Adam Leśniewski

Bakunin a sprawy polskie w okresie Wiosny Ludów

BAKUNIN A KOLONIA POLSKA W BRUKSELI W PRZEDDZIEŃ REWOLUCJI LUTOWEJ

5 grudnia 1847 r. ambasador carski w Paryżu Kisjelew, który uważnie śledził zachowanie Bakunina, doniósł swym władzom, iż podczas obchodu listopadowego "audytorium wyraziło swe zadowolenie przez zgotowanie [Bakuninowi] owacji, która była najbardziej wyróżniającym się wydarzeniem wieczoru", oraz spowodował przez Guizota, że rząd francuski wydał Bakuninowi nakaz opuszczenia Francji. Ponadto - zdaniem Bakunina - Kisjelew rozpuścił pogłoskę, że ambasada rosyjska zrezygnowała z usług Bakunina, który jakoby miał być agentem carskim. Powodem zwolnienia była rzekomo zbytnia gadatliwość Bakunina na uroczystości listopadowej. Trudno ustalić, czy Kisjelew był rzeczywiście autorem tej prowokacji, ale faktem jest, że pogłoska taka rzeczywiście obiegła Paryż i na długi czas zatruwała wzajemne stosunki Bakunina z emigracją polską oraz Bakunina z Marksem.

Sprawie tej warto poświęcić nieco miejsca, nawet jeśli odbiega to bezpośrednio od tematu pracy, ponieważ przykre to wydarzenie wyraźnie odbiło się na losach współpracy Bakunina z Polakami zarówno w okresie Wiosny Ludów, jak i w czasie powstania styczniowego. Sprawie tej okazywał duże zainteresowainie także Marks i wydaje się, że szczególna żywotność tych nie uzasadnionych oskarżeń nie pozostała bez wpływu na jego swoiste uprzedzenie w latach czterdziestych i pięćdziesiątych w stosunku do emigrantów rosyjskich. Ludzi tych scharakteryzował Piotr Ławrow w swym sarkastycznym opisie rosyjskich "turystów-estetów", wywodzących się z arystokratycznego środowiska, którzy "objeżdżają świat cały, przypatrują się wszystkim klasom społecznym, nawiązują znajomości z giełdziarzami i z proletariuszami, z uczonymi myślicielami i z bywalcami modnych kawiarń na paryskich bulwarach, z tajemnicami Napoleona III i z współpracownikami Garibaldiego. Z całej tej nauki i wszystkich zawartych znajomości wychodzą weseli, różowi, bez najmniejszej troski w sercu, bez zbędnego problemu w głowie".

