Hanna Temkinowa

Jednostka a religia w filozofii Bakunina


Etyka kolektywistyczna

Obaliwszy "bezlitosną abstrakcję Boga", podobnie jak poprzednio rozprawił się z "abstrakcją praw historycznych, państwa i prawa", Bakunin nie sądzi jednakże, że jednostka w ten sposób zostaje wyzwolona z wszelkich prawidłowości, norm i nakazów, że świat wartości moralnych przestaje ją obowiązywać. Społeczna natura jednostki, możliwość jej rozwoju i realizowania wolności jedynie w środowisku społecznym, nie pozwala na zerwanie więzi, które w sposób nieuchronny ją determinują i określają zarówno zakres suwerenności jej działania, jak i istotę możliwej do osiągnięcia wolności. Bakunin, wbrew spotykanym niekiedy interpretacjom (6), nie tylko nie odrzuca wszelkich wartości moralnych, nie dąży do "absolutnej wolności" przez całkowitą negację norm i nakazów moralnych, lecz przeciwnie, stale podkreśla, że "kłamstwa etyki religijnej, politycznej i prawnej powinny być zastąpione przez zasady wolności, sprawiedliwości i równości, zasady ludzkiej moralności".

Bakunin różni się pod tym względem w sposób zasadniczy od Stirnera. Stirner pragnął zniesienia wszelkich zasad, zniesienia moralności, którą traktował jako przejaw i formę religijności. "Nasi ateiści - pisał Stirner z lekceważeniem o ludziach lewicy młodoheglowskiej - są równie pobożni, jak prawowierni chrześcijanie". Stirner wystąpił przeciwko wszelkim próbom precyzowania zasad ogólnych, czy powszechnych norm moralnych. Jego koncepcja osobowości jest sprzeczna z uznaniem ogólnych kryteriów moralnych. Toteż Stirner odrzuca rozróżnienie dobra i zła jako rzecz pozbawioną sensu. "Jestem sam swoją sprawą - pisał - i nie jestem ani dobry, ani zły. Oba określenia nie mają dla mnie sensu". Stirner chce być wolny od wszelkiej normy, wszelkiego prawa, wzorca itp.; gloryfikuje Jedynego - egoistę, który jest "uprawniony do wszystkiego, do czego jest zdolny".

Bakunin jest daleki od takiej jednostronnej afirmacji egoizmu, nie ograniczonego żadnymi wewnętrznymi hamulcami. Wszak człowiek, według niego, jest nie tylko egoistą. Człowiek kieruje się zarówno instynktem egoistycznym, jak i społecznym. W społeczeństwie, które po "likwidacji socjalnej" zajmie miejsce cywilizacji burżuazyjnej, ludzie będą żyli "zgodnie ze swym ludzkim egoizmem", ich egoistyczna natura przejawi się w całej pełni. Ale będą też oni żyli "zgodnie ze sprawiedliwością", z własnym wewnętrznym poczuciem tego, co sprawiedliwe i dobre dla innych, dla całości społecznej. Toteż Bakunin nie odrzuci rozróżnienia dobra i zła: "Wszystko, co jest zgodne z potrzebami człowieka i sprzyja warunkom jego rozwoju - jest Dobrem. Wszystko, co przeszkadza - jest Złem". Jako podstawowe kryterium Bakunin przyjmuje tutaj ten sam "ludzki punkt widzenia", który posłużył mu jako kryterium wyróżnienia tego, "co rozumne, logiczne lub naturalne" w historii społeczeństwa ludzkiego. Feuerbachowski antropologizm, którego wynikiem i praktycznym wnioskiem było zastosowanie takiego właśnie kryterium do oceny zjawisk historii, podpowiada Bakuninowi jego definicję dobra i zła. W sensie ogólnym dobrem będzie więc to wszystko, co sprzyja emancypacji człowieka, wyzwalaniu tego, co "ludzkie w ludziach", ujawnieniu i rozwojowi "człowieczeństwa". Dobrem jest wolność, równość, sprawiedliwość. Ale dobrem jest w tym sensie również rewolucja, która jedynie stwarza warunki umożliwiające realizację tych wartości. "Ludzki punkt widzenia" zostaje przez Bakunina skonkretyzowany i utożsamiony z punktem widzenia najbardziej uciskanych warstw społecznych i dobrem okazuje się to wszystko, co sprzyja przede wszystkim wyzwoleniu mas, nie zaś zaspokojeniu potrzeb abstrakcyjnego "człowieka". Ale rewolucja mimo to nie jest dobrem samoistnym, lecz środkiem zapewniającym osiągnięcie celu. Żadna rewolucja nie zwycięży, jeśli nie będzie kierowała się "szczytnym ludzkim ideałem" - podkreślał Bakunin, zwłaszcza po nieudanej współpracy z Nieczajewem. W swojej ostatniej zaś pracy Państwowość i anarchia - istnienie ideału ludowego Bakunin uzna za niezbędny warunek sytuacji rewolucyjnej.

