Alfred Angiolini

Międzynarodówka we Włoszech 1865-1874


Nota redakcyjna
Tekst poniższy jest fragmentem napisanej w początkach XX wieku książki "Dzieje socjalizmu we Włoszech". Książka w przekładzie na język polski ukazała się po raz pierwszy w latach 20. XX wieku. W roku 1958 nakładem KiW ukazała się reedycja książki w tłumaczeniu Jerzego Rynga, według tego wydania podajemy tekst.

W tekście dokonaliśmy skrótów. Śródtytuły pochodzą od redakcji publikacji elektronicznej. Publikacja elektroniczna Anarchistyczne Archiwa 2006.

Początki organizacji robotniczych

Socjalizm rozwinął się we Włoszech później aniżeli w innych krajach, gdyż przez czas długi niepodzielnie panował tu ideał patriotyzmu. Około połowy ubiegłego stulecia szereg wybitnych działaczy spomiędzy burżuazji włoskiej pracowało nad przygotowaniem rewolucji, była to jednak rewolucja nie społeczna, lecz polityczna, miała na celu zdobycie jedności i wolności ojczyzny.

Kiedy klasa burżuazyjna działa pod wpływem pobudek patriotycznych i pociąga lud za sobą, wtedy inne hasła, chociażby szersze i bardziej humanitarne, lecz poniekąd niezgodne z ideałem patriotycznym, nie mogą zdobyć serc ludu. Kto poza ojczyzną uciśnioną przez cudzoziemców dostrzega ludzkość obejmującą również i owych najeźdźców, ten przemawia językiem niedostępnym dla mas i nieraz wydaje się tym masom szaleńcem lub zdrajcą. Z drugiej strony zauważyć jednak należy, że chociaż walki toczone w imię sprawy narodowej opóźniły - w porównaniu z innymi krajami - ukazanie się socjalizmu we Włoszech, jednak propaganda rewolucyjna i wywołane przez nią ruchy, które doprowadziły do zjednoczenia Włoch, przygotowały poniekąd grunt do posiewu nowej idei.

Lud włoski dał się pociągnąć do walki o sprawę narodową i uczestniczył z zapałem w tej walce, gdyż mówiono mu o jego prawach i o jego interesach. Powiedziano mu, że w niepodległej ojczyźnie osiągnie on nierównie wyższy stopień pomyślności i dobrobytu aniżeli w jarzmie cudzoziemców. Lud uwierzył tym obietnicom, sądził, że burżuazja podzieli z nim owoc wspólnych zdobyczy i że co najmniej klasa ta wyniesie z walk wspólnych poczucie sympatii i wdzięczności dla ludu, że ulży jego doli i że stworzy okres postępu i oświaty.

Atoli burżuazja dorwawszy się rządów jęła sprawować je w sposób egoistyczny, zapomniała o niedawnym przymierzu z ludem i nie troszczyła się o poprawę ekonomicznych warunków jego bytu. (...)

Lud dochodził do wniosku, że niewielka różnica zachodzi między jarzmem obcych a jarzmem, swoich. Zaś burżuazja ukazała już ludowi drogę walki. Zachęcając lud do walki z najeźdźcami, burżuazja mówiła mu, jak wielką i potężną jest siłą, gdy działa solidarnie; mówiła mu o jego prawach, o walce z uciskiem i wyzyskiem. Prócz tego burżuazja ogłosiła, że wszyscy są równi wobec prawa. Lud chciał więc tę równość przenieść z dziedziny teorii do dziedziny praktyki. Lud czuł się oszukanym, poszukiwał środka poprawienia swego bytu i zdobycia obiecanej wolności. Jedynym środkiem skutecznym wydawała mu się rewolucja.

Narody łacińskie są rewolucyjne z temperamentu i ze swych tradycji, toteż myśl o raptownej zmianie całego ustroju społecznego za pomocą jednego gwałtownego wstrząsu nie wydawała się ani nierozsądna, ani naganna.