Grzęznąc w rozrywkach Paryża zaciągali nieraz "turyści-esteci" zobowiązania, a szukając ocalenia przed więzieniem za długi popadali czasem w materialną zależność od ambasady rosyjskiej. W czterdziestych latach XIX w. grasował na terenie Paryża agent-prowokator, który w ten mniej więcej sposób rozpoczął swą niesławną karierę. Był nim Jakub Tołstoj; nawiązał on szerokie kontakty wśród paryskich Rosjan oraz w sferach demokratycznych. Jedną z takich znajomości Tołstoja był Marks, którego Tołstoj poznał za pośrednictwem Bakunina. Znawca tych spraw Rjazamow słusznie zauważa, "że krytycyzmem w zawieraniu znajomości Bakunin nigdy się nie wyróżniał, ale prawdziwa rola Tołstoja była mu z pewnością równie mało znana, jak i pozostałym członkom rosyjskiej kolonii". Gdy po upływie pewnego czasu Tołstoj został po raz pierwszy zdemaskowany, Engels niezwłocznie powiadomił o tym fakcie Marksa w liście z 18 września 1846 r., w którym pisał: "...że po tym wszystkim polecany przez niego [tj. Jakuba Tołstoja] Annenkow jest szpiegiem rosyjskim, c'est clair. Nawet Bakunin, który powinien był znać całą tę historię, tak jak wiedzieli o niej inni Rosjanie, jest także podejrzany".
Jednakże w sporze, który rozgorzał wokół osoby Tołstoja, pobudliwy i niekrytyczny Bakunin bronił tego ostatniego w polemice przeciwko Gołowinowi - jednej z ofiar Tołstoja. Fakty te tłumaczą przyczynę podejrzliwości części Polaków i Marksa w stosunku do Bakunina (*). W odniesieniu do emigracji polskiej podejrzliwość ta była nadto spotęgowana nacjonalistycznymi uprzedzeniami, które kazały w każdym niemal Rosjaninie widzieć zwolennika caratu. Jeżeli chodzi o Bakunina, uważał on (w latach siedemdziesiątych), że sprawców oszczerczej kampanii z 1847-1848 r. wymierzonej przeciwko jego osobie szukać należy w otoczeniu Marksa. "Liczni moi przyjaciele utrzymywali i nadal twierdzą - pisał - że oszczercy znajdowali się na żołdzie rosyjskiej dyplomacji. Nie jest to niemożliwe ... Jednakże szczerze mówiąc, nie sądzę, aby którykolwiek z oszczerców... lub ważniejsi spośród nich utrzymywali stosunki z rosyjską dyplomacją. Inspiratorem była w głównej mierze ich własna głupota i złośliwość, ot i wszystko. A jeżeli istniała jakaś zewnętrzna sugestia, to pochodziła ona raczej z Londynu, a nie z S. Petersburga. To właśnie oni, moi dobrzy przyjaciele, wodzowie niemieckich komunistów, prawodawcy przyszłego społeczeństwa, którzy sami pozostając wśród mgieł londyńskich, na podobieństwo Mojżesza w obłokach Synaju, nasłali na mnie całą sforę kundli, cały tłum rosyjskich i niemieckich żydków, z których jedni są bardziej głupi i wyuzdani od drugich".

Z Paryża pojechał Bakunin do Brukseli, gdzie mimo pewnych zmian zaszłych w środowisku polskim został serdecznie przyjęty zarówno przez Lelewela, jak i przez jego miejscowych przeciwników politycznych. Oto bowiem Lelewel, który do 1846 r. stał na czele polskiego Komitetu Zjednoczenia, został bez uzasadnienia obciążony przez znaczną część emigrantów polskich odpowiedzialnością za wypadki galicyjskie i wyrugowany z organizacji przez Wincentego Tyszkiewicza. Nowe władze Komitetu nadały mu kurs prawicowy, szukając zbliżenia z kołami monarchistycznymi.

Innym przeciwnikiem Lelewela był reakcyjny generał Jan Skrzynecki, którego Lelewel obarczał współodpowiedzialnością za upadek powstania listopadowego. Równocześnie wzrosły zainteresowania Lelewela lewicowym odłamem emigracji niemieckiej, w szczególności zaś Marksem, który w oparciu o Niemieckie Stowarzyszanie Robotników współdziałał w założeniu Międzynarodowego Towarzystwa Demokratycznego w Brukseli, które powstało we wrześniu 1847 roku. Sympatie Lelewela do tego zrzeszenia wynikały przede wszystkim stąd, że gotowe ono było angażować się w sprawy polskie nieporównanie bardziej od organizacji, w których znajdowali się liberałowie typu Mazzinego. Wśród założycieli Międzynarodowego Towarzystwa znajdowali się demokraci Belgowie, którzy zerwawszy z katolickim stronnictwem liberalnym zbliżyli się do Marksa: Lucjan Jottrand, Feliks Delhasse, gen. Antoni Franciszek Mellinet i inni. Statut Towarzystwa, które miało być ekspozyturą komunistów na gruncie międzynarodowej demokracji, głosił braterstwo ludów przeciwko tyranii. W władzach naczelnych Towarzystwa zasiadali: prezes honorowy gen. Mellinet, prezes rzeczywisty Lucjan Jottrand oraz wiceprezesi - Marks z ramienia emigracji niemieckiej i Joachim Lelewel, reprezentujący Polskę. Z bliskich mu ludzi wciągnął Lelewel do Towarzystwa Ludwika Lublinera oraz Jana Kordaszewskiego. Ten ostatni zresztą szybko opuścił szeregi organizacji.

