Tomasz Olszewski

Bakunin i Marks. Anatomia sporu w I Międzynarodówce


Od Kongresu w Bazylei do Konferencji londyńskiej. Lata 1869 - 1871

Okres, którego cezurę początkową stanowi data uznania Aliansu Demokracji Socjalistycznej przez Radę Generalną Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników, jako pełnoprawnego członka tej organizacji, a końcową natomiast - zakończenie obrad konferencji londyńskiej 23 września 1871 roku, posiadał przełomowe znaczenie zarówno dla dobitnego wyartykułowania i unaocznienia konfliktu istniejącego między Bakuninem a Marksem, jak i dla dalszych losów Międzynarodówki. Działalność Bakunina w tym przedziale czasu szła w trzech kierunkach. Dążył on do rozszerzenia swych anarchistycznych koncepcji w Międzynarodówce poprzez grupę genewską, jak i jej satelickie oddziały w innych krajach. Po wtóre rozpoczął bezpośrednią walkę z poglądami i ideami wyznawanymi przez Marksa i jego zwolenników, zarówno co do oblicza ideowo-politycznego MSR jak i jej kształtu organizacyjnego. Okres ten obejmuje również całość kontaktów z rosyjskim rewolucjonistą Nieczajewem. Które w dużej mierze przyczyniły się do pogłębienia niechęci Marksa w stosunku do Bakunina oraz skompromitowały jego osobę w niektórych kręgach socjalistycznych. Jeżeli chodzi o pierwszy z tych kierunków, to należy odpowiedzieć sobie na pytanie, co stanowiło sedno doktryny, którą postanowił on propagować w MSR. Najpełniejszy jej obraz znajdziemy oczywiście we wcześniniej już wspomnianym programie Aliansu Demokracji Socjalistycznej, którego twórcą był przecież sam Bakunin.

Alians - ugrupowanie o rodowodzie socjalistycznym jako nadrzędną sprawę swej działalności stawiał zniesienie różnic klasowych, których podłożem była nierówność polityczna i ekonomiczna jednostek ludzkich.

Postulat ten wyrastał w prostej linii z ogólnego przeświadczenia XIX-wiecznych socjalistów o przyrodzonej równości ludzi i prawie do niej. Tak więc jak w większości socjalistycznych doktryn, cel był ten sam, bez względu na to jakimi przesłankami i spekulacjami filozoficznymi do niego dochodzono. Różnice zachodziły dopiero wówczas, gdy starano się umotywować celowość i skuteczność metod prowadzących do urzeczywistnienia upragnionego celu. Jednym z naczelnych postulatów programowych Aliansu było zlikwidowanie prawa dziedziczenia. Postulat ten Bakunin traktował bardzo rygorystycznie i radykalnie, albowiem właśnie w spadkobraniu upatrywał przyczyny powstania i powstawania w społeczeństwie różnic ekonomicznych i politycznych. Innym naczelnym składnikiem rewolucyjnej metodologii był u tego rosyjskiego anarchisty indyferentyzm polityczny robotników, czyli powstrzymanie się od wszelkiej działalności politycznej, o ile jej celem nie byłoby natychmiastowe i bezpośrednie zniesienie różnic klasowych. Jednym zdaniem można powiedzieć, że dopuszczał w sferze pojęć dotyczących działalności politycznej tylko jedno słowo - rewolucja. Takie podejście wynikało u Bakunina z jednej strony z chorobliwej niechęci do wszelkich działań nie przynoszących natychmiastowych efektów, a z drugiej z przeświadczenia, iż wszelka działalność parlamentarna, której nieodzownym składnikiem są wzajemne układy i kompromisy, prowadzi w istocie do demoralizacji klasy robotniczej i rozcieńczenia jej radykalnych postulatów w mętnej wodzie parlamentarnej paplaniny.

Trzecim istotnym składnikiem doktryny Aliansu, ujawnionym w jego dokumencie programowym jest postulat zniesienia państwa jako formy przemocy i wyzysku i zastąpienie go powszechnym związkiem wolnych zrzeszeń zarówno rolniczych jak i przemysłowych.