Właśnie w czasie, kiedy tego rodzaju prądy rewolucyjne nurtowały wśród ludu włoskiego, we Francji rozwijało się i zdobywało licznych zwolenników Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników. Na Francję wtedy były zwrócone oczy całego świata cywilizowanego. Włosi zwłaszcza znajdowali się z Francuzami w ciągłych stosunkach i chętnie przejmowali od nich najświeższe idee polityczne i społeczne, na równi z modnym ubraniem lub romansem. Dość więc było, że Międzynarodówka rozwijała się we Francji, aby poczyniła podboje i we Włoszech. Zresztą stowarzyszenie to zdobyło sobie licznych zwolenników wśród robotników wszystkich krajów Europy.(...)

Na rewolucję lutową w Paryżu [1848] Włochy odpowiedziały dniami marcowymi w Mediolanie oraz powstaniami i buntami we wszystkich dzielnicach kraju. Również i wołanie Proudhona nie przebrzmiało bez echa we Włoszech. Dały się słyszeć żądania równości społecznej i komunizmu jako ostatecznego celu, aczkolwiek sformułowane w sposób niejasny i mglisty.

Z drugiej strony zauważyć należy, że pochodnię nowej idei we Włoszech niósł rewolucjonista, obdarzony niezwykle potężną siłą umysłu, przekonania i słowa. Człowiekiem tym, który pisał, przemawiał i spiskował na rzecz Międzynarodówki, był Michał Bakunin. (...)

Po upadku powstania polskiego [Bakunin] udał się do Włoch. W roku 1864 widzimy go we Florencji, a później aż do roku 1867, w Neapolu, w charakterze kierownika pisma "Liberta e Giustizia" (Wolność i Sprawiedliwość).

Przyjrzyjmy się teraz bliżej rozwojowi Międzynarodówki we Włoszech.

Dopóki kwestia narodowa nie była jeszcze rozstrzygnięta i Włochów zajmowała wyłącznie myśl oswobodzenia Wenecji spod panowania Austrii i mianowania Rzymu stolicą Włoch, było niepodobieństwem, aby idee rewolucyjne, socjalistyczne i międzynarodowe mogły pociągnąć za sobą masy. W każdym razie Bakunin, dzięki swej niesłychanej energii i porywającej wymowie, zdołał zjednać tym ideom pewną liczbę zwolenników.

Nie należymy do tych, którzy przypisują jednostkom decydujący wpływ na szerzenie się takich czy innych teorii społecznych, lecz jest rzeczą niewątpliwą, że pierwsze sekcje Międzynarodówki i pierwsze jej pisma powstały w tych właśnie miejscowościach, w których Bakunin przebywał dłużej i pozawierał stosunki, tj. we Florencji i w Neapolu. Jest również rzeczą pewną, że pierwsi propagandziści Międzynarodówki byli uczniami i wielbicielami Bakunina. W roku 1864 Bakunin był we Florencji. I nie upłynął jeszcze rok od chwili uroczystej inauguracji Międzynarodówki w Londynie, a we Florencji już wychodziło pismo, które - jak zobaczymy - przyjmowało i głosiło zasady Międzynarodówki. Pismo to było redagowane przez Mikołaja Lo Savio, który był później profesorem ekonomii politycznej. Lo Savio we Florencji był w bardzo zażyłych, stosunkach z Bakuninem. Pisywał o kwestii społecznej również do pism republikańskich.

Pismo, o którym mowa, nosiło tytuł: "Proletariusz, tanie pismo socjalistyczne dla demokracji robotniczej". Pismo to ujrzało światło dzienne dnia 20 sierpnia 1865 roku. Wychodziło co tydzień, w niedzielę. Każdy numer nosił następujący napis: "Czym jest kapitał? Wszystkim. - Czym jest praca? Niczym. - Czym będzie w przyszłości kapitał? - Niczym. - Czym będzie praca? - Wszystkim". (...)

W artykule programowym Lo Savio zauważywszy, że burżuazja nie dotrzymała obietnic danych proletariatowi, oświadcza:

"Byłoby więc rzeczą daremną żywić nadzieję, że ktokolwiek przyjdzie z pomocą waszym cierpieniom... Naprzeciw klasy posiadaczy i kapitalistów stoi klasa najemników, klasa proletariuszy. Klasa ta stanowi demokrację robotniczą, która dziś występuje jako całość zbiorowa, różna od burżuazji... Z jednej strony widzimy proletariat, który głodzi się stale, cały rok, całe życie... z drugiej strony arystokrację przemysłową, z jej nienasyconą żarłocznością. Na cóż się zda strącać dynastie, obalać trony, przerabiać formę rządów, skoro pozwalamy istnieć najohydniejszej tyranii, tyranii przywileju?"