Jest faktem znamiennym, że w stosunku do Międzynarodowego Towarzystwa Demokratycznego zajmował Bakunin z reguły wrogie stanowisko. Trudno ustalić dokładną przyczynę tego stanu rzeczy, ponieważ Bakunin wypowiadał się na ten temat bardzo niejasno. Można jednak przypuszczać, że jedną z przyczyn była inspirująca w tym Towarzystwie rola Marksa oraz obawą iż Lelewel ulega wpływom marksowskiego komunizmu (19). Innym powodem wrogości wobec Towarzystwa mogła być obawa, iż istnienie jego przekreśli wszelkie nadzieje stworzenia odrębnej, słowiańskiej organizacji, którą Bakunin pragnął powołać do życia.

Pierwsze wrażenia Bakunina po przyjeździe do Brukseli odnajdujemy w jego liście do Annenkowa (28 XII 1847) "...spośród Polaków widziałem Lelewela, Skrzyneckiego, hr. Tyszkiewicza i jeszcze dwóch, których nie warto wymieniać. Wyłączając Lelewela, którego znam od dawna, wszyscy pozostali są mi jakoś niesympatyczni; tworzą odrębną partię pod wodzą Tyszkiewicza i doprowadzili do kulminacji drobne zawiści i plotki - tę powszechną chorobę wszelkich emigracji, szczególnie zaś polskiej. Pomimo tego będę prawdopodobnie znów przemawiał; nie mówcie o tym nikomu z wyjątkiem Turgieniewa, lękam się bowiem, aby za pośrednictwem Sazonowa nie dowiedzieli się o tym słowiańszczycy (20), ponieważ w sprawie tej nie zapadła jeszcze decyzja".

Wkrótce też po przyjeździe Bakunina do Brukseli rozpoczęły się przygotowania do uroczystego zebrania, którego celem miało być powtórne proklamowanie polsko-rosyjskiego braterstwa broni przeciwko caratowi.
Poniżej przytaczam streszczenie i urywki z dwóch listów Bakunina, adresowanych do nie zidentyfikowanych polskich korespondentów. Listy te wraz z przytoczonym pismem do Annenkowa i odpowiednimi fragmentami Spowiedzi dają względnie dokładny obraz stosunków, jakie łączyły Bakunina z emigracją polską w okresie belgijskiego wygnania.

Pierwszy z tych listów opatrzony jest datą 7 stycznia 1847 r. w rzeczywistości zaś pisany był na początku stycznia 1848 roku (21). Na liście znajduje się adnotacja sporządzona cudzą ręką: "a Lempicki" (22). Skarżył się więc Bakunin w liście na trudności, z jakimi spotkał się w środowisku polskim, choć dostrzegał w nich raczej objawy apatii i obojętności niźli złej woli. O Tyszkiewiczu pisał, że "za manierami człowieka światowego" ukrywa "brak zaufania w stosunku do Waszego i mojego ruchu ". Dyskutując z podejrzewającym go o komunizm Tyszkiewiczem, dowodził mu Bakunin "ogromnej różnicy między słowiańską wspólnotą i falansterem". Wprawdzie w porównaniu z Tyszkiewiczem Lelewel był mu bliski, ale - jak Bakunin pisał - "bardziej niż kiedykolwiek nabrałem przekonania, że jest to człowiek rozbity, a w sprawach politycznych kompletne zero; [Lelewel] potrafi być równocześnie niezadowolony i zadowolony ze wszystkiego, kochać i gardzić wszystkim. Najgorsze jednak, iż stracił wszelki takt polityczny, gdyż dopuścił, że wciągnięto go do Międzynarodowego Towarzystwa Demokratycznego, które obecnie jest siedliskiem największych kłamstw, jakie sobie można wyobrazić..."