Przedstawienie tych trzech podstawowych elementów programowych ADS ma na celu nie tylko uświadomienie różnic ideologicznych i światopoglądowych, mających decydujący wpływ na wzajemną niechęć i toczoną walkę między Bakuninem a Marksem, ale ma nam przybliżyć inny niezmiernie ważny problem - rzeczywistą granicę wpływów Bakunina na poszczególne sekcje i federacje Międzynarodówki. Ze względu na ograniczenie merytoryczne wynikające z takiego a nie innego sformułowania tematu niniejszej pracy nie ma w niej specjalnie miejsca na szczegółowe omawianie działalności wszystkich tych sekcji czy federacji, które poparły Bakunina, a zajęcie się tylko tymi, które w pełni podzielały jego anarchistyczno kolektywne przekonania, albowiem jedynie one mogą być traktowane jako przejaw działalności jego samego i tym samym decydować o istocie sporu pomiędzy twórcą "Kapitału" a twórcą "Państwowości i anarchii". Obarczanie odpowiedzialnością za działalność wszystkich sił w MSR niezgadzających się z linią programową Rady Generalnej, której jednostkową personifikacją był Marks, bezpośrednio Bakunina wydaje się sporym nieporozumieniem. Zarówno ze strony Marksa, jak i historiografów reprezentujących narksistowski punkt widzenia.

Po otrzymaniu pozytywnej odpowiedzi z 9 marca 1869 roku od Rady Generalnej w sprawie zatwierdzenia Aliansu Demokracji Socjalistycznej, jako stałego członka Międzynarodówki, Bakunin doradza wszystkim podległym mu sekcjom Aliansu, aby starały się o bezpośrednie uznanie przez Radę Generalną MSR. Jak sam zapewnia w napisanym przez siebie "Referacie o Aliansie" włączenie jego poszczególnych sekcji w struktury MSR przebiegało w miarę bezboleśnie. Zarówno madrycka sekcja Aliansu przekształciła się w sekcję MSR zachowując swoją anarchistyczną proweniencję, jak i jej podobne - paryska i lyońska. Kłopoty miała sekcja neapolitańska, która musiała się rozwiązać a jej członkowie wstępować do MSR indywidualnie (ponieważ Włochy i tak stanowiły tradycyjne zaplecze wpływów Bakunina, niezachowanie przez tę sekcję zwartej struktury organizacyjnej nie mogło mieć większego znaczenia).

Warto w tym miejscu zacytować końcową treść pisma RG z 9 marca 1869 roku :

"Gdyby sprawa rozwiązania Aliansu i wstąpienia jego sekcyj do Międzynarodówki została ostatecznie rozstrzygnięta, należałoby w myśl naszego regulaminu poinformować Radę o siedzibie i liczebności każdej nowej sekcji".

Marks później wielokrotnie poruszał sprawę, jakoby genewski Alians - nie dopełniając tego postanowienia - tym samym zakwestionował legalność swego przyjęcia do MSR. Pogląd ten wydaje się niesłuszny ze względu, na to, iż Alians najpierw się rozwiązał jako organizacja międzynarodowa i tym samym pozbawiał się zwartej struktury, a także odpowiedzialności za działalność poszczególnych sekcji w sprawie rejestracji w Radzie Generalnej. Odpowiedzialność taka nie mogła więc spaść na genewski oddział Aliansu Demokracji Socjalistycznej, który zresztą jako jedyny zachował tę nazwę.

W myśl odpowiedzi RG z 9 marca 1869 roku, konieczne stało się przeredagowanie statutów Aliansu. Do tego zadania wyznaczono osobiście Bakunina. Regulamin napisany przez niego został zatwierdzony jednogłośnie w drugiej połowie czerwca 1869 roku na zebraniu sekcji Aliansu. Regulamin ów powtarzał specjalną rolę Aliansu :

"Sekcja Aliansu będzie się zajmować nie tylko badaniem wielkich zagadnień dotyczących ostatecznego i całkowitego wyzwolenia robotników" i dodawał zarazem "także zbada oraz będzie się starała zastosować wszelkie inne prowizoryczne czy też połowiczne środki, które by mogły ulżyć choć w części obecnej doli robotników" czym de facto w pełni aprobował praktyczną działalność MSR. Na szczególną uwagę zasługuje jednak stwierdzenie regulaminu dotyczące przestrzegania zasad organizacyjnych MSR w odniesieniu do stosunku wobec RG "o ile ta władza jest ustanowiona, określona i uprawomocniona przez statuty".

