmiała pierwsza odpowiedź kraju ojczystego przez usta oficera żandarmów.

Twierdza Pietropawłowska, Szlisselburg i wreszcie zesłanie sybirskie - to następne etapy życia Bakunina.

W 1851 r. prasę europejską obiega, jak się później okazuje falszywa, pogłoska o śmierci Bakunina.

"Demokrata Polski" z 2 listopada 1851 roku daje wyraz uczuciom, jakie ogarnęły polską emigrację na tę wieść:

"Dzienniki zagraniczne donoszą, iż współwyznawca nasz - przyjaciel nasz, bo, jakkolwiek Moskal, był przyjacielem Polski - spólnik usiłowań naszych nad uczynieniem Słowian godnymi pobratymstwa narodu naszego, przez przeciągnięcie ich z obozu despotyzmu do obozu wolności, Bakunin, odpokutowawszy swe szlachetne zamiary w dwuletnim, naprzód saskim, potem austriackim, a nareszcie moskiewskim w Szlisselburgu więzieniu, uwieńczył życie Apostoła Męczennika śmiercią. Wiadomo jest, jak z nieustraszoną śmiałością, przed katami raczej aniżeli sędziami swoimi, stwierdzał w kajdanach wiarę, jaką na wygnaniu, orężem na barykadach Drezna bronił, a słowem z mównic publicznych, przy oklaskach słuchaczy swych, głosił; wiadomo, jak nikczemnie przez austriackich oprawców wydanym został katom moskiewskim. Aby przelać w czytelników "Demokraty" boleść i uwielbienie nasze, dość zatem będzie przypomnieć im serdeczną jego mowę na obchodzie paryskim listopadowej rocznicy i ową odezwę do Słowian, która, lubo bez udziału Centralizacji pisana, była jeno, rozwinięciem jej braterskiego do nich wezwania".

W carskich kazamatach. "Wyznanie do cara Mikołaja I".
Osadzony w więzieniu, tym razem bez sądu i wyroku, jest przekonany, że lada dzień z rozkazu cara pozbawiony zostanie życia. Tymczasem szef policji carskiej przekazał więźniowi niezwykłe polecenie cara: car życzył sobie, aby Bakunin doń napisał i wyspowiadał się, jak "syn swemu ojcu duchowemu". Bakunin wahał się, ale w końcu postanowił napisać. Przymusowa bezczynność była dla niego prawdziwą torturą, pisanie mogło ją choć w niewielkim stopniu złagodzić. W ten sposób w lipcu 1851 r. powstało "Wyznanie do cara Mikołaja I" Bakunina, (bardziej znane jako "Spowiedź").

Bakunin zaraz na wstępie zaznacza, iż będzie spowiadał się "z własnych grzechów, nie zaś z cudzych". Z całkowitej katastrofy, jaka go dotknęła, "uratował jedną bowiem tylko wartość - honor i świadomość, że dla swego własnego ratunku lub ulżenia swej doli nigdzie, ani w Saksonii, ani w Austrii, nie był zdrajcą".

I istotnie, Bakunin nie wspomina w "Spowiedzi" ani o sprawach, ani o ludziach, którzy by i tak nie byli znani policji carskiej ze swej publicznej działalności. Dotyczy to zarówno Rosjan, jak i Polaków.

Max Nettlau biograf Bakunina uważa, że spisanie "Spowiedzi" było podstępem, fortelem rewolucjonisty, który przez okazanie fałszywej skruchy traktował jako środek dozwolony, jeśli prowadzić miał do uzyskania wolności.

Bakunin wspominał o "Spowiedzi" w liście do Hercena, pisanym z zesłania, opowiada, iż "znajdował się we władzy niedźwiedzia" i dodaje, że napisał do cara "coś w rodzaju Dichtung und Wahrheit" [prawdy i zmyślenia], ale przecież cała jego działalność była doskonale znana i nie miał żadnych sekretów do odkrycia.(*)

Wielu przeciwników Bakunina zarówno z obozu marksistowskiego, jak i reakcyjnego próbowało, po publikacji "Spowiedzi" w latch 20-tych XX w. wykorzystać ją przeciwko anarchizmowi. Jednak treści "Spowiedzi", do skompromitowania Bakunina nie mogła wykorzystać nawet policja carska gdy Bakunin znów zjawił się w Europie i na nowo rozwinął działalność rewolucyjną. Chociaż podejmowano takie próby. W 1863 roku Bakunin przyjechał do Szwecji, gdzie usiłował działać na rzecz organizacji polskiej wyprawy, mającej wspomóc powstanie styczniowe. Ówczesny minister spraw zagranicznych rządu szwedzkiego szukał sposobów pozbycia się Bakunina i w tym celu spowodował opublikowanie jego życiorysu, mającego go skompromitować. Bakunin w odpowiedzi stwierdził, iż "w jego życiu nie ma nic, za co musiałby się rumienić". Wówczas III Wydział policji carskiej przygotował do opublikowania "Spowiedź" wraz z innymi dokumentami (list do Aleksandra II, niektóre listy Bakunina do rodziny z okresu pobytu w twierdzach). Materiały te policja carska zamierzała opublikować również w związku ze współpracą Bakunina z Nieczajewem, ale w obu wypadkach zamiary nie zostały zrealizowane. Po raz pierwszy materiały te wydał W. Połonski w 1926 roku.

W 1854 roku Bakunin został przewieziony do Szlisselburga, gdzie pozostawał przez trzy lata. W ciemnych carskich lochach panują niezwykle ciężkie warunki. Bakunin jest w tym czasie chory i złamany. Kilkukrotnie próbuje odebrać sobie życie. Na skutek szkorbutu stracił wszystkie zęby. Jego sytuacja wydaje się beznadziejna. Wszelkie wysiłki rodziny w celu uzyskania ulgi dla więźnia nie przynoszą wyników. Dopiero w marcu 1857 roku car Aleksander II wyraził zgodę na osiedlenie schorowanego więźnia na Syberii.

Ucieczka z Syberii.
Zdawałoby się, że Bakunin zakończył w ten sposób już ostatecznie swą karierę rewolucjonisty. Dość szybko jednak w nowych warunkach odzyskał siły, "odrodził się ciałem i duchem". Dzięki stosunkom swego wpływowego wuja, Murawjowa Amurskiego, udało mu się uzyskać zezwolenie na osiedlenie się w Irkucku oraz prawo wstąpienia do służby państwowej w charakterze urzędnika. W październiku 1858 roku Bakunin ożenił się w Tomsku z Antoniną Kwiatkowską, córką "białoruskiego szlachcica i Polki", dziewczyną "wykształconą, dobrą i szlachetną". Ale o rozwinięciu działalności politycznej nie mogło być oczywiście mowy. Stosunki ze środowiskiem gubernatora wschodniej Syberii, łączące ich bliskie pokrewieństwo, stawiają ponadto Bakunina w fałszywym świetle wobec demokratów - zesłańców, którym przewodził fourierysta Butaszewicz-Pietraszewski. Oskarżali go oni o "knowania" przeciwko nim na rzecz "partii" Murawjowa. Późniejsze dane nie potwierdziły tych zarzutów.

Gdy starania o uzyskanie pełnej amnestii i prawa powrotu do Rosji zawiodły, Bakunin podejmuje, po blisko pięciu latach zesłania, uwieńczoną powodzeniem próbę ucieczki z Syberii.

W czerwcu 1861 roku przybywa do Nikolavska i płynie do Kastri, gdzie wsiada na amerykański statek handlowy "Vickery" i udaje się do Hakodate w Japonii, a później do Jokohamy. W październiku płynie do San Francisco. W listopadzie przybywa do Nowego Jorku, a 27 grudnia 1861 roku do Londynu

1 stycznia 1862 r. Hercen pisał: "Bakunin w Londynie. Bakunin pochowany w kazamatach, zagubiony we wschodniej Syberii zjawia się wśród nas żywy i pełen otuchy [...]. Widocznie nadchodzi wiosna, skoro starzy przyjaciele wracają do nas zza Oceanu Spokojnego".

"Obudzony całym tym szumem, który znów rozlega się w świecie, a szczególnie w świecie słowiańskim, oddałem się Amurowi, nie bogu, lecz rzece, i z pomocą boską przedostałem się przez Japonię, Ocean Spokojny, S. Francisco, Kanał Panamski, Atlantyk by zarzucić kotwicę oto w końcu w Londynie, gdzie pogoda jest wstrętna, ale wolność dobra i trwała" - pisał Bakunin do George Sand, wznawiając stare kontakty i przyjaźnie.