Wspominając Konstantego Zalewskiego oraz Semikalinego (23), którzy "wzięli na siebie największy trud zorganizowania obchodu", opisywał Bakunin jeszcze jedno środowisko, z jakim zetknął się w Brukseli. "Czy wiecie, kto oprócz nich wzruszył mnie zgotowanym dla mnie przyjęciem? To właśnie generał Skrzynecki. Abstrahując od jego katolickich i choćby nawet nieco jezuickich poglądów, pomijając teorię prawa boskiego, tj. poglądy i teorie, z powodu których wiedliśmy tyle sporów, otóż mimo to wszystko odnalazłem w nim prawdziwie polskie i słowiańskie uczucie" (24).

Drugi list datowany jest 8 stycznia 1848 r. Zapowiadał w nim Bakunin, że przygotowywane przezeń przemówienie "skierowane będzie przeciwko panslawizmowi i zawierać będzie rewolucyjne wezwanie do Rosjan". Planowany obchód odbędzie się najpóźniej 1 lutego, a jego "pretekstem będzie uczczenie pamięci Pestela, Rylejewa etc." Rzeczywistym celem zebrania - pisał Bakunin - będzie "poczynienie dalszego kroku w dziele zbliżenia naszych dwóch krajów. Będzie to jednakowy krok z jednej i drugiej strony, krok poważmy, bez żadnej ekscentryczności, za lub przeciw Rosji..."

W dalszym ciągu listu domagał się Bakunin od swego korespondenta, aby informował go dokładnie o wszystkim, co się dzieje w środowisku emigracji polskiej. Żądanie to argumentował w sposób charakterystyczny: "...tylko utrzymując żywe stosunki z żywą emigracyjną partią, znajdę wystarczające siły, by podołać trudnej walce, którą rozpocząłem i na którą spoglądam jako na jedyną sprawę mego życia". Żalił się też Bakunin na otrzymaną od Reichela wiadomość, według której Gołowin obmawiał Bakuinina na przyjęciu u księcia Czartoryskiego. "...Jeżeli w tym, co powiedział [Gołowin], było coś poważnego, to zmuszony będę wystąpić, aby stosunki moje z Polakami nie zostały przyćmione żadnym oszczerstwem..." Sprawa ta była dlań o tyle bolesna, że jak informował go Wielogłowski, w Paryżu rozprzestrzeniały się na jego temat kłamliwe pogłoski. "Rzecz zrozumiała - pisał Bakunin - że głównym ich źródłem jest ambasada rosyjska i jej agenci". W celu zahamowania plotek prosił Bakunin swych polskich korespondentów, aby w porozumieniu z Wielogłowskim, Annenkowem, Turgieniewem, Herweghem i "starym Biernackim, który będzie w mojej obronie miotał gromy i błyskawice", zredagowali biograficzną broszurę poświęconą jego osobie, która miałaby położyć kres oszczerstwom.

Zgromadzenie, o którym wspominał Bakunin, odbyło się 14 lutego 1848 r., w rocznicę rozstrzelania Konarskiego. Zebranie miało charakter poważny i uroczysty. Na estradzie ustawiono sześć kirem pokrytych krzeseł, które przypomnieć miały pięciu Rosjan: Pestela, Rylejewa, Kachowskiego, Bestużewa i S. Murawjewa-Apostoła, oraz Polaka - Szymona Konarskiego, poległych w walce z caratem. Pierwszym mówcą był Lelewel, po nim przemawiał Zalewski, następnie Bakunin, Kordaszewski i Siemiński,