To na pozór jasne postanowienie okaże już wkrótce swą niewyrazistość i nieokreśloność podczas dyskusji nad prawidłową interpretacją statutów Międzynarodówki. Kolejnym krokiem Aliansu musiała być próba zatwierdzenia tego nowego statutu przez RG. Perron jako człowiek Aliansu przesyła 22 czerwca 1869 roku pismo ze statutem do RG a ta 28 lipca 1869 roku poprzez Eccariusa akceptuje go. Formalnością staje się już tylko opłacenie składki członkowskiej, co zostaje dokonane, o czym zaświadcza pismo Junga (sekretarz RG na Szwajcarię) z 28 sierpnia 1869 roku do sekretarza Aliansu w Genewie - Henga. Po usadowieniu Aliansu w strukturach MSR kolejnym zadaniem jakie wytyczył sobie Bakunin, było uzyskanie jak największej reprezentacji jego zwolenników na zbliżającym się dorocznym kongresie Międzynarodówki, a to w celu zaprezentowania wśród działaczy robotniczych swojej doktryny anarchistycznej. Ponieważ ze względu na ograniczoną tematykę kongresu, który w roku 1869 miał się odbyć w Bazylei, niemożliwe stawało się przedstawienie jej w całości, Bakunin postanowił wybrać jeden z elementów swojego programu, aby za jego pomocą zarówno zaakcentować obecność Aliansu jak i anarchistycznej ideologii w MSR. Tym elementem była sprawa dziedziczenia.

Historycy marksistowscy często lansowali pogląd, jakoby Bakunin wysunął sprawę dziedziczenia na kongresie roku 1869 wyłącznie ze względów taktycznych, aby przelicytować stanowisko Marksa i wybić się na czoło teoretyków Międzynarodówki. Takie ujęcie tego problemu sugeruje, iż sprawa spadkobrania nie posiadała dla Bakunina swoistego filozoficznego sensu i na jej miejsce mógłby wysunąć jakikolwiek inny postulat /byleby odmienny i sprzeczny ze stanowiskiem Marksa/. Sąd taki jest równie nieuzasadniony co i absurdalny, gdyż stosując powyższą logikę możnaby stwierdzić, iż Marks wysuwając w Bazylei tezę o uspołecznieniu ziemi miał w zamiarze zdyskredytować i pognębić francuskiego działacza H. Tolaina, co może dać do zrozumienia, iż traktował on sprawę nacjonalizacji ziemi wyłącznie jako chwyt propagandowy do walki z opozycją w MSR. Jak wiadomo, spraw a ta stanowiła istotny element jego ekonomicznej doktryny wyłożonej w najpełniejszej formie, w "Kapitale". To samo dotyczy Bakunina i jego postulatu zniesienia dziedziczenia, który zawarty był już w dziele "Federalizm, Socjalizm, Antyteologizm".

Jednakże jedno wydaje się bezsporne, a mianowicie to, iż Marks wysunięcie sprawy dziedziczenia przez Bakunina i jego Alians odebrał jako atak na niego osobiście. Przemawia za tym fakt, iż Marks poświęcił najwięcej czasu na przygotowanie się do polemiki z postulatem Bakunina, gdy tymczasem na kongresie w Bazylei miano poruszać sprawy bez wątpienia bardziej dla niego istotne, jak sprawa własności ziemi czy też uzyskanie większych uprawnień przez Radę Generalną.