W.I. Kielsijew wspomina rozmowę, jaką stoczył po przybyciu do Londynu, Bakunin z Hercenem:

"W Polsce są tylko demonstracje - mówił Hercen. - Zbiera się chmura, lecz należy pragnąć, aby się rozeszła". - "A we Włoszech?"
- "Cicho".
- "A w Austrii?"
- "Cicho".
- "A w Turcji?"
-"Wszędzie cicho i nawet nic się nie zapowiada".
- "Cóż więc robić - rzekł zasępiony Bakunin - Chyba jechać gdzieś do Persji czy do Indii i tam zacząć robotę. Tak bowiem można zwariować, nie mogę siedzieć bez roboty"

Kwestia słowiańska pozostaje nadal w centrum jego zainteresowań.

"Będę Wam służył w sprawach polsko-słowiańskich - pisał do Hercena i Ogariowa, zawiadamiając o swoim rychłym przyjeździe do Londynu - od 1846 roku sprawy te stały się moją "idee fixe"; wybrałem je sobie jako swoją praktyczną specjalność w 1848 i 1849 roku"

Wzrost nastrojów rewolucyjnych w przededniu powstania styczniowego w Polsce sprzyja odrodzeniu u Bakunina wiary w możliwość szybkiego wybuchu ogólnosłowiańskiego buntu. Bakunin nawiązuje kontakty z powstańcami polskimi, pod przybranym nazwiskiem Henri Soulé udaje się do Szwecji, skąd pragnie dostać się do Polski. 26 marca 1863 r. bierze udział w organizowaniu wyprawy Teofila Łapińskiego, z uzbrojeniem dla polskich powstańców, jednak statek "Ward Jackson" na skutek zdrady kapitana musi zawrócić pod eskortą do portu w Malmo. Bakunin marzy o powstaniu chłopskim w Rosji, o przekształceniu powstania polskiego w powstanie polsko-rosyjskie, ale wszystkie te plany kończą się niepowodzeniem i Bakunin, rozczarowany udaje się do Włoch.

We Włoszech.
Już w liście do żony, przebywającej jeszcze na Syberii, pisał 14 czerwca 1862 roku z Londynu: "Jak tylko przyjedziesz do mnie, pojedziemy razem do Włoch - tam i taniej, i weselej, i roboty będzie dużo".

Mimo nurtującego go uczucia rozczarowania z powodu krachu planów "słowiańskich" Bakunin znów podejmuje działalność mającą przyspieszyć nadejście "wielkiego dnia Nemezis". Miejsce "kwestii słowiańskiej" zajmuje "kwestia socjalna", chłopska. W związku z tym Bakunin ocenia upadek powstania polskiego (styczniowego) jako "pierwszy akt tragedii rewolucyjnej". Rewolucja w nowej postaci staje się, jego zdaniem, znów aktualna w Europie. Trzeba więc tę nową "kwestię socjalną" ściślej związać z ogólnoeuropejskim ruchem, włączyć w ten ruch, uczynić jego integralną częścią - oto nowa myśl, która kieruje uwagę Bakunina ku sprawom europejskim.

W liście do Czecha Frycza pisał: "Rosja znajduje się w przededniu tak radykalnej i olbrzymiej rewolucji, jakiej świat nigdy jeszcze nie widział." Po jej zwycięstwie miała odrodzić się wolność słowiańska i nastąpić zburzenie centralizacji państwowej, Rosja miała stać się republiką federacyjną, złożoną z prowincji, prowincje składać się z okręgów samorządnych, okrąg z federacji gmin, gmina z federacji gromad. Natomiast "Włochy, jakkolwiek stare, są daleko młodsze od reszty narodów zachodnich, mają one w sobie zawiązki żywej przyszłości, które je ciągną ku narodom słowiańskim... Włochy to nasz jedyny przyjaciel w Europie, powinniśmy im podać ręke".

Bakunin rzuca się w wir organizowania związków, zrzeszeń jawnych i tajnych, bractw, których zadaniem będzie już nie tylko stworzenie "wolnego słowiańskiego świata", lecz "inicjowanie i kierowanie przyszłą światową rewolucją socjalną". Takie zadanie nakreśli Bakunin swemu zorganizowanemu w końcu 1864 roku tajnemu stowarzyszeniu Międzynarodowych Braci.

O swej działalności we Włoszech Bakunin pisał:

"Szczególną walkę wypadło mi stoczyć z tak zwanymi namiętnościami i ideami narodowymi, z najwstrętniejszą patriotyczno-burżuazyjną retoryką, rozdmuchiwaną bardzo mocno przez Mazziniego i Garibaldiego. Po trzyletniej trudnej pracy osiągnąłem rezultaty pozytywne... We Włoszech Południowych większa część organizacji mazziniowskich "Falanga sacra", przeszła w nasze ręce."
"Po zupełnymi rozbiciu wszelkich innych partii, idei i motywów, we Włoszech pozostała jedna tylko żywa siła możliwa: rewolucja socjalna".

Agitacja padała na podatny grunt, tak swoje spotkanie z Bakuninem opisywał Angelo de Gubernatis, profesor sanskrytu we Florencji:

"Opierałem się jeszcze nieco, lecz wreszcie oświadczyłem, że jeśli chodzić będzie o bezpośrednią rewolucję społeczną, to wstąpię do stowarzyszenia tajnego. Powróciłem do domu o pierwszej po północy, próbowałem położyć się do łóżka, by zasnąć, lecz na próżno. Wstałem z łóżka, chodziłem naprzód i w tył w strasznym podnieceniu po moich dwóch pokojach, które stały się odtąd za ciasne dla tej nowej furii, która mnie ogarnęła. Wyrzucałem sobie gnuśność i jałowość mego życia i oświadczyłem głośno i szybko sam sobie, że byłbym tym nędzniejszym człowiekiem, gdybym z moimi uczuciami republikańskimi, a nawet rewolucyjnymi, pozostał choćby jedną godzinę dłużej w mej czynności urzędowej".

W listopadzie 1864 roku, Bakunin przyjechał na kilka dni do Londynu, gdzie spotkał się z Karolem Marksem. Działalność Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników bardzo go interesowała. Marks ze swej strony liczył na pomoc Bakunina w walce z wpływami Mazziniego we Włoszech, na jego udział w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Robotników. Dlatego starał się o nawiązanie z nim kontaktu (co nastąpiło 3 listopada 1864 roku), później zaś wysłał mu do Włoch materiały propagandowe Międzynarodówki (Statut Tymczasowy i Inauguracyjny Manifest Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników) i starał się o utrzymanie kontaktu korespondencyjnego. Bakunin skwitował otrzymane materiały listem "pełnym entuzjazmu", ale swoją działalność poprowadził w innym zgoła, niż oczekiwał Marks, kierunku. Zajął się mianowicie tworzeniem własnej organizacji - Międzynarodowych Braci. Była to pierwsza międzynarodowa organizacja Bakunina, jej program przeniknięty był duchem anarchizmu, który w tym czasie zaczyna przybierać kształt systemu. Nie był to jednak anarchizm w postaci "czystej". Bakunin uznaje jeszcze w tym czasie zasadę własności prywatnej, tworzy obraz społeczeństwa, w którym zachowane zostają elementy państwowości; później dopiero całkowicie z nich zrezygnuje. Podstawowe swe idee Bakunin wyłożył w dwóch dokumentach z 1866 roku: "Katechizm rewolucyjny" oraz "Organizacja". Bakunin żąda w nich, by kult religijny zastąpić przez szacunek i miłość ludzkości, utwierdzić rozum, jako jedyne kryterium prawdy, a sumienie ludzkie uczynić jedynym i podstawowym kryterium sprawiedliwości. Postuluje pełną wolność jednostki, "absolutną wolność zrzeszeń, nawet tych, które sądząc z ich celów, stawiają sobie za zadanie zdemoralizowanie lub zniesienie wolności osobistej", bowiem "wolność może i powinna być broniona jedynie przez wolność". Żąda całkowitego zniesienia zasady autorytetu stwierdzając, że podstawą organizacji społeczeństwa winna stać się więź "od dołu do góry", od peryferii do centrum (dośrodkowa), nie zaś centralistyczna "od góry do dołu", od centrum do peryferii (odśrodkowa).

Formułuje więc Bakunin podstawowe idee, które znalazły później wyraz w jego teorii anarchizmu, ale jednocześnie wysuwa żądanie wolności politycznej, zrównania praw politycznych, domaga się powszechnego prawa wyborczego i stosowania sankcji karnych wobec jednostek aspołecznych lub przestępczych. Zachowuje, zatem atrybuty władzy państwowej, które później, wraz z instytucją państwa i władzy, odrzuci całkowicie.