"Przyszłość nasza - mówił Lelewel zwracając się do Bakunina - w wielu punktach jest ciemna, nie dość wyraźnie, się tłumaczy. Zostawmy tę przyszłość na boku, nie troszczmy się o nią... Obalmy naprzód despotę, który nas uciemiężą, tyranię, która nas upadla, podnieśmy kwestię ludu, obudźmy jego ducha demokratycznego, a wszystko się ułoży i pogodzi za wspólną wolą wszechwładztwa obu narodów... Nie masz podziału między tymi Rosjanami a Polakami, którzy kochają wolność... Nie ustawaj, Bakuninie, w przedsięwzięciu, kończ zaczęte dzieło, wytrwaj mężnie w przeciwnościach, jakie Cię czekają... Przyjacielu Bakunin! podaj nam dłoń braterską i uściśnijmy się serdecznie..." Przemówienie Bakunina nie zachowało się, jest natomiast o nim mowa w Spowiedzi. Według tego źródła przemówienie brukselskie było "rozwinięciem i przedłużeniem" wystąpienia paryskiego z listopada 1847 roku. W szczególności miał Bakunin kłaść nacisk na temat "wielkiej przyszłości Słowian, którzy powołam są do odnowienia gnijącego zachodniego świata". Zakończył Bakunin przepowiednią bliskiej i strasznej rewolucji europejskiej, której skutki odczuje przede wszystkim imperium austriackie (25).

W tym samym fragmencie Spowiedzi Bakunin stwierdzał, że mimo "wzajemnych komplementów... i usilnej chęci zbliżenia się z Polakami" celu tego nie udało mu się osiągnąć (26). Tłumaczył to Bakunin "przeciwstawnością natur, pojęć i sympatii", a także brakiem zaufania ze strony Polaków. Wspominając o swych rzekomo przelotnych kontaktach z radykałami brukselskimi, Bakunin dla osłabienia efektu spowodowanego tym wyznaniem wymieniał wiele osób ze sfer arystokratycznych, u których często bywał. Przy tej okazji pisał: "zapoznałem się z generałem Skrzyneckim, a poprzez niego z byłym ministrem hrabią Merode... Oznacza to, że żyłem w samym centrum jezuickiej propagandy. Ludzie ci starali się nawrócić mnie na wiarę katolicką, a ponieważ o zbawienie mojej duszy troszczyły się wraz z jezuitami także damy, więc w towarzystwie tym było mi wesoło".