Znajdując możliwość bezpośredniej polemiki z Bakuninem i zwycięstwa nad nim, Marks 13 kwietnia 1869 roku sugeruje Radzie Generalnej, aby ta przychyliła się do wniosku sekcji genewskiej Aliansu i do programu obrad kongresu bazylejskiego włączyła sprawę dziedziczenia. W dniu 20 lipca tegoż roku na posiedzeniu RG odbywa się dyskusja na ten temat i już 3 sierpnia Marks odczytuje napisany przez siebie referat, który RG postanawia zatwierdzić jako swoje oficjalne stanowisko w tej sprawie. Dzień później referat w formie rezolucji zostaje przesłany na ręce komitetu kongresu w Bazylei, który miał się odbyć w dniach od 7-11 września 1869 roku. Pismo to daje nam możliwość szczegółowego zanalizowania głównych rozbieżności w kwestii dziedziczenia pomiędzy stanowiskiem Marksa a stanowiskiem Bakunina. Dziedziczenie było w swej istocie dla twórcy anarchizmu jedną z głównych przyczyn powstawania różnic klasowych, natomiast Marks reprezentował stanowisko odwrotne i twierdził, iż dziedziczenie jest tylko jednym z przejawów istnienia kapitalistycznej formacji ekonomicznej. Marks zauważał, iż postulat zniesienia prawa dziedziczenia w takiej formie jaką postulował Bakunin jest wewnętrznie sprzeczny, gdyż "Tam, gdzie społeczeństwo i klasa robotnicza posiadać będzie dostateczną siłę, w pierwszej kolejności zlikwiduje własność prywatną środków produkcji, co tym samym spowoduje zniknięcie prawa dziedziczenia jako problemu społecznego albowiem własności społecznej nie będzie się dziedziczyć mocą samych nowych stosunków".

Bakunin istotnie zdaje się nie dostrzegać, iż zniesienie prawa dziedziczenia nie może zadekretować społeczeństwo, które na tym nowym prawie straci, a może dokonać tego jedynie społeczeństwo, w którym zwyciężyła już rewolucja i tym samym stosunki społeczne zostały zmienione. Bakunin postuluje najpierw zniesienie prawa dziedziczenia a dopiero potem reformy

"Jesteśmy przekonani, że ta zasada (zniesienie dziedziczenia) jest słuszna i że bez zrealizowania jej niemożliwa będzie żadna gruntowna reforma społeczna".

Ważne jest również to, iż Marks tego problemu nie rozpatrywał tak radykalnie jak to czynił Bakunin. Gdy mówi o dziedziczeniu - to pod tym pojęciem interesuje go tylko takie dziedziczenie, w wyniku którego dokonuje się transfer prywatnych środków produkcji, co powoduje utrwalenie nierówności ekonomicznych między ludźmi. Postulat Bakunina w sprawie spadkobrania wydawał się niebezpieczny dla Marksa jeszcze z dwóch względów. W płaszczyźnie teoretycznej powodował zaciemnienie istotnych przyczyn istnienia społeczeństw klasowych, a w praktycznej mógł doprowadzić do tego, iż "Ludzie oszczędzają dla swoich dzieci przede wszystkim po to, by zapewnić im środki bytowania. Gdyby dzieci były zabezpieczone po śmierci rodziców, wówczas rodzice nie troszczyliby się o to, by zapewnić im środki utrzymania. Jak długo jednak tak nie jest, zniesienie prawa dziedziczenia może jedynie prowadzić do trudności, będzie ludzi denerwowało, niepokoiło i nie przyniesie żadnego pożytku".

Bakunin w kongresie bazylejskim brał bezpośredni udział nie jako oficjalny przedstawiciel Aliansu (tę rolę spełniał Gaspar Sentinon) lecz jako mandatariusz sekcji MSR z Neapolu i Lyonu. Pomagał mu w walce z marksowskim skrzydłem Międzynarodówki J.Guillaume, również członek Aliansu i delegat na kongres z ramienia sekcji w Le Locle. Oni to obaj, dzięki swym wystąpieniom, przyczynili się do tego, iż szala zwycięstwa w sprawie dziedziczenia przechyliła się na stronę Bakunina. Kongres postulował całkowite zniesienie prawa dziedziczenia 32 głosami za, przeciw 23. Porażka Marksa nie miała jednak żadnego praktycznego znaczenia, gdyż w głosowaniu nie padła wymagana większość głosów i tym samym postulat Bakunina nie mógł być obowiązujący dla całej Międzynarodówki. Na marginesie warto dodać, iż z powodu tego, że Marks nie uczestniczył osobiście w obradach kongresu, jego poglądu bronili Varlin, de Paepe i Eccarius.