W październiku 1865 roku Bakunin wraz z żoną przenoszą się z Florencji do Neapolu, gdzie zamieszkują u księżnej Oboleńskiej, której dom staje się siedzibą Międzynarodowych Braci.

Wyrubow, który widywał Bakunina w Neapolu, pisał:

"Mieszkał na końcu miasta, na wzgórzu. Z okien jego obszernego pokoju widok był czarujący: widać było cały Neapol, który pod różnymi nazwami nieprzerwaną wąską wstęgą okalał zatokę; w głębi wznosił się stożkowatym kształtem, wspaniały Wezuwiusz. Lecz, jakkolwiek rzadko wychodził z domu, nie patrzył w okna; niedostępne mu były czary natury, a i czasu na to nie miał, cały dzień kogoś pouczał lub pisał długie listy we wszystkie strony świata".

W 1866 roku zakłada stowrzyszenie socjalistyczne "Liberta e Giustizia" (Wolność i Sprawiedliwość), które pozostaje pod wpływem bliskich wspłópracowników Bakunina: Gambuzziego, Fanelliego, Friscia. Razem z Alberto Tuccim Bakunin pisze i publikuję pracę: "Situazione italiana".

Jesienią 1867 roku Bakunin przenosi się do Szwajcarii.

Wrażenia i wyniki swego czteroletniego pobytu we Włoszech podsumował w 1869 roku, w liście do redakcji pisma "Le Reveil".

Był świadkiem rozwoju początkowego "aspiracji, instynktów i idei socjalistycznych" we Włoszech. "Wyszedłszy z rewolucji narodowej, zwycięska, odmłodzona, triumfująca, mając poza tym szczęście tak rzadkie posiadania jednego bohatera i jednego wielkiego człowieka, Garibaldiego i Mazziniego, Italia powinna była, zdawało się, przewyższyć wszystkie inne narody w dobrobycie i wielkości. Przewyższyła je wszystkie w nędzy.
Pięć niespełna lat niepodległości wystarczyły na to, by zrujnować finanse, by pogrążyć cały kraj w sytuacji gospodarczej bez wyjścia, by zabić jego przemysł, jego handel i, co więcej, by zniszczyć w młodzieży burżuazyjnej ducha poświęcenia bohaterskiego, który w ciągu lat trzydziestu z górą służył jako potężna dźwignia Mazziniemu. Triumf sprawy narodowej, zamiast wszystko ożywić, wszystko zdruzgotał. [...] Mazziniści i garibaldczycy mylą się, przypisując całą tę nędzę i hańbę wyłącznie działaniu, niezaprzeczenie zgubnemu, monarchii. Garibaldi, zakochany w wielkiej jedności włoskiej, w potędze i sławie państwa włoskiego, sługa wierny monarchii, nie jest, właściwie mówiąc, rewolucjonistą. [...] Idee Mazziniego są dobrze znane: Bóg i lud... Lud Mazziniego to abstrakcja jak jego Bóg, rodzaj podnóżka dobrowolnego potęgi, wielkości i sławy jego państwa. To lud mnichów, fanatyków religijnych, którzy zrzekając się wszelkich uciech materialnych i znajdując szczęście najwyższe w poświęceniu, skazują siebie na wieki na śmierć, aby dać życie wielkiej republice włoskiej i aby karmić swym ciałem tę fikcję wolności politycznej zbiorowej, której nie mogę wyobrazić sobie inaczej niż jako ogromny cmentarz, gdzie grób znajdują, rade nierade, wszelkie wolności osobiste"

Liga Pokoju i Wolności.
W Szwajcarii szuka szerszej, publicznej formy działania. Dość duża kolonia rosyjska w Vevey przyciąga jego uwagę. Poznaje tutaj swojego bliskiego wspłópracownika Mikołaja Żukowskiego, wraz z nim rozpoczyna wydawanie pisma dla młodzieży rosyjskiej "Narodnoje Dieło", którego pierwszy numer, prawie w całości napisany przez Bakunina, ukazał się we wrześniu 1868 roku w Genewie. Wysuwa w nim postulat "pójścia w lud", wyjaśnia młodzieży rosyjskiej jej obowiązki wobec ludu i formułuje rady i zalecenia w zakresie propagandy rewolucyjnej wśród ludu. Anarchistyczne poglądy Bakunina są już w tym czasie sprecyzowane i swemu pismu pragnie on nadać charakter anarchistyczny. W skład redakcji wchodzą jednak również ludzie, którzy przyjęli punkt widzenia Rady Generalnej Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników i po wydaniu pierwszego numeru Bakunin musi pozostawić pismo większości kierowanej przez młodego emigranta rosyjskiego, w owym czasie marksistę, M. Utina. Pismo stało się organem rosyjskiej sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników.

We wrześniu 1867 roku odbyć się miał w Genewie kongres pokoju z udziałem głośnych demokratów Europy. Po kilkunastoletniej przerwie uczyniono na nowo próbę uroczystego protestu zbiorowego przeciwko wojnom. W 1867 roku na wiosnę zanosiło się na wojnę prusko-francuską. Triumf Prus nad Austrią w wojnie 1866 roku wywołał niepokój; Napoleon III, zaskoczony i upokorzony piorunującym sukcesem Prus, szukał kompensaty i wszedł w układy z królem holenderskim w sprawie przyłączenia do Francji Luksemburga. Groźna postawa parlamentu Związku Północnoniemieckiego, zręcznie przygotowana przez Bismarcka, rozbiła układy. Ton prasy francuskiej i niemieckiej był wojowniczy, wojna zdawała się wisieć na włosku. Wśród takich okoliczności powstała myśl zwołania kongresu pokoju. Najczynniej przyłożyli się do tej inicjatywy demokraci francuscy, prowadzący kampanię przeciwko Drugiemu Cesarstwu.

W pracach przygotowawczych Kongresu wzieli udział min.: pisarz Jules Barni, G. Garibaldi, Victor Hugo, Edgar Quinet, Louis Blanc, Pierre Leroux, Jules Favre, John Stuart Mill, a także rewolucjoniści rosyjscy Hercen, Ogariow, Wyrubow i oczywiście Bakunin.

Na Kongresie, w którym udział wzieło ok. 6 tys osób, założona została międzynarodowa organizacja "Liga Pokoju i Wolności" (początkowo miała być jedynie Ligą Pokoju, słowo "Wolności" dodano na wniosek Bakunina).

Jan Kcharzewski w swojej monografii "Od białego do czerwonego caratu" (zresztą niezwykle nieprzychylnej Bakuninowi) tak pisze o nim w tamtym okresie:

"Wystąpienie Bakunina w Genewie w 1867 roku stanowiło powrót jego uroczysty na arenę międzynarodową po długiej przerwie, działalność jego bowiem niedawna w sprawie polskiej i włoskiej nie miała głośniejszego echa w Europie. Dwadzieścia lat właśnie upływało od chwili, gdy zdobył sobie rozgłos swą znaną mową paryską w 1847 roku, na rocznicę powstania listopadowego polskiego. Teraz, po latach dwudziestu, postać jego otoczona była aureolą bohatera i męczennika, a miała urok zewnętrznej pozornej prostoty i pogody; podbijał ludzi swym zachowaniem dobrodusznego idealisty, swym łatwym śmiechem, swą postacią ogromną, zaniedbaną, noszącą ślady przebytych cierpień i ciągłego niedostatku."

Karl Grun, który go spotkał po długim niewidzeniu, pisze: "Skąpo zaspokoił moją ciekawość co do swej ucieczki romantycznej przez trzy części świata i gdy rzekłem: "Opisałbyś to kiedyś", odpowiedział poważnie i sucho: "Trzeba byłoby mówić o sobie samym". Tego nie chciał on, jego własne ja nie miało dla niego znaczenia... Żadnej myśli utajonej, nic złośliwego, żadnej perfidii, manii wielkości, ani grama próżności w nim nie było. Uchylał się od sławy, drwił z rozgłosu".