Jeszcze jednym dokumentem odzwierciedlającym stosunek Bakunina do środowiska polskiego w Brukseli jest fragment jego listu do Herwegha. List ten, bez daty (napisany prawdopodobnie na początku 1848 roku), zawiera znaną już charakterystykę osób: Lelewela ("pozostał tym samym miłym starcem, ale bardzo zniedołężniałym i słabym"), Lublinera (27) ("Żyd, podający się za Polaka... najbardziej nieznośna istota") itd. Przytoczone wyżej dokumenty wskazują na zbieżność najważniejszych faktów i ocen, co pozwala traktować Spowiedź jako źródło w zasadzie prawdziwe, wymagające rzecz jasna nieustannej konfrontacji z innymi materiałami. Stwierdzenie to posiada duże znaczenie, ponieważ Spowiedź wypełnia liczne luki życiorysu Bakunina w okresie poprzedzającym i podczas Wiosny Ludów. Wszystkie niemal cytowane urywki Spowiedzi charakteryzują się tym samym schematem: podkreślaniem różnic dzielących Bakunina od emigracji polskiej. Motywy takiego postępowania, jeżeli uwzględnić sytuację, w jakiej Bakunin pisał Spowiedź, są oczywiste. Pozostałe źródła tj. listy, wnoszą jednak korektę do treści Spowiedzi. Z listów tych wynika bowiem, że mimo okresów mniejszego zainteresowania problematyką polską Bakunin w sposób ciągły utrzymywał stosunki z demokratycznym odłamem emigracji polskiej. Ponadto treść pierwszego listu pozwala przypuszczać, że Bakunin próbował zapoczątkować organizację, która by realizowała jego słowianofilską ideę, za czym przemawiają użyte sformułowania w rodzaju "Wasz i mój ruch", "sprawa jak nasza" itd. O charakterze tego ruchu można by wnosić ze zdania stwierdzającego "ogromną różnicę między słowiańską wspólnotą a falansterem". Wszystko to w każdym razie wskazuje, że powiązania Bakunina z emigracją polską w Paryżu nie były tak powierzchowne i sezonowe, jak to utrzymuje E. H. Carr. Można również przyjąć za rzecz pewną, iż słowianofilska ideologia, której nigdzie dotąd jeszcze Bakunin nie wyłożył publicznie, zrodziła się już w jego głowie, że dla niej starał się zjednywać zwolenników i, co ważniejsze, stała się dlań podstawą do kształbowania jego stosunków z emigracją polską. Z punktu widzenia swej doktryny, którą opublikował w kilka miesięcy później, Polacy jako Słowianie i jako sąsiedzi Rosji znaleźli się w centrum jego uwagi. Poza względami teoretycznymi działały jednak również względy praktyczne i bodaj czy nie one decydowały. Oto bowiem Polacy byli jedynymi w tym czasie Słowianami, którzy zdolni byli do akcji zbrojnej. Emigranci mieli sprawną organizację, konspiracje w kraju i kontakty z trzema zaborami, dysponowali środkami finansowymi i kadrami oficerskimi. Bakunin posiadał tylko ideę i dlatego starał się włączyć do prac demokratycznej emigracji polskiej z nadzieją, że przecież da się ona w końcu zjednać dla koncepcji wyzwolenia Słowian i dla federalizmu. Próby zachowania własnego, "słowiańskiego" i "federatywnego" stanowiska wobec emigracyjnych organizacji, których dążenia koncentrowały się wokół "ograniczonych" - jak się wyrażał Bakunin - postulatów suwerenności państwowej, rodziły w nim sprzeciw i gorycz, której tak wiele w przytoczonych wyżej materiałach. Po to, aby iść razem z Polakami i równocześnie nie odstąpić od własnych ideałów, trzeba było wypracować jakąś formułę, którą obie strony mogłyby przyjąć. Nie wspomina o tym w swej Spowiedzi Bakunin, bo i nie byłoby to dlań korzystne, ale odnajdujemy ją w przemówieniu Lelewela, które - być może - było rezultatem uzgadnianych między nim a Bakuninem poglądów.

Lelewel szczerze mówił, że "przyszłość... w wielu punktach jest ciemna", a nadzieje na pomyślne rozwiązanie trudności słusznie wiązał ze zwycięstwem "wszechwładztwa obu narodów". Tak więc, bliżej nie sprecyzowany, ludowy porządek społeczny w przyszłej Polsce i nowej Rosji powinien usunąć sporne problemy, przede wszystkim zaś dotyczące granicy polsko-rosyjskiej. Aby tak się jednak stało, trzeba było wpierw obalić carat, a uznanie tego faktu dawało właśnie podstawę do sformułowania wspólnej platformy działania.


Przypisy

*) Leśniewski opisując wątek dotyczący agenturalnej działalności Jakuba Tołstoja powtarza tutaj pomyłkę Engelsa. Bakunin przedstawił Marksowi Grigorija Tołstoja, swojego przyjaciela. Działalność szpiegowska hrabiego Jakuba Tołstoja była Bakuninowi znana, więc nie utrzymywał z nim żadnych kontaktów. Pomyłka Engelsa została dość szybko wyjaśniona i nie zaciążyła negatywnie na wizerunku Bakunina. Jednak wielu badaczy powtarza tą nieprawdziwą informację, Leśniewski nie jest tu więc osamotniony. Por. Antoni Kamiński "Apostoł prawdy i miłości. Filozoficzna młodość Michała Bakunina." Wrocław 2004 r. str. 296. (przyp.red)

19) Również bliscy Lelewelowi Polacy: Stanisław Worcell, Walenty Zwierkowski i Józef Wysocki, czynili mu wyrzuty za łączenie się z komunistami.