Innym ważnym punktem obrad kongresu było ustosunkowanie się do sprawy własności ziemskiej. I w tym punkcie doszło do wyraźnych rozbieżności między stanowiskiem Marksa a stanowiskiem Bakunina.

O ile chodzi o sedno sprawy, czyli problem własności, stanowisko ich było zbieżne, obaj wypowiadali się za zlikwidowaniem prywatnej własności ziemi. Diabeł siedział jednak w szczegółach. O ile Bakunin uspołecznioną ziemię widział jako swobodne zrzeszenie wytwórców rolnych i upatrywał jej istotę w autonomicznym kierownictwie kolektywów, to Marks - zgodnie ze swoją doktryną - uważał, iż wszystkie środki produkcji, a za takie uważał także własność ziemską, powinny być przyjęte przez socjalistyczne państwo, czyli że miano poddać je centralnemu sterowaniu.

Bakunin jako anarchista z tym stwierdzeniem zgodzić się nie mógł i na zarzut postawiony mu przez Tolain'a, iż dąży on (Bakunin) do komunizmu, głosząc hasło likwidacji prywatnej własności ziemskiej, odparł, iż jego postulaty są całkowicie odmienne od tych jakie zawiera komunizm autorytarny, który chce stworzyć władzę nad producentami w postaci państwa, podczas gdy jego projekt zakłada, iż jakiejkolwiek władzy nad producentami nie będzie. Do sporu tego włączyli się Lessner i Eccarius, którzy - stojąc na stanowisku Marksa - starali się wykazać błędy teorii Bakunina w sprawie komunizmu autorytarnego. Ostatecznie kongres nie podjął się rozstrzygnięcia sporu w sprawie przyszłego zarządzania ziemią a uchwalił tylko (wymaganą większością głosów), iż - po pierwsze - prywatna własność ziemi zostaje zniesiona /54 za, 17 przeciw - głównie Francuzi/ I - po drugie - że przybierze ona kolektywny charakter /53 za,8 przeciw/.

W Bazylei nie zarysowały się jednak wyraziście główne aspekty sporu między Bakuninem a Marksem w sprawie stosunku do państwa, do działalności politycznej klasy robotniczej oraz w sprawie kształtu organizacyjnego MSR - aczkolwiek dały już one o sobie znać wcześniej. Bakunin stwierdził podczas obrad kongresowych, iż Międzynarodówka powinna być państwem w państwie i w miarę wzrostu swego znaczenia i siły doprowadzić w końcu do upadku starych struktur państwowych i przejąć ich rolę. Z tego poglądu, który gorąco poparł delegat belgijski Eugene Hins, Bakunin wysunął logiczną konsekwencję, mówiąc o konieczności federacyjnego charakteru MSR i bezcelowości, w związku z tym, angażowania się robotników w działalność polityczno-parlamentarną. Charakterystyczne i znamienne dla dalszych losów MSR jest również to, iż wypowiedzi Bakunina zyskiwały aprobatę delegatów hiszpańskich, francuskich i szwajcarskich, natomiast zwolennicy Marksa rekrutowali się głównie z takich krajów jak: Anglia, Niemcy. Delegaci belgijscy "sprawiedliwie" wspomagali obie te krystalizujące się frakcje dopełniając obrazu przyszłych podziałów w MSR.

Kongres w Bazylei zarysował i zaostrzył konflikt pomiędzy Marksem a Bakuninem w płaszczyźnie dalekiej od teoretycznych i programowych sporów. Jeszcze przed rozpoczęciem kongresu twórca "Kapitału" zaczyna snuć podejrzenia, iż Bakunin dąży do odgrywania czołowej roli w Międzynarodówce - podejrzenie całkowicie słuszne, i - co należy dodać - jak najbardziej banalne. Każdy teoretyk przekonany jest o słuszności i prawdziwości swoich idei i ze względu na to przeświadczenie dążyć będzie do zwycięstwa swego programu - który to uważa za prawdziwy i jedynie skuteczny. Zarówno Marks jak i Bakunin owe przekonania posiadali w jednakowym stopniu. U Marksa jednakże o wiele bardziej niż u Bakunina owe podejrzenia powoli nabierają cech swoistej fobii. Przejawiało się to w tym, iż we wszystkim co sprzeciwiało się w Międzynarodówce jego koncepcjom filozoficznym i praktycznym był skłonny przypisywać celowe działanie Bakunina i jego akolitów.