Uczestnik kongresu genewskiego młody filozof-pozytywista Wyrubow zostawi opis występów Bakunina na kongresie 1867 roku:

"Wśród zgromadzonej demokracji międzynarodowej znalazł się w swym właściwym żywiole: urządzał narady, przemawiał, pisał projekty, programy, proklamacje. Dobrze pamiętam jego niezwykle efektowne wystąpienie na pierwszym posiedzeniu kongresu. Gdy wchodził swym ciężkim, niezgrabnym krokiem po schodach prowadzących na podium, gdzie zasiadało biuro, rozległy się okrzyki: "Bakunin!" Garibaldi, który zajmował fotel przewodniczącego, wstał, zrobił parę kroków i rzucił się w jego objęcia. To uroczyste spotkanie dwóch starych wypróbowanych bojowników rewolucji wywarło niezwykłe wrażenie. Jakkolwiek w ogromnej sali było niemało przeciwników, wszyscy wstali i oklaskom entuzjastycznym nie było końca. Na drugi dzień Bakunin wygłosił świetną mowę, która, jak zawsze, miała duże powodzenie... Jego postać okazała, energiczne gesty, ton szczerego przekonania, krótkie, jakby siekierą rąbane zdania - wszystko to wywierało mocne wrażenie".

W mowie drugiego dnia Kongresu Bakunin głosił:

"Otwarcie i stanowczo protestowałem i protestuję przeciwko samemu istnieniu Cesarstwa Rosyjskiego. Cesarstwu temu życzę wszelkich upokorzeń, wszelkich klęsk, w przekonaniu, że jego sukcesy, jego sława były i zawsze będą wprost przeciwne szczęściu i wolności ludów rosyjskich i nierosyjskich, jego obecnych ofiar i niewolników [...]. Uznając armię rosyjską za podstawę władzy cesarskiej, otwarcie wypowiadam życzenie, aby we wszelkiej wojnie, jaką rozpocznie Cesarstwo, doznała ona samych tylko porażek. Tego wymaga interes samej Rosji i pragnienie nasze jest całkowicie patriotyczne, w istotnym znaczeniu wyrazu [...]. To, co jest według mnie słuszne w stosunku do Rosji, powinno być także słuszne w stosunku do Europy. Istota centralizacji religijnej, biurokratycznej i wojskowej jest wszędzie jednakowa. Jest ona cynicznie brutalna w Rosji, przykryta konstytucyjną, mniej lub więcej kłamiącą, maską w cywilizowanych krajach Zachodu, lecz zasada jej jest zawsze ta sama - przemoc [...]. Biada, biada narodom, których wodzowie powrócą zwycięscy z pól bitew! Wawrzyny i aureole obrócą się w kajdany i dyby dla narodów, które wyobrażą sobie, iż są zwycięzcami".

Stwierdził również, że zanim utworzone zostaną, według programu Ligi, Stany Zjednoczone Europy, musi ulec zniszczeniu cały mechanizm państwowy krajów europejskich i muszą się one budować od dołu do góry, na podstawie federacji gmin i prowincji.

Podczas drugiego kongresu Ligii wygłasza trzy mowy, w dwóch wypowiedział się jako zwolennik równości ekonomicznej i socjalnej klas i jednostek i zaznaczył, że stanowisko jego to nie komunizm, lecz kolektywizm. W trzeciej mowie wyraził swój stosunek do religii:

"Jeden mówca oznamił z tej trybuny, że chrześcijaństwo to jedyna podstawa wszelkiej moralności. Wysłuchaliśmy tego; lecz pozwólcie i nam wypowiedzieć swobodnie z tej trybuny głębokie przeświadczenie nasze, iż nie tylko chrześcijaństwo, lecz religia w ogóle jest niezgodna z moralnością ludzką. Nie z kaprysu lekkomyślnego walczyć zamierzamy z religią; czynimy to w imię moralności i sprawiedliwości, w imię tego samego człowieczeństwa, którego triumf na ziemi będzie niepodobieństwem dotąd, dopóki ziemia ta będzie nawiedzana, terroryzowana, rządzona przez widma religijne[...] Religia to nie tylko błąd umysłu; prócz tego i przede wszystkim to namiętny, nieustający protest pełni natury ludzkiej przeciwko ciasnocie i nędzy życia rzeczywistego... Na to, by zburzyć religię, by rozproszyć i rozegnać wszystkie te boskie przywidzenia czyniące z nas niewolników prostackich i nieszczęśliwych, nie wystarczy sama propaganda intelektualna. Niezbędna jest rewolucja socjalna".

Bakunin wszedł do komitetu utworzonej na kongresie Ligi i jak później opowiadał:

"Przez cały rok w komitecie odbywała się walka między liberalizmem burżuazyjnym i radykalizmem większości a ideami socjalno-rewolucyjnymi mniejszości".

W tym czasie Pierwsza Międzynarodówka rosła niezmiennie i stawała się coraz potężniejszą i bardziej wpływową organizacją. Bakunin rychło sam zauważy z sarkazmem, iż wchodzący w skład Ligi liberałowie widzą w jej kongresach jedynie środek łączenia dla siebie "podróży rozrywkowej z wzniosłymi mowami".

Zaczyna w nim dojrzewać plan bądź to włączenia Ligi do Międzynarodówki, bądź też własnego przejścia do Międzynarodówki. Bakunin złożył komitetowi Ligi pismo pod tytułem: "Federalizm, socjalizm i antyteologizm", który został odrzucony jako zbyt radykalny.

W lipcu 1868 roku Bakunin wstępuje do Genewskiej Sekcji Centralnej Międzynarodówki, proponując jednocześnie Komitetowi Ligi, by zawarł z Brukselskim Międzynarodowym Kongresem Międzynarodówki sojusz. Z jego inicjatywy przewodniczący Komitetu Centralnego Ligi, Gustaw Vogt, zwrócił się do przewodniczącego Kongresu Brukselskiego z listem powitalnym, wyrażającym sympatię i życzenia powodzenia w sprawie przekształcenia stosunków społecznych w myśl zasad Międzynarodówki. O przyjęciu Ligi w całości do Międzynarodówki nie mogło być jednak mowy. Nie mogły się na to zgodzić obie strony. Kongres Brukselski zaproponował, by członkowie Ligi indywidualnie wstępowali do poszczególnych sekcji Międzynarodówki.

Wówczas Bakunin, w odpowiedzi na pretensje członków Ligi, kierowane pod jego adresem, i oskarżenia, iż chce on roztopić Ligę w Międzynarodówce, postanowił wraz z grupą swych przyjaciół opuścić Ligę.


Aleksander Hercen w "Kokole" tak pisał o wystąpieniu Bakunina:

"Nasi przyjaciele i rodacy, Bakunin i Wyrubow, spojrzeli na kongres w inny sposób. Pojmując znaczenie kongresu (jedyne, jakie on istotnie posiada) jako trybuny europejskiej, pozostawili na boku lamenty z powodu klęsk płynących z wojny... Ich wyznanie wiary jest naszym, to wyznanie wiary młodej Rosji. To nasz nihilizm nieubłagany, konsekwentny rozległ się na wielkim zgromadzeniu demokracji. Zachód, który go spłodził, nie uznaje go i odwraca się od niego".

Akces do I Międzynarodówki.
Bakunin przyjmując wraz ze swymi zwolennikami decyzję o wstąpieniu do Międzynarodówki, tworzy jednocześnie oddzielną organizację, Międzynarodowy Alians Demokracji Socjalistycznej (L'Alliance Internationale de la Democratie Socialiste). Według intencji twórców cała organizacja miała wstąpić do Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników, z zachowaniem w jego ramach swego programu i niezależności organizacyjnej, a nawet prawa zwoływania swych odrębnych kongresów. Rada Generalna Międzynarodówki, odrzuciła te warunki. Decyzję nie przyjęcia Aliansu w całości do Stowarzyszenia motywowano tym, że "istnienie drugiej międzynarodowej organizacji, funkcjonującej wewnątrz i na zewnątrz Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników, stanowiłoby środek dezorganizacji Stowarzyszenia".

W odpowiedzi Alians doniósł o gotowości zlikwidowania swej organizacji i przekształcenia swych sekcji w sekcje Międzynarodówki, pod warunkiem zachowania swej teoretycznej platformy. Rada Generalna wyraziła zgodę na przyjęcie do Międzynarodówki sekcji Aliansu na ogólnych zasadach stwierdzając, że różnice w poglądach teoretycznych poszczególnych sekcji są, na skutek odmiennych warunków rozwoju proletariatu różnych krajów, nieuniknione. Bakuninowski Alians został więc rozwiązany. Ale wstępując do Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników Bakunin bynajmniej nie zrezygnował ze swych ukształtowanych już anarchistycznych poglądów. Toteż walka między zwolennikami Bakunina, którzy wraz z nim przystąpili do Stowarzyszenia, a marksistowskim skrzydłem Międzynarodówki zaczęła się niemalże nazajutrz po przekształceniu sekcji Aliansu w sekcje Międzynarodówki.