20) M. P. Dragomanow zwraca uwagę na słowo "słowiańszczycy" i snuje domysły, że nie mogli to być Rosjanie, których wtedy w Paryżu było bardzo mało. Pozostają więc Polacy i inni Słowianie, którzy pozostawali w kręgu idei mickiewiczowskich. "Wykłady swoje rozpoczął [Mickiewicz] tegoż roku [1841], 28 XI, i ściągał prawie wszystkich Słowian przebywających podówczas w Paryżu". B. Limanowski, Historia demokracji polskiej, t. II, Warszawa 1957, s. 33-34.

21) Publikujący te listy N. M. Mendelson opiera swe twierdzenie na fakcie, że 7 I 1847 r. Bakunin nie znajdował się w Brukseli; błędna data w liście powstała najprawdopodobniej wskutek pomyłki Bakunina. Inną poszlaką, wskazującą na roztargnienie Bakunina, jest data "31 luty", która znajduje się w drugim z cytowanych listów.

22) Listy te wydane zostały przez N. M. Mendelsbna w wydawnictwie "Zwienja", Moskwa-Leningrad 1935, s. 233-346. Nie udało mi się stwierdzić, o którego Łempickiego chodzi.

23) Nie ustaliłem, kim był Semikalny.

24) Dragomanow powołując się na Gołowina stwierdza, że Bakunin podczas pobytu w Paryżu korzystał z pomocy finansowej Botkina; pieniądze na podróż do Brukseli dał mu N. I. Turgieniew, "w Brukseli zaś wspierał go Polak, gen. Skrzynecki". Faktem tym nie można jednak w decydujący sposób tłumaczyć stosunku Bakunina do gen. Skrzyneckiego. Bakunin nieraz zrywał z ludźmi, którzy go subsydiowali, np. z Turgieniewem i Hercenem.

25) "Orzeł Biały" w sprawozdaniu z obchodu pisał: "P. Bakunin na obronę obydwu narodów przynosi przymierze - w imieniu wszystkich liberałów moskiewskich. Jest to wypadek bardzo ważny, takiego nie było jeszcze od czasu Pestla i Murawjewa". Sprawozdawca "Orła Białego" wysunął propozycję utrzymaną w niezbyt kurtuazyjnej formie: "Powtarzamy - mowa pana Bakunina jest bardzo znacząca i jeślibyśmy mieli co do życzenia, to tylko żeby swe wyższe myśli objawiał w sposób, w jaki by je chciał objawiać pop moskiewski lub pierwszy lepszy kacap, a wtenczas może być przekonany, że go cała Rosja czytać będzie". Brukselski "Orzeł Biały", Bruksela, 16 II 1848.

26) Bakunin gniewny na sonderbundzistów [brukselskich], że go uwodzą nadziejami komemoracji pestlowskiej. Skończy się bodaj na twardym rozstaniu, choć chce ich menażować [oszczędzać], tak jak menażuje tych, co go słodko, uprzejmie, a bez szczerej serdeczności przyjmują". Lelewel do W. Zerkowskiego, 1 I 1848, Listy emigracyjne... t. III, s. 423.

27) Ludwik Ozajasz Lubliner - polski działacz polityczny żydowskiego pochodzenia (1809-1868). Walczył w powstaniu listopadowym, następnie osiedlił się w Belgii. Brał udział w życiu politycznym emigracji, należał do Towarzystwa Demokratycznego, pozostawał w bliskich stosunkach z Lelewelem.

 

Wstęp | Bakunin i Polacy - pierwsze kontakty | Bakunin a kolonia polska w Brukseli w przeddzień rewolucji lutowej | Bakunin a sprawy polskie między lutym a czerwcem 1848 roku | Słowianofilstwo Bakunina | Bakunin na kongresie praskim | Bakunin w okresie przygotowań do powstania czeskiego



[strona główna] [biografia] [pisma] [opracowania] [ikonografia] [bibliografia] [odnośniki] [redakcja]
Strony Internetowe Trojka Design  © 2001-2013 rozbrat.org