Również w zgodzie z Feuerbachem i odwołując się do niego, Bakunin usiłował nakreślić jakąś koncepcję potrzeb człowieka i warunków jego egzystencji, akcentując przyrodnicze uwarunkowanie istoty ludzkiej. Podkreślał więc stale nie tylko więź łączącą świat ludzki ze światem zwierzęcym, ale też i to, iż dzięki właściwościom specyficznie ludzkim wszystkie potrzeby człowieka, również te, które są wspólne dla człowieka i zwierząt, podlegają uczłowieczeniu, stają się potrzebami i funkcjami o specyficznie ludzkim charakterze. Jest to różnica, która - zdaniem Bakunina - zawiera "w zarodku całą naszą cywilizację ze wszystkimi jej cudami przemysłu, nauki i sztuki, z całym jej rozwojem religijnym, filozoficznym, estetycznym, politycznym, ekonomicznym i społecznym, jednym słowem - z całą historią". W walce ze światem zewnętrznym, ze swą własną "zwierzęcością" człowiek tworzy swój ludzki świat, w którym utwierdza swą wolność i godność. Ale jednocześnie człowiek ze swej "pierwotnej zwierzęcości" czerpie wszystkie podstawowe wartości, które przetwarza w wartości specyficznie ludzkie. Idea dobra i sprawiedliwości, wolności i równości ma również swe źródło w "zwierzęcości", w wywodzącej się z niej naturze człowieka. "W samej rzeczy, elementy tego, co nazywamy moralnością, znajdują się w świecie zwierzęcym". Podstawę jej stanowią instynkty człowieka, jego naturalne dążenia i potrzeby. Ale człowiek żyje i rozwija się w środowisku społecznym. Toteż jego charakter i cechy, jego istota są podwójnie zdeterminowane: ze względu na więź z przyrodą zewnętrzną, ponieważ człowiek jest istotą przyrodniczą, oraz ze względu na uwikłanie w stosunkach społecznych. "Wszelka jednostka ludzka [...] jest całkowicie produktem historycznego, tj. fizjologicznego i społecznego rozwoju swej rasy, narodu i kasty, jeśli w jej kraju istnieją kasty, swej rodziny, swych przodków [...], którzy przekazali jej [...] wszystkie nieuchronne wyniki swej własnej, poprzedzającej ją egzystencji" zarówno materialne, jak i moralne, indywidualne, jak i społeczne - Bakunin powtarza to wielokrotnie. Czy człowiek jest wobec tego z natury dobry czy zły, mądry lub głupi, obdarzony słabą lub silną wolą, takimi czy innymi cechami, które można wartościować moralnie? Pozytywna odpowiedź na to pytanie - podkreśla Bakunin - prowadziłaby do fałszywych naukowo koncepcji w rodzaju systemu frenologicznego Galla i, co gorsza, do wniosków antyhumanistycznych i społecznie groźnych. Należałoby uznać, iż rozwój osobniczy moralny i intelektualny, nie mówiąc już o doskonaleniu gatunku, jest niemożliwy. Należałoby zabijać, nie zaś wychowywać. Człowiek nie przynosi ze sobą na świat gotowych idei i wartości moralnych, nie przynosi też ze sobą gotowych predyspozycji moralnych. Bakunin odwołuje się do wyników współczesnej mu wiedzy, do rosyjskiego fizjologa Sieczenowa, do badań psychologicznych pozytywisty francuskiego Littrego, by uzasadnić tezę o znaczeniu wychowania w kształtowaniu postaw moralnych i walorów intelektualnych. Człowiek jest produktem dziedziczności i wpływów środowiska i wychowania, jednakże element dziedziczenia jest tu tak znikomy, że można od niego abstrahować. Dziedziczenie w każdym razie odnosi się do cech fizjologicznych, nie zaś do cech moralnych człowieka, idei Boga, ojczyzny itd. Te idee są całkowicie rezultatem wpływu tradycji społecznej i bardzo szeroko pojętego wychowania, tak że można - konkluduje Bakunin - traktować człowieka w pełni jako produkt stosunków społecznych. Człowiek nie jest więc z natury ani dobry, ani zły. Ludzie są też z natury rzeczy w zasadzie równi pod względem zdolności intelektualnych - jeśli abstrahować od skrajnych wypadków genialności i idiotyzmu. Obecne społeczeństwo - wyraża on przekonanie - jest skłonne przeceniać indywidualne różnice uzdolnień; wiele z tych tzw. naturalnych różnic w uzdolnieniach zniknie w społeczeństwie opartym na równości warunków ekonomicznych i społecznych (7). Zatwardziałość zbrodniarza i ubóstwo umysłowe człowieka o nader ograniczonym zasobie wiedzy - jeśli tylko nie wchodzą w grę wady, upośledzenie organiczne - wynika całkowicie z warunków społecznych, a nie z ich własnej winy. Dlatego też Bakunin będzie wielokrotnie podkreślał: "Negujemy wolną wolę w tym sensie, jaki z tymi pojęciami wiąże teologia, metafizyka i nauka o prawie, tj. w sensie przypadkowego samookreślenia indywidualnej woli człowieka, niezależnie od wszelkich naturalnych i społecznych warunków".