Przechodząc do wyjaśnienia istoty socjalizmu, Lo Savio tak się wyraża:

"Podstawowym dogmatem socjalizmu jest emancypacja proletariatu... prawdziwe, istotne zrównanie położenia ludzi. Bez równości zawsze będą istniały nędza i proletariat. Przyczyną nierówności jest podział pomiędzy kapitałem, pracą i rozumem. Wszędzie, gdzie nastąpił ten podział, robotnik został skazany na niewolnictwo, kapitalista stał się pasożytem, a człowiek wykształcony sługą zepsucia i uciemiężenia. Dogmatem podstawowym socjalizmu jest zastąpienie potrójnej formuły: kapitał, praca, rozum, formułą prostszą: praca! Złączcie w pracy tamte trzy czynniki, a otrzymacie równość, wolność i dobrobyt".

Jakim tedy sposobem - zapytywał "Proletariusz" - można osiągnąć tę jedność? Przyczyną istnienia proletariatu i nędzy jest podział społeczeństwa na dwie części: tę, która pracuje i nic nie posiada, i tę, która posiada, ale nie pracuje. Wynika stąd złudzenie, jakoby kapitał był sam przez się produkcyjny, zaś praca nie. Równość, wolność i braterstwo są w obecnym ustroju niemożliwe. Nędza proletariatu jest wytworem kapitalizmu. Stąd wniosek, że środkiem do wykorzenienia zła jest nie konfiskata renty lub własności, lecz zorganizowanie solidarnego zrzeszenia robotników, stworzenie wzajemnej poręki, zorganizowanie pracy przy pomocy zakładania wszelakiego rodzaju stowarzyszeń: wytwórczych, wzajemnej pomocy, wzajemnej wymiany produktów itd.

Jak widać z programu i ze wszystkich numerów "Proletariusza", pismo to pokładało niezmierne nadzieje w ruchu spółdzielczym. Jeden ze stałych współpracowników, Franciszek Piccinini, bardzo inteligentny robotnik, tak pisał w 4 numerze pisma:

"Dzięki stowarzyszeniom wytwórczym znika różnica, stworzona przez kapitał, między panem i sługą, są tylko stowarzyszeni. System kooperatywny sam przez się w zupełności rozstrzyga kwestię społeczną".

(...) W artykule pt. "Wybory polityczne i kwestia społeczna" znajdują się ustępy, które poniżej cytujemy dla pokazania, jakie były poglądy polityczne pierwszych socjalistów:

"Lud obojętnym okiem spogląda na intrygi wyborcze, dzięki którym uprzywilejowani przez prawo zwalczają się wzajemnie, wydzierając sobie koncesje na koleje, dostawy i w ogóle korzyści płynące z wykorzystania wszelkich dóbr, stanowiących bogactwo narodowe. Lacz jeżeli jutro wychyli głowę z podziemia kwestia społeczna, wszyscy oni będą stanowili jeden zwarty szereg. Ludu wybory ani ziębią, ani grzeją. Lud szykuje i przygotowuje swą organizację pod postacią różnych stowarzyszeń, gotując cios niespodziewany, dla arystokracji pieniężnej. Tymczasem pozwala tym pasożytom rozkładać się pod wpływem toczącego ich zepsucia. Przyjdzie czas, że powie: feudalizm przemysłowy zakończył żywot, okryjmy trupa całunem!"

(...) Pismo to miało 1 500 prenumeratorów, wszelako nie dopisało swemu zadaniu i po wydaniu 21 numerów zakończyło żywot. Upadło przede wszystkim dlatego, że republikanom, którzy zaczęli brać górę, zdawało się, że odciąga ono robotników od celu, do którego powinni zdążać - do zdobycia republiki i niepodległości. Upór i poświęcenie założyciela były bezsilne wobec niechęci przywódców republikańskich, rekrutujących się z burżuazji: "Proletariusz" musiał umrzeć.