Bakunin rozwija w tym czasie gorączkową działalność propagandową i wydawniczą, zwłaszcza w "L'Egalite" i "Le Progres", poznaje swojego późniejszego długotrwałego współpracownika Jamesa Guillaume. Ale na razie jest przede wszystkim zaabsorbowany sprawami rosyjskimi. Pisze broszury propagandowe dla Rosji oraz nawiązuje kontakt z młodym rosyjskim rewolucjonistą Sergiuszem Nieczajewem.

Bakunin i Nieczajew.
Nazwisko Nieczajewa stało się znane w kołach rosyjskiej młodzieży rewolucyjnej w związku z ruchem studenckim 1869 roku. Nieczajew znał i propagował idee Bakunina, rozwinięte w "Narodnom Diele", działał też aktywnie na rzecz utworzenia organizacji rewolucyjnej. Należy jednak wątpić, czy udało się Nieczajewowi na początku 1869 roku, przed wyjazdem za granicę, taką organizację, chociażby nawet w postaci kilkuosobowego Komitetu, ukonstytuować. Równie wątpliwy jest fakt, na który powoływał się dla dodania sobie splendoru, iż był za działalność rewolucyjną prześladowany przez policję carską. Ten pozbawiony skrupułów i hamulców moralnych fanatyk w przekonaniu, iż wszystko może służyć sprawie rewolucji, ponieważ rewolucja wszystko, co jej sprawie służy, uświęca, zgłasza się po przyjeździe do Szwajcarii do Bakunina i opowiada mu, iż reprezentuje istniejącą w Rosji silną, szeroko rozgałęzioną i liczną organizację rewolucyjną, że uciekł z twierdzy Pietropawłowskiej i wydostał się za granicę, by nawiązać kontakt z Bakuninem. Zapewnia Bakunina, że chłopska Rosja jest gotowa do powstania, że jego Komitet ma poważne wpływy w wojsku i równie poważne szanse, by po obaleniu caratu objąć władzę. Bakunin pisał: "Byłem przekonany, że uda mi się przez Nieczajewa przetransponować nasze idee i poglądy do Rosji i nawet poważnie myślałem, że Nieczajew stanie na czele rosyjskiego oddziału mego związku rewolucyjnego. Dlatego go ceniłem".

W literaturze bakunistycznej toczyły się długotrwałe, spory o autorstwo dokumentów z okresu współpracy Bakunina i Nieczajewa. Według M. Nettlau z powstałych w tym czasie broszur i odezw jedynie "K oficeram russkoj armii" i "Nauka i nasuszcznoje riewolucjonnoje dieło" uważa za bezspornie napisane przez samego Bakunina (Bibliographie de 1'arnachie, Bruxelles-Paris 1879).

Szczególne kontrowersje budziło autorstwo Katechizmu rewolucjonisty. Ostatecznie wątpliwości rozwiał list Bakunina do Nieczajewa z 2 czerwca 1870 r., odnaleziony w archiwach w 1966 r., w którym pisze: "twój katechizm", a całość poglądów Nieczajewa to dla Bakunina "jezuicki system" i odrzuca jedno i drugie.

Podstawowe założenie Katechizmu brzmi: rewolucja jest dobrem samoistnym i naczelnym, niewymagającym dodatkowych kryteriów wartościujących.

Uzbrojony w takie wytyczne, wrócił Nieczajew we wrześniu 1869 roku do Rosji, gdzie powołując się na Komitet Generalny Wszechświatowego Związku Rewolucyjnego w Genewie, zgodnie z posiadanym przez niego pełnomocnictwem, utworzył tajną organizację. Jego inkwizytorskie środki i metody działania napotkały jednak opór zwerbowanych zwolenników. Gdy zaś jeden z najaktywniejszych współpracowników - student Akademii Rolniczej w Moskwie, Iwanow - postanowił na znak protestu organizację opuścić, Nieczajew powołując się na zalecenia i dyrektywy rzekomego Komitetu, skazał go na śmierć. Wyrok wykonał sam Nieczajew przy współudziale kilku innych członków organizacji.

Teraz Nieczajew znów ucieka za granicę, a jego organizacja zostaje rozbita. Policja carska aresztowała 87 osób, spośród których 33 zostały skazane na kary więzienia, katorgę i zesłanie. Nieczajew za granicą usiłował rozwinąć szeroką działalność - wszak teraz istotnie reprezentował jakąś organizację, wprawdzie rozbitą, ale rzeczywistą i znaną. Znów nawiązuje kontakt z Bakuninem ale nie trwał on długo. Bakunin zmienia zdanie o swym dotychczasowym protegowanym i uprzedza przed kontaktami z nim swych przyjaciół.

Nie można stworzyć trwałej organizacji, posługując się środkami niegodnymi celu - pisze Bakunin. Tę myśl zaakcentuje też i później, pod koniec życia, znów powtarzając, że "na jezuickim kłamstwie nie można zbudować nic solidnego ani twórczego", i że rewolucja nie będzie mogła zwyciężyć, jeśli do swego szczytnego, humanistycznego celu będzie chciała dojść, wykorzystując niskie i podłe namiętności. Główny błąd Nieczajewa, któremu i teraz jednak Bakunin nie odmawia pewnych cech - jego zdaniem - pozytywnych, a przede wszystkim niezwykłej energii - polega na tym, iż doszedł on do "przekonania, że aby stworzyć organizację - poważną i trwałą - należy oprzeć się na polityce Machiavellego i przyswoić sobie w pełni zasady systemu jezuitów: dla ciała - jedynie przemoc, dla duszy - fałsz".

Konflikt z Marksem.
Zaabsorbowany sprawami rosyjskimi, Bakunin rozwija jednak również energiczną działalność w Międzynarodówce, stając tu od początku w opozycji do Rady Generalnej. Już na kongresie Międzynarodówki w Bazylei w 1869 roku Bakunin domaga się, by jego tezę o konieczności zniesienia prawa dziedziczenia własności uznano za punkt wyjścia programu walki o likwidację kapitalizmu. W zniesieniu prawa dziedziczności Bakunin widział również środek przekształcenia drobnej chłopskiej własności we własność społeczną, kolektywną, lecz nie państwową; tę ostatnią formę własności Bakunin odrzuca, zgodnie ze swymi koncepcjami antyautorytatywnymi, w tym czasie już w pełni sprecyzowanymi. Dlatego też, opowiadając się na Kongresie w Bazylei w dyskusji o kwestii agrarnej przeciwko zwolennikom prywatnej własności ziemi, Bakunin nie poparł również twierdzenia Marksa, iż nacjonalizacja (upaństwowienie) ziemi stanowi "konieczność społeczną", której nie mogą uchylić żadne rozważania na temat prawa własności. Marks podjął polemikę w obu tych punktach (sam w swych wcześniejszych pracach przywiązywał duże znaczenie do kwestii zniesienia dziedziczności, traktując je jako ważny środek przekształcenia stosunków społecznych - zobacz Manifest Komunistyczny).

Walka toczyła się jednak nie tylko na kongresach Międzynarodówki. Bakunin prowadzi ożywioną akcję prasową, krytyczną w stosunku do Rady Generalnej, oskarżając ją o uzurpowanie sobie kompetencji i narzucanie swych poglądów sekcjom. W kwietniu 1870 roku, na kongresie Federacji Romańskiej Szwajcarii Stowarzyszenia, w La Chaux-de-Fonds zaznaczył się wyraźny podział na dwie frakcje, za i przeciwko Radzie Generalnej. Większość Federacji Romańskiej utworzyła Federację Jurajską, która odegrała ważną rolę w dalszej walce. Rada Generalna zerwała z nimi wszelkie stosunki, Bakunin zaś wraz z trzema innymi swymi zwolennikami został w sierpniu 1870 roku wykluczony z Genewskiej Centralnej sekcji Międzynarodówki, w której większość w tym czasie zdobyła marksowska grupa, kierowana przez M. Utina.

Po klęsce Komuny Paryskiej, w warunkach opadania fali rewolucyjnej, walka w Międzynarodówce rozgorzała na nowo. Rada Generalna postanowiła zrezygnować w tej sytuacji z otwartego kolejnego Kongresu Międzynarodówki i zwołać zamkniętą konferencję, na której można by było omówić wewnętrzne kwestie Stowarzyszenia, wywołujące konflikty. Konferencja została zwołana do Londynu i odbyła się między 17 a 23 sierpnia 1871 roku.