W liście do Engelsa z 27 lipca 1869 roku pisze:

"Sam Becker nie jest niebezpieczny, ale jego sekretarz Remy... został mu narzucony przez Bakunina i jest narzędziem tego ostatniego. Ten Rosjanin chce widocznie zostać dyktatorem europejskiego ruchu robotniczego. Niech się ma na baczności ".

Zauważmy, że zupełnie co innego znaczy zapewnienie sobie dyktatorskiej władzy, a co innego zapewnienie dyktatu swych idei. Pierwszy wariant bowiem, a to właśnie implikują powyższe słowa Marksa, daje do zrozumienia, że niemożliwe jest przyjęcie anarchistycznej doktryny inną drogą niż drogą intryg. Powyższe twierdzenie jest nieprawdziwe już chociażby z tego względu, iż anarchizm - w wersji Bakunina - w autorytecie (dyktaturze) upatrywał najwyższe zło. Dla Marksa jednakże wydawało się niepodważalnym faktem, że robotnicy nigdy dobrowolnie i świadomie nie przyjęliby doktryny anarchistyczno-kolektywistycznej jako swojej, chyba, że ich wybór wynikałby z jej niezrozumienia lub niezrozumienia samych siebie jako klasy.

Po kongresie bazylejskim Marks pisał w liście do Engelsa z 30 października 1869 roku:

"W każdym razie ma (Bakunin) anarchię w głowie, w której mieści się jedna tylko jasna idea, a mianowicie, że Bakunin musi grać pierwsze skrzypce".

Z informacji poufnej z 26 marca 1870 roku dowiadujemy się za pośrednictwem Marksa, który był jej autorem, iż na kongresie bazylejskim Bakunin dążył do przeforsowania swych koncepcji w sprawie dziedziczenia, aby tym samym wykazać, że to nie on wstąpił do MSR ale MSR przyłączyła się do niego, co pociągnęłoby za sobą ustąpienie Rady Generalnej i przeniesienie jej do Genewy, gdzie już ze względu na swoją osobistą obecność Bakunin miałby decydujący wpływ na jej pracę. Bardzo trafnie o rewelacjach Marksa zawartych w poufnym okólniku z 28 marca pisał F. Mehring:

"Gdyby nawet stanowisko Bakunina w sprawie dziedziczenia było jego dziwacznym kaprysem, to i tak miał on prawo domagać się jej omawiania; na kongresach Międzynarodówki omawiane były jeszcze większe dziwactwa, a nikt ich zwolenników nie pomawiał z tej racji o jakieś ukryte zamiary".

Istnieje też inne wyjaśnienie nadaniu działalności Bakunina na kongresie MSR w 1869 roku przez Marksa znamion intryganctwa. Marks jako twórca MSR posiadał zdolność ścisłego utożsamiania tej organizacji z własną osobą, a ściślej z własną doktryną. Nie potrafił tych dwu różnych pojęć rozdzielić. Każdą próbę krytyki swej teorii traktował jako bezpośredni atak na samą Międzynarodówkę. Zapomniał w tym miejscu, iż w myśl statutów, których sam był twórcą, MSR nie posiadała odgórnie narzuconej formuły ideowej lecz formuła ta miała się dopiero kształtować podczas dorocznych kongresów, na których przedstawiciele różnych szkół socjalistycznych mieli między sobą uzgadniać wspólne metody działania oraz ukształtować wspólną wizję przyszłego socjalistycznego społeczeństwa. Trudno się w tym miejscu dziwić, iż rozgoryczeniem napawał Marksa fakt, iż często owe metody i wizje były dalekie od jego koncepcji.

Teza Marksa zawarta w wyżej wspomnianym okólniku wydaje się co najmniej nietrafna, a to z powodu tego, iż już przed kongresem bazylejskim MSR Bakunin zamierzał przenieść się na stałe do Włoch o czym dobitnie zaświadcza jego korespondencja z okresu przedkongresowego.