Nieco później aniżeli "Proletariusz" powstało w Neapolu, pod bezpośrednim kierownictwem Bakunina, pismo "Wolność i Sprawiedliwość". Nosiło podtytuł "pismo poświęcone oświacie ludowej", w istocie jednak był to tygodnik socjalistyczny, a nawet anarchistyczno-rewolucyjny. W sprawie społecznej stało na stanowisku, jakie zajmował Pisacane w swej "Rzeczy o rewolucji", a nawet na wyraźniej jeszcze socjalistycznym. Pierwszy numer tego pisma ukazał się we wrześniu roku 1865. Było ono rozsyłane za darmo wszystkim, którzy tego żądali. Koszta wydawania były pokrywane ze składek dobrowolnych. Podczas gdy "Proletariusz" za swego krótkiego istnienia nie doznał żadnych prześladowań, Wolność i Sprawiedliwość była konfiskowana przez władze. Pismo to nie było spokojne i umiarkowane, nie miało za redaktora spokojnego, uczonego, zwolennika reform, jak Lo Savio. Przeciwnie, odznaczało się dużym rozmachem rewolucyjnym. Współpracownicy jego - Gambuzzi, Tucci i Caporusso - znajdowali pod wpływem Bakunina.

Przechodząc od pisma do ludzi zostających pod wpływem Bakunina i propagujących gorliwie nową teorię, wspomnieć tu należy Józefa Fanellego.

Fanelli, o ile nam wiadomo, nie pisywał i nie miewał odczytów, brał jedynie tylko udział w kongresach i konferencjach Międzynarodówki, lecz działalność jego zasługuje na uwagę jako działalność niezmordowanego pracownika, obdarzonego przy tym wybitnym umysłem. Malon nazywa go zastępcą Bakunina.

Oto parę danych z jego biografii: urodzony w roku 1826, brał udział w ruchach narodowych z lat, 1848 i następnych. Brał udział w powstaniu mediolańskim i w wojnie z Austrią. Był później żołnierzem na służbie Rzeczypospolitej Rzymskiej, jej upadku schronił się na Korsykę. Brał udział w wyprawie na Sapri. Pozostawał w stosunkach z Mazzinim z Garibaldim. Był w liczbie sławnego "tysiąca" garybaldczyków. Później jednak, zniechęcony hasłem "Włochy i Wiktor Emanuel", przeszedł do Międzynarodówki, której został czynnym członkiem. W latach 1868 i 1869 zakładał sekcje Międzynarodówki w Hiszpanii, mianowicie w Madrycie i w Barcelonie. Fanelli był typem dawnego spiskowca. Polegał przede wszystkim na propagandzie tajemnej, prowadzonej w małych kółkach dobranych ludzi. Uważał ją za najbardziej skuteczną i owocną.

Po powstaniu państwa włoskiego był radcą miejskim w Neapolu i deputowanym do parlamentu, gdzie zasiadał po stronie skrajnej lewicy, jako jedyny deputowany socjalista. Wciąż przy tym był niezmordowanie oddany pracy agitatorskiej i organizacyjnej. Wreszcie praca nad siły i prześladowania rządu, któremu się udało pozbawić go mandatu, podkopały jego organizm. Zmarł w szpitalu w roku 1877.

Musimy wspomnieć tu jeszcze Ksawerego Friscię, założyciela organizacji Międzynarodówki na Sycylii. Z zawodu lekarz, przyjaciel i wielbiciel Bakunina, czas jakiś był, podobnie jak Fanelli, deputowanym do parlamentu. Działalnością swoją, uporczywą i pełną zapału, przyczynił się do zorganizowania sekcji Międzynarodówki w różnych miastach Sycylii.

Wreszcie zasługują na wzmiankę współpracownicy pisma "Wolność i Sprawiedliwość" - Tucci, Caporusso i Gambuzzi. Ostatni był serdecznym przyjacielem Bakunina i ożenił się później z wdową po nim.