Kongres Federacji Jurajskiej, zwołany w październiku 1871 roku w Szwajcarii (w Sonvillier), otwarcie ogłosił bunt wobec Rady Generalnej. W rozesłanym do wszystkich sekcji Międzynarodówki liście poddano krytyce dążenie Rady Generalnej do wzmocnienia centralistycznej struktury Stowarzyszenia. Bakunin i jego zwolennicy rozwinęli szeroką akcję agitacyjną i w rezultacie do Federacji Jurajskiej przyłączyły się Federacje Hiszpańska, Belgijska i Włoska. Prawie we wszystkich sekcjach Międzynarodówki zaznaczył się podział na stronników Bakunina i Federacji Jurajskiej z jednej strony oraz zwolenników Rady Generalnej z drugiej. Bakuninowskie sekcje domagały się przekształcenia Rady Generalnej w biuro statystyczno-informacyjne, pozbawione władzy wobec poszczególnych sekcji, przywrócenia pełnej autonomii sekcji. Organizacja Stowarzyszenia - twierdzili antycentraliści - jest wzorem przyszłej organizacji całego społeczeństwa. Mamy więc obowiązek nadania Stowarzyszeniu takiej formy, która by najbardziej odpowiadała naszemu ideałowi. Stowarzyszenie w jego obecnej postaci jest natomiast organizacją autorytarną i jako takie nie może stanowić wzoru dla społeczeństwa równego i wolnego. Takie poglądy cieszyły się powodzeniem i rychło okazało się, że inne sekcje Międzynarodówki popierają zbuntowaną Federację Jurajską. W tej niekorzystnej dla Rady Generalnej i jej zwolenników sytuacji odbył się Kongres w Hadze (wrzesień 1872 roku) - ostatni, praktycznie Kongres Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników. Na tym kongresie w Międzynarodówce nastąpił formalny rozłam: Bakunin i jego zwolennicy zostali wykluczeni z działań Stowarzyszenia, a siedziba Rady Generalnej została przeniesiona do Nowego Jorku. Dla kierowanej przez Marksa Rady Generalnej było to pyrrusowe zwycięstwo - decyzje Kongresu sprawiły, że MSR przestało praktycznie istnieć.

Powstanie w Lyonie.
W czasie nasilonego konfliktu w Międzynarodówce, Bakunin nie rezygnuje ze swej działalności rewolucyjnej. W 1871 roku bierze udział w powstaniu w Lyonie. Francja stała w obliczu kompletnej klęski w wojnie z bismarckowskimi Niemcami. Według Bakunina taki obrót rzeczy oznaczać będzie przegraną sprawy rewolucji na długie lata, swoje obawy co do takiego rozwoju sytuacji wyłożył w broszurze "Listy do Francuza".

11 sierpnia 1871 r. pisze Bakunin z Locarno do Ogariowa:"Ty, wśród zawieruchy wydarzeń, myślisz tylko o nowym zamierzonym piśmie [...]. Tobie dobrze, tyś tylko Rosjanin, zaś ja jestem internacjonalista, wskutek czego wypadki wzbudziły we mnie istną gorączkę. W ciągu trzech dni napisałem dwadzieścia trzy duże listy [...]. Wypracowałem cały plan".

31 sierpnia pisze "Jedyna rzecz, jaka może ocalić Francję wśród strasznego, śmiertelnego niebezpieczeństwa, zewnętrznego i wewnętrznego, które jej obecnie grozi to żywiołowe, ogromne, pełne namiętności i energii, anarchiczne, niszczące, dzikie powstanie mas ludowych na całej przestrzeni Francji [...]. Oczywiście, burżuazja jest do tego niezdolna. Dla niej będzie to koniec świata, śmierć całej cywilizacji. Raczej pogodzi się z panowaniem Prusaków i bonapartystów, niż zniesie dzikie powstanie ludowe, przymusową niwelację [nierówności], to nielitościwe i całkowite zniesienie jej przywilejów ekonomicznych i socjalnych. [...] Należy dokonać rewolucji we wsiach, wywoławszy ruch rewolucyjny wśród samych chłopów, popychając ich do zburzenia własnymi rękami istniejącego porządku społecznego, wszystkich instytucji politycznych i cywilnych i do dokonania, do zorganizowania we wsiach anarchii. [...] Jeden tylko środek ku temu istnieje: mówić z nimi i popychać ich w kierunku ich własnych instynktów. Lubią oni ziemię, niech biorą całą ziemię i niech wypędzają z niej wszystkich właścicieli, eksploatujących cudzą pracę. Nie mają żadnej ochoty do płacenia długów hipotecznych, podatków, niech nie płacą ich więcej. Niech ci z nich, którzy nie chcą płacić swych długów osobistych, nie będą nadal przymuszani do ich płacenia. Na koniec, nienawidzą oni służby wojskowej, niech już nie będą zmuszani do dawania żołnierza. [...] Chłopi zdziałają przeciwko Prusakom to, co zdziałali przeciwko nim w 1792 roku. Trzeba tylko, żeby owładnął nimi bies, zaś jedynie rewolucja anarchiczna może wpędzić w ich ciało tego biesa. [...] Pozwolimy im podzielić między siebie ziemie odebrane od właścicieli burżuazyjnych, czy nie utrwali się przez to własności prywatnej na bardzo trwałej i nowej podstawie? Bynajmniej, gdyż brak jej będzie prawnej i politycznej sankcji państwa; państwo i wszystkie urządzenia prawne [...] muszą niechybnie zniknąć w wichrze anarchii rewolucyjnej [...].
Lecz to będzie wojna domowa, powiecie [...]. Tak, to będzie wojna domowa. Nie bójcie się, że wojna domowa, anarchia doprowadzą do ruiny wsi. We wszelkim społeczeństwie ludzkim istnieje duży zasób instynktu samozachowawczego, czyli anarchii społecznej, która je uchroni od wszelkiego niebezpieczeństwa zagłady. Powinniście pogrążyć się w anarchii. [...] Francja nie ma powodu obawiania się tego nieszczęścia - tego szczęścia! Dzięki Prusakom ziściło się ono. Maszyna państwa francuskiego została złamana, a Gambetta, Thiers i Trochu, wszyscy razem, nawet gdyby przywołali na pomoc bonapartystowskiego ludożercę Palikao, nie przywrócą jej. Francja nie może już być zelektryzowana ideą wielkości narodowej ani nawet ideą honoru narodowego. Wszystko to już pozostało w tyle. Nie może więcej bronić się przed obcą inwazją siłą aparatu administracyjnego. Cóż więc pozostaje Francji do jej ocalenia? Rewolucja socjalna, anarchia wewnętrzna i narodowa dziś, jutro światowa. [...] Francja jako państwo zginęła, i że może na powrót odzyskać swą wielkość, nie dawną, narodową, lecz nową, na ten raz międzynarodową, tylko na drodze masowego powstania narodu francuskiego, to jest na drodze rewolucji socjalnej".

Na południu Francji, w Lyonie, w Marsylii, istniały sekcje Aliansu Demokracji Socjalistycznej. 4 września 1871 roku Bakunin pisze obszerny list do swojego wspłópracownika w Lyonie Alberta Richarda wzywając do działania.

15 września sam Bakunin przybywa do Lyonu. Utworzony zostaje Komitet Ocalenia Publicznego. 26 września Federacja Rewolucyjna Gmin Francuskich, która wydaje odezwę następującej treści:

"Stan opłakany, w jakim znajduje się kraj, niemoc władz urzędowych i indyferentyzm klas uprzywilejowanych zaprowadziły naród francuski nad kraniec zguby.
Jeśli lud, rewolucyjnie zorganizowany, nie pośpieszy z czynem, to przyszłość jego zginęła, rewolucja zginęła, wszystko zginęło. Zważywszy rozmiary niebezpieczeństwa i biorąc pod uwagę, że nie można odkładać ani na chwilę rozpaczliwego wystąpienia ludu, delegaci sfederowanych Komitetów Ocalenia Francji, łącznie z Komitetem Centralnym, proponują przyjęcie niezwłoczne następującej uchwały:
1. Machina administracyjna i rządowa państwa, które stało się bezsilne, kasuje się. Naród francuski powraca do pełni swych praw (rentre en pleine possession de lui-meme).
2. Zawieszeniu ulegają sądy karne i cywilne, kasuje się płatność podatków i hipotek, państwo nie może się mieszać do płacenia długów prywatnych; wszystkie organizacje municypalne zastąpione zostają przez komitety ocalenia Francji, które znajdować się będą pod bezpośrednią kontrolą ludu. Każdy komitet głównego miasta departamentowego wyśle dwóch delegatów, którzy łącznie utworzą Konwent Ocalenia Francji. Konwent ten zbierze się w ratuszu Lyonu i poparty przez cały lud, ocali Francję. Do broni!". (Cette convention, appuyee par le Peuple entier, sauvera la France. Aux Armes!!!)."