Jeśli jednak człowiek jest uwikłany w system tak "fatalnych" zależności, to czy istnieje moralna odpowiedzialność jednostki? Bakunin odpowiada na pytanie pozytywnie, zastrzegając się, iż nie uznaje absolutnej odpowiedzialności jednostki. Ale czy zaprzeczając takiej absolutnej odpowiedzialności nie podważa się przez to również podstaw wszelkiej moralności? Byłaby to obawa całkowicie uzasadniona, gdyby chodziło o moralność teologiczną lub metafizyczną, ową moralność boską, która stanowi uświęcenie, jeśli nie podstawę jurysdykcji - sądzi Bakunin. Obawa ta jest jednak nieuzasadniona, gdy chodzi o moralność ludzką, społeczną. Obie te moralności wyłączają się wzajemnie, negują się i moralność "ludzka" może zwyciężyć jedynie radykalnie zniszczywszy moralność "boską".

Moralność teologiczna oparta na negacji naturalnych zależności człowieka prowadzi do poddania go "despotyzmowi boskiemu", który jest "ojcem wszystkich despotyzmów ziemskich". Moralność, która jest rezultatem materialistycznego punktu widzenia, uwzględniająca owe naturalne zależności i negująca absolutną odpowiedzialność człowieka, zdolna jest ustalić wolność realną i pełną dla każdego i wszystkich.

Czy zaprzeczając absolutnej odpowiedzialności jednostki teoria ta - jak to się jej często zarzuca - usprawiedliwia zło moralne, przestępstwa i wady? Nic podobnego - odpowiada Bakunin. Wyjaśnia ona genezę zła, ukazuje zło jako naturalny skutek naturalnych przyczyn, ale nie usprawiedliwia, ani też nie uprawomocnia zła. Przeciwnie, dopiero przez zastosowanie tej teorii do organizacji społeczeństwa ludzkiego można będzie zło usunąć, eliminując jego przyczyny, nie zaś upośledzone jednostki.

Podkreślając następnie względność ideałów moralnych oraz względność kryteriów, które są odmienne w różnych środowiskach społecznych, warunkach i okresach, Bakunin zastanawia się nad możliwością istnienia uniwersalnych wartości i powszechnych, ogólnoludzkich kryteriów moralnych. Istnieje niewątpliwie podstawowe prawo moralności ludzkiej, oparte nie tyle na indywidualnej, ile na społecznej naturze człowieka. Jest to głębokie przekonanie Bakunina, który o napisaniu takiej właśnie etyki, biorącej za podstawę człowieka jako członka zbiorowości, marzył w ostatnich latach życia. Rozczarowany i zniechęcony do bezpośredniej działalności politycznej Bakunin chciał napisać "etykę opartą na zasadach kolektywizmu, bez filozoficznych lub religijnych frazesów".