Nowe teorie rozszerzały się szybko, dzięki energii propagatorów, smutnym warunkom ekonomicznym i powszechnemu niezadowoleniu. Faktycznie jednak przy samym początku istnienia Międzynarodówki udział w niej proletariatu włoskiego był jedynie pozorny; Włochy na pierwszych kongresach reprezentowali jedynie założyciele Międzynarodówki włoskiej. Pierwszy kongres Międzynarodówki (we wrześniu 1866 r. w Genewie) wypowiedział nawet ubolewanie, że Włochy, z przyczyny kwestii narodowej, nie mogły go obesłać. Wszelako już na drugim kongresie (w Lozannie w r. 1867) okazało się, że stowarzyszenia robotnicze w Mediolanie, Genui, Bolonii, Bazanno i Neapolu utrzymują korespondencję z komitetem centralnym w Londynie. Przedstawicielem Włoch na tym kongresie był mediolańczyk Kasper Stampa. Organizacja robotników włoskich czyniła jednak dalsze postępy. Na trzecim kongresie (w Brukseli w roku 1868) robotnicy włoscy mieli dwóch przedstawicieli: członka Rady Generalnej Eugeniusza Dupont i wspomnianego już Ksawerego Friscię. Na następnym kongresie, który był jednym z najważniejszych kongresów Międzynarodówki (we wrześniu 1869 w Bazylei) było już 4 delegatów włoskich: Caporusso z sekcji centralnej w Neapolu, Bakunin z sekcji mechaników z tego samego miasta, Heng z sekcji włoskiej w Genewie i Józef Fanelli delegowany przez stowarzyszenia robotnicze we Florencji. Na kongresie tym Caporusso odczytał następujące sprawozdanie:

"Pod wpływem położenia ekonomicznego Włoch południowych i postępów idei socjalistycznej udało się w styczniu roku bieżącego założyć w Neapolu sekcję Międzynarodówki. W tym starodawnym przytułku wszelkiej ohydy despotyczno-klerykalnej, w tym kraju, który dał się pociągnąć obietnicom, patriotów włoskich, burżuazja - zupełnie podobna do burżuazji francuskiej lub angielskiej - sprawiła, że miejsce lazaronów zajęli robotnicy zarabiający po dwa lub trzy liry przy piętnastu godzinach pracy dziennej, sama zaś żyjąc z pracy wygłodzonych robotników zajęła miejsce "camorry". Sekcja neapolitańaka prowadza ożywioną propagiandę w całych Włoszech południowych. Oczy nieszczęsnej ludności Półwyspu Apenińskiego zwracają się ku niej, jak ku zwiastunce prawdziwej wolności. Robotnicy z zapałem jednoczą się w swym stowarzyszeniu, pod sztandarem socjalizmu rewolucyjnego, i przysłali na ten kongres swych przedstawicieli, aby ci, łącznie z przedstawicielami innych sekcji z całej Europy, przypieczętowali powszechny związek, który przygotuje zniesienie wszelkich niesprawiedliwości społecznych i zaprowadzenie prawdziwej zwierzchności ludu".

Już w styczniu roku 1869 sekcja neapolitańska, pod przewodnictwem Caporussa, ukonstytuowała się jako tymczasowy komitet centralny na całe Włochy. Sprawozdanie Caporussa nic nie mówi o początkach Międzynarodówki. Skądinąd wiemy, że już w roku 1867 istniała we Włoszech sekcja Międzynarodówki, która wydawała pismo "Równość" i podtrzymywała parę strajków. Widzieliśmy, że w latach 1868 i 1869 na kongresach Międzynarodówki byli delegaci z Sycylii i z Toskanii. Przypuszczać więc można, że istniały tam już, a przynajmniej formowały się pierwsze sekcje. Posiadamy dane, że w Castellammare i w Sciacca (na Sycylii) sekcje istniały już od roku 1867 i że w roku 1868 przystąpiło do Międzynarodówki stowarzyszenie robotnicze w Katanii, noszące nazwę "Synów Pracy".

Początki organizacji robotniczych | Nurty we włoskim ruchu socjalistycznym
| Rozłam w Międzynarodówce a sekcje włoskie | Włoska Międzynarodówka w 1873 roku
| Próba powstańcza 1874 roku | Reakcja burżuazyjna



[strona główna] [biografia] [pisma] [opracowania] [ikonografia] [bibliografia] [odnośniki] [redakcja]
Strony Internetowe Trojka Design  © 2001-2013 rozbrat.org