Zaczęto czynić przygotowania do niezwłocznego wybuchu. Od ranka 28 września rozpoczęto agitację w warsztatach narodowych. Tłum parotysięczny, na którego czele stanął Saignes, z czerwonymi sztandarami, przybył na plac przed Radą Miejską. Jednocześnie rozesłano agitatorów do oddziałów Gwardii Narodowej, aby ją przeciągnąć na stronę rewolucji socjalnej. Część manifestantów, a w ich liczbie Bakunin, przedostała się do wnętrza Rady Miejskiej. Saignes wygłosił z balkonu przemówienie rewolucyjne do tłumu i ogłosił generała Cluseret głównodowodzącym sfederowanych armii rewolucyjnych Francji południowej. Tymczasem do ratusza przybył mer Lyonu Henon i zobaczywszy ogromną postać Bakunina, perorującego w wielkiej sali, kazał go aresztować. Lada chwila mógł być uwięziony Cluseret, który znajdował się w gmachu ratusza. Wtem tłum z placu wtargnął do ratusza i zawładnął gmachem, Cluseret i Bakunin byli wolni, Richard i Bastelica, aresztowani na ulicy przez oficerów Gwardii Narodowej, również zostali odbici przez manifestantów. Komitet Ocalenia Francji był na chwilę panem położenia.

Tak relacjonował te wydarzenia Albert Richard:

"Bakunin od początku dostał się do poczekalni Rady Miejskiej, gdzie z powodu swego wysokiego wzrostu i herkulesowej postury górował nad wzburzonymi grupkami...Mer Lyonu, pan Henon, przybył do tej sali i zobaczył Bakunina. Zawołał obecnych tam oficerów, których było coraz więcej, więcej niż rewolucjonistów i kazał zaaresztować Bakunina... ten incydent przyspieszył wybuch zamieszek i całkiem je skompromitował, doprowadzając przedwcześnie do czynów rewolucyjnych, zanim podjęto jakiekolwiek poważne działanie"

Tymczasem na placu przed ratuszem zaczęły gromadzić się coraz liczniejsze oddziały Gwardii Narodowej. Tłum ustąpił z placu; członkowie Komitetu Ocalenia pod wieczór zaczęli opuszczać gmach ratusza. Na drugi dzień Bakunin opuszcza Lyon.

12 października Komitet ponawia próbę przewrotu (już bez udziału Bakunina), także zakończoną niepowodzeniem. Bakunin pod wpływem wydarzeń Lyońskich i wojny francusko-pruskiej w 1871 roku rozpoczyna pisanie pracy "Państwowość i anarchia".

Mimo, prowadzenia ożywionej działalności w zachodniej Europie nie zapomina o swoich planach wschodnich. W marcu 1872 roku z jego inicjatywy powstaje imigracyjne "Rosyjskie Braterstwo", w czerwcu pisze program dla Polskiego Towarzystwa Socjal-Rewolucyjnego, a w lipcu bierze udział w tajnym spotkaniu serbskich socjalistów. Efektem tych dzialań jest powstanie w Zurichu Słowiańskiej sekcji Międzynarodówki, która zostaje przyjęta podczas kongresu Federacji Jurajskiej w sierpniu. Razem z rosyjską emigracją rewolucyjną tworzą drukarnię, której zadaniem ma być publikowanie rosyjskojęzycznej literatury propagandowej dla kraju. Jako pierwsza ukazuje się Bakuninowska "Państwowość i anarchia".

We wrześniu 1872 roku, powstaje Międzynarodowe Braterstwo, tajna organizacja rewolucyjna, dla której Bakunin pisze statut. W jej skład wchodzą min. Nabruzzi, Malatesta, Morago...

W 1873 roku Bakunin osobistym udziałem usiłuje wspomóc powstanie w Hiszpanii. Wybuchło ono w czerwcu. Bezposrednią przyczyną był bunt republikańskich "kantonalistów", zwolenników decentralizacji państwa hiszpańskiego. Działająca prężnie tamtejsza sekcja Międzynarodówki, postanowiła wykorzystać kryzys dla swoich celów. Powstańcom udało się zawładnąć wszystkimi większymi miastami poza Barceloną i Madrytem. W mieście Alcoy powstał Komitet Ocalenia Publicznego. Ze względu na nieprzygotowanie wynikłe ze spontaniczności działań, powstanie zostało zduszone przez rząd.

W październiku 1873 roku w biuletynie Federacji Jurajskiej Bakunin publikuje list z zawiadomieniem, iż wycofuje się z Międzynarodówki. W liście tym, wspominał o odbytych niedawno kongresach dwóch międzynarodówek, wyraził dumę i radość z powodu sukcesów bliskiej mu frakcji i politowanie z lichych wyników kongresu marksistów, który "na próżno usiłował sklecić rozbitą i odtąd w pośmiewisko obróconą dyktaturę pana Marksa". "Dziś, gdy zwycięstwo stało się faktem dokonanym, każdy ma wolność postępowania zgodnie ze swymi poglądami osobistymi. I ja korzystam z tego, drodzy towarzysze, by prosić was o przyjęcie mej dymisji jako członka Federacji Jurajskiej i członka Międzynarodówki". [...] Otóż - przekonany jestem, że czas długich mów teoretycznych, drukowanych czy ustnych, minął. W ciągu ostatnich lat dziewięciu w łonie Międzynarodówki rozwinięto więcej idei, niż ich trzeba byłoby dla zbawienia świata, gdyby same idee mogły go zbawić [...]. Przyszedł czas nie na idee, lecz na fakty i czyny". List kończy: "Aż do śmierci będę wasz. Wasz brat M. Bakunin"

Powstanie w Bolonii.
Bakunin był przeświadczony silnym duchu rewolucyjnym we Włoszech. Już w lecie 1873 roku przystąpił do powstańczych przygotowań. W związku z tymi przygotowaniami, niedaleko Locarno na drodze do Bellinzony, nabyta została, za pieniądze Carla Cafiero, willa Baronata, położona niedaleko granicy. Służyć miała rewolucjonistom włoskim za skład broni, drukarnię i schronienie.

W styczniu 1874 roku powstał Włoski Komitet Rewolucji Socjalnej, który grupował takich działaczy jak: Cafiero, Fanelli, Costa, Malatesta. W pierwszym biuletynie Komitetu czytamy:

"Włoski komitet do spraw rewolucji społecznej". Nr 1, styczeń 1874. [...] Przekonani, że pokojowa propaganda idei rewolucyjnych przeżyła się i że należy zastąpić ją głośną propagandą, uroczystym powstaniem i barykadami, podejmiemy wszelkie możliwe działania, ażeby walka tłumów z uprzywilejowanymi rozpoczęła się."

W drugim numerze, który ukazał się w marcu, rewolucjoniści pisali:

"Włoski komitet do spraw rewolucji społecznej". Nr 2, marzec 1874. Do braci robotników miast i wsi - [...] okradzeni, poniżeni, uciemiężeni całej ziemi przychodzą do nas już nie po to, żeby dyskutować na temat próżnych, abstrakcyjnych formuł, ale żeby określić siły, zebrać je i popchnąć do przodu. Naród jest zmęczony słowami - nadszedł czas rozpoczęcia walki. Naprzód! Nauczyciele, lekarze, adwokaci, przewodniczący, konsulowie, dyktatorzy - nie jesteśmy tchórzliwym stadem owiec... Dzisiaj tyrania występuje przeciwko wszystkim: my jutro, jeśli zechcecie, będziemy śpiewać hymn zwycięstwa na jej przeklętym grobie. Proletariusze włoscy! Naprzód, naprzód! Energiczni i rozsądni jak wasi ojcowie, niewolnicy Spartakusa, gremplarze Lando, do wielkiej walki za naszą niezależność."

27 lipca Bakunin opuścił Locarno i przez Splugen udał się do Werony, a stamtąd do Bolonii, która wyznaczona została jako kwatera główna powstania. Przebywał tu pod nazwiskiem Tamburiniego. W ciągu dni kilku odbywały się przygotowania. Plany spiskowcom pokrzyżowała wiadomość o aresztowaniu głównego kierownika przygotowań Andrea Costy. Rewolucjoniści nie mogli zwlekać dłużej i dali sygnał do wybuchu. 7 sierpnia rozpowszechniać zaczęto w mieście biuletyn nr 3 komitetu rewolucyjnego z wezwaniem do powstania:

"Przyjaciele, bracia, jeśli nimi jesteście, to musicie być, jeśli nie przesiąknęliście korupcją, jeśli nie płynie wam w żyłach woda, ale krew, jeśli nie macie w piersi duszy tchórza, jeśli kochacie wolność, jeśli nienawidzicie niewolnictwa, jeśli jesteście wreszcie ludźmi: wyjdźcie... i z nami... Tymczasem pozdrawiamy ciebie, o świcie naszego odkupienia."