Bakunin takiej etyki nie napisał, ale główne jej tendencje zostały zarysowane dość jasno. Równie wyraźnie określił Bakunin wartości moralne, których utwierdzenia pragnął. W hierarchii tych wartości główne niewątpliwie miejsce zajmuje wolność, którą człowiek uzyskuje w świecie "fatalnych" konieczności przyrodniczych i społecznych, wolność, której "sens pozytywny polega na możliwości pełnego rozwoju wszystkich zdolności człowieka", a która "w sensie negatywnym oznacza niezależność woli każdej jednostki od woli innych". Wolność jest źródłem i absolutnym warunkiem wszelkiego dobra, które naprawdę godne jest tego słowa; dobro to właśnie wolność. Dlatego dobro - jeśli nie jest produktem wolności, jeśli zostaje narzucone jako despotyczne, absolutne prawo religijne, doktrynersko-filozoficzne, polityczne, prawne czy rodzinno-patriarchalne, gdy narzuca się je jednostce jako ograniczenie jej wolności - przekształca się w swe przeciwieństwo. Na gruncie wolności i równości powstaje solidarność i sprawiedliwość, których miernikiem i kryterium jest jedynie sumienie, wewnętrzne przekonanie każdej jednostki, nie zaś kryteria zewnętrzne i formalne. Powstaje spontaniczna harmonia społeczna.

Zarysowane tu tendencje podjęli następcy Bakunina, a zwłaszcza Piotr Kropotkin, który stworzeniu podstaw etyki, zrywającej w moralności z autorytetem metafizycznym i religijnym, etyki nie uznającej "sankcji ani powinności", poświęcił główną uwagę.

Przypisy

6) E. de Laveleye uważa Bakunina za zwolennika powszechnego zniszczenia, nie tylko w sensie zniszczenia cywilizacji burżuazyjnej, ale i negacji wszelkich wartości moralnych, (por. Socjalizm współczesny, Warszawa 1884, s. 202). Również według A. Camusa Bakunin nie posiada pozytywnych ideałów i "dąży do całkowitej wolności przez całkowite zniszczenie" (Człowiek zbuntowany, Paryż 1958, s. 168).

7) Jednym ze środków prowadzących do zniwelowania różnic w uzdolnieniach i zapewnienia równości ma, zdaniem Bakunina, być zniesienie podziału na pracę umysłową i fizyczną. Praca umysłowa - pisał on - znajduje nagrodę w satysfakcji, jaką daje ona wykonawcy. Powinna być bezpłatna. Z czego jednak mają żyć uczeni, ludzie talentu? Z pracy fizycznej i kolektywnej. Praca fizyczna jest zawsze kolektywna, gdy umysłowa jest indywidualna. Ludzie o wielkich umysłach nie stracą nic, jeśli popracują fizycznie, przeciwnie, zyskają, bowiem praca taka wzmocni ich fizycznie i duchowo oraz nauczy sprawiedliwości i solidarności. Jest to ponadto jedyny sposób uczłowieczenia, nadania godności pracy fizycznej i ustalenia prawdziwej równości między ludźmi. Jeśli wszyscy będą wykształceni, kto wówczas będzie pracował - podejmuje znów kwestię Bakunin, kreśląc obraz przyszłego systemu oświaty i rozumiejąc tu przez "pracę" wyłącznie pracę fizyczną. Odpowiedź jest prosta - wszyscy powinni pracować i wszyscy powinni być wykształceni. Można by temu pomysłowi zarzucić - stwierdza on - że robotnicy będą kiepskimi uczonymi, a uczeni złymi robotnikami. Tak byłoby, gdyby owo zrównanie miało nastąpić w społeczeństwie współczesnym, w którym zarówno praca umysłowa, jak i fizyczna są w jednakowym stopniu wypaczone przez sztuczny podział i oderwanie od siebie. W przyszłym społeczeństwie obie siły - muskularna i intelektualna - będą w pełnym człowieku rozwijać się równomiernie, nie zaś przeszkadzać sobie wzajemnie. Chwilowe obniżenie poziomu wiedzy, które będzie rezultatem tego zrównania, zostanie zrekompensowane przez rozszerzenie jej zasięgu. Zniknie natomiast podział na półbogów i niewolników, zarówno jedni, jak i drudzy staną się ludźmi przez zrównanie.

Poszukiwanie boga | Ateizm wojujący | Etyka kolektywistyczna



[strona główna] [biografia] [pisma] [opracowania] [ikonografia] [bibliografia] [odnośniki] [redakcja]
Strony Internetowe Trojka Design  © 2001-2013 rozbrat.org