Kilkuset powstańców ruszyło ku Bolonii, próby powstańcze poczyniono również we Florencji, w Livorno, w kilku miejscowościach Marchii, Kalabrii, Apulii. Rządowemu wojsku, jednak dość szybko udało się rozbić grupy rewolucjonistów.

12 sierpnia Bakunin, przygnębiony niepowodzeniem, przebrany za wiejskiego plebana, przedostaje się do Szwajcarii.

Ostatnie lata życia.
Zamieszkuje w miejscowości Lugano. Stąd 11 listopada 1874 roku pisze do Ogariowa list, odzwierciedlający jego ówczesne usposobienie:

"Ja także, mój stary przyjacielu, odsunąłem się i tym razem odsunąłem się stanowczo, i ostatecznie od wszelkiej działalności politycznej. Po pierwsze dlatego, że obecnie czasy dla takich przedsięwzięć są stanowczo nieodpowiednie; bismarkianizm, tj. militaryzm, policja i monopol finansowy, skojarzone w jednym systemie, noszącym nazwę państwa nowoczesnego, wszędzie triumfują. Może przejdzie dziesięć czy piętnaście lat, w ciągu których triumfować będzie ta potężna i uczona negacja wszystkiego, co ludzkie".

14 stycznia 1875 roku pisał do młodego Włocha, Carlo Bellerio:

"Teraz jestem zupełnie spokojny, tym więcej, że nowiny z Rosji doskonałe, tak że wkrótce zdolny byłbym zawołać: wszystko idzie ja" najlepiej na tym najlepszym z możliwych światów, gdyby nie było papieża, Wiktora Emanuela et consortes [tu: i im podobnych] we Włoszech, Mac Mahona z 9/10 Zgromadzenia w Wersalu, Bismarcka i Moltkego w Berlinie, cesarza rosyjskiego w Petersburgu, Alfonsa, Izabelli, Karlosa, Pavii, Serrano i innych kanalii, triumfujących w Hiszpanii. Tak, mój drogi, epoka nasza to triumf powszechny szelmostwa (de la canaillerie). Czy długo to potrwa? Nie tak długo, jak trwało dawniej, lecz przewlecze się jeszcze przez lat parę - i trzeba uzbroić się w cierpliwość"

W liście do Elisee'a Reclusa z 15 lutego 1875 roku, w taki sposób charakteryzuje sytuację ówczesnej Europy:

"Mój najdroższy przyjacielu. [...] Zgadzam się z tobą co do tego, że godzina rewolucji minęła, nie wskutek strasznych klęsk, których byliśmy świadkami i strasznych porażek, jakich ofiarami, mniej lub więcej winnymi, staliśmy się, lecz dlatego, że jak to stwierdziłem ku mojej wielkiej rozpaczy i jak to stwierdzam co dzień na nowo, masy są zgoła pozbawione myśli, nadziei i namiętności rewolucyjnej, a gdy ich nie ma, na próżno człowiek czynić będzie wysiłki, nic nie wskóra. [...] Biedna ludzkość! Widoczną jest rzeczą, że będzie ona mogła wyjść z tej kloaki tylko przez olbrzymią rewolucję socjalną. Lecz jakżeż dokona tej rewolucji? Nigdy reakcja międzynarodowa w Europie nie była tak strasznie uzbrojona przeciwko wszelkiemu ruchowi ludowemu. Uczyniła ona z represji nową wiedzę, wykładaną systematycznie w szkołach wojskowych porucznikom wszystkich krajów. A do atakowania tej twierdzy niezdobytej cóż mamy? Zdezorganizowane masy. [...] Pozostaje inna nadzieja: wojna powszechna. Te olbrzymie państwa militarne będą musiały prędzej czy później zniszczyć się i pożreć wzajemnie. Lecz co to za perspektywa?"

Pod koniec 1875 roku Bakunin jest już ciężko chory. Młoda rewolucjonistka W. A Bauler, która na wiosnę 1876 roku wyjechała do Szwajcarii i widywała stale Bakunina, tak opisywała ostatnie miesiące jego życia:

"Pamiętam, jak czasem w niedzielę przychodziło do pokoju Bakunina dwóch, trzech i więcej robotników. Santandrea siedział nieruchomo i oparłszy łokcie o stół, a swą głowę patrycjusza rzymskiego o ręce skrzyżowane, patrzył dużymi, czarnymi ekstatycznymi oczyma wprost na usta Bakunina. Mazzoti, bardziej ekspansywny, żywy i naiwny, uśmiechał się, potakiwał, kiwał głową i ze smutkiem spoglądał na mnie, żałując widocznie, że ja nie rozumiem wielkich słów, że nie mogę podzielać jego zachwytu.
A Bakunin palił papierosa za papierosem, popijał haustami herbatę z ogromnej filiżanki i mówił po włosku długo i dużo... Z początku nie rozumiałam nawet ogólnego sensu rozmowy, lecz gdy patrzyłam na twarze obecnych, wydawało mi się, że obok mnie dzieje się coś niezwykle ważnego i uroczystego. Atmosfera takich rozmów mnie porywała, wytwarzała we mnie, powiedziałabym, w braku innego wyrażenia, nastrój modlitwy. Wzmagała się wiara, wątpliwości zacierały się. Znaczenie osoby Bakunina wyjaśniało się dla mnie, postać jego rosła. Rozumiałam, że siła jego spoczywa w umiejętności panowania nad duszami ludzi [...]. Na czym właściwie polegał urok Bakunina? Określić to ściśle według mnie niepodobna, gdyż najtrafniejszym określeniem będzie niejasna formuła - na całym jego jestestwie. Nie siłą przekonania działał, nie myśl budził swą myślą, lecz podnosił wszelkie buntujące się serce, budził żywiołową nienawiść. Ta porywała swą pięknością, stawała się twórczą... "Żądza niszczenia jest żądzą twórczą" - powtarzał Bakunin do końca życia. Czy nie w tej formule szukać należy rozwiązania zagadki jego uroku?"
"Gdy Michaił Aleksandrowicz czuł się zmęczony i był wskutek tego nierozmowny, kazał mi opowiadać o wsi. Lecz interesowała go nie charakterystyka ludzi lub zmienione od jego czasów obyczaje, lecz głównie obrazy natury rosyjskiej. Czasem pytał, jak gdyby sam coś sobie przypomniał i chciał wywołać w sobie barwniejsze wspomnienie. - "A czy było u was na wsi bagno leśne?" Lub mówił: "Opowiedz, jaki był u was sad owocowy..." Jeśli mój obrazek natury rosyjskiej udawał się, Michaił Aleksandrowicz za parę dni kazał mi powtarzać opowiadanie".

W czerwcu 1876 roku stan zdrowia Bakunina pogorszył się groźnie. Udał się do Berna, do swych przyjaciół, profesora Adolfa Vogta i małżonków Reichel.

1 lipca 1876 roku zakończył życie.

*) Z tego też, punktu widzenia "Spowiedź", ma raczej niewielką wartość jako dokument, z którego punktu widzenia można oceniać działalność i autentyczne poglądy Bakunina. W taki sposób pisał o Bakuninie, jeśli chodzi o Polskich historyków, konerwatywny, niechętny ruchom rewolucyjnym, publicysta Jan Kucharzewski. Podobny pogląd prezentowała marksistowska badaczka Hanna Temkinowa, choć w jej pracach traktuje się "Spowiedź" z większą rezerwą.

Opracowano na podstawie:
Hanna Temkinowa "Zarys biografii" [w:] "Bakunin i antynomie wolności"
Jan Kucharzewski "Od białego caratu do czerwonego", t. 2 i 4
"Chronology of Bakunin's Life" [na:] www.recollectionbooks.com
Konrad Świerczyński "Michał Bakunin. Życiorys"
Biographie de Bakunin [w:] Oeuvres complete (CD)



[strona główna] [biografia] [pisma] [opracowania] [ikonografia] [bibliografia] [odnośniki] [redakcja]
Strony Internetowe Trojka Design  © 2001-2013 rozbrat.org