Po kongresie wzrosła nieufność Marksa do Bakunina i odwrotnie. Przyczyniły się do tego ataki na osobę Bakunina. Pod wpływem Borkheima, Liebknecht w kuluarach kongresu rozpuszczał pogłoski jakoby Bakunin był agentem rządu rosyjskiego. Gdy Bakunin zażądał przedstawienia w tej sprawie dowodów, wobec braku takowych - Liebknecht musiał go osobiście przeprosić. Jednakże już 2 października 1869 roku M. Hess na łamach paryskiego "Reviel" zarzuca Bakuninowi, iż na kongresie dążył do obalenia statutów Międzynarodówki oraz do przeniesienia RG do Genewy w celu zapewnienia sobie w niej dominacji. Bakunin postanowił, że na wszystkie zarzuty odpowiedzieć na łamach redagowanego przez Hercena pisma "Kołokoł" (w końcu artykuł w obronie Bakunina napisał osobiście sam redaktor naczelny). W zachowanej korespondencji pomiędzy Bakuninem a Hercenem ten pierwszy jednoznacznie daje do zrozumienia, iż odpowiedzialnością za ataki Borkheima i Hessa obarcza osobiście Marksa "nie może mnie znieść i nie lubi nikogo oprócz siebie samego i może swoich najbliższych".

Nie wiadomo czy Marks faktycznie sterował poczynaniami Liebknechta, Borkheima i Hessa. Bez względu jednak na to, jaka byłaby na to pytanie odpowiedź, bezspornym wydaje się fakt, iż nie był im przeciwny czy choćby nieprzychylny i jako mogące zaszkodzić pozycji Bakunina na pewno aprobował. Zresztą już w liście z 30 lipca 1869 roku Engels doradzał Marksowi:

"Jeżeli ten przeklęty Rosjanin rzeczywiście myśli przy pomocy intryg wysunąć się na czoło ruchu robotniczego, to pora już dać mu wreszcie porządną nauczkę i postawić pytanie czy w ogóle panslawista może być członkiem Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników".

Zarówno Marks jak i Engels musieli doskonale zdawać sobie sprawę z faktu, iż Bakunin z panslawizmem ostatecznie zerwał już dawno. Dalej w tym samym liście czytamy:

"Kilka napomknień Borkheimowi, który właśnie ma go (Bakunina) na warsztacie byłoby bardzo na czasie, niedwuznaczną aluzję Borkheim chyba zrozumie".

Trudno w świetle przytoczonych powyżej słów mieć wątpliwość o słuszności podejrzeń Bakunina w stosunku do Marksa. Z całą świadomością przyszły powstaniec lyoński dochodzi do wniosku o niemożności przezwyciężenia konfliktu z Marksem.

W liście z 28 października pisze do Hercena:

"Oczywiście może dojść do tego, i to nawet w niedługim czasie, że podejmę z nim polemikę, rzecz prosta nie po to, żeby go osobiście atakować, lecz z powodu różnic zasadniczych, a mianowicie z powodu komunizmu państwowego, którego najbezwzględniejszym obrońcą jest on i prowadzeni przez niego Anglicy i Niemcy. Byłaby to walka na śmierć i życie".

Wkrótce po napisaniu tego listu Bakunin przeniósł się do Locarno.

Konflikt zarysowany na kongresie w Bazylei (o jego przebiegu Marks dowiedział się z korespondencji Lessnera) już wkrótce dał o sobie znać. Jak można się było spodziewać wybuchł on w centrum myśli bakuninowskiej - Szwajcarii. Bakunin słusznie upatrując główną ostoję "komunizmu autorytarnego" w RG wy mierzył ostrze polemiki bezpośrednio w nią. Zarówno jedna jak i druga strona konfliktu nie była zbyt wybredna w stylistyce i doborze argumentów, a dodatkowo zaogniało sprawę to, iż na ów konflikt nałożyły się wspomniane już, podziały wśród robotniczych środowisk Szwajcarii. Istniały one już wcześniej nim przybył tam Bakunin, ale zainteresowanie nimi ze strony Marksa datuje się dopiero od roku 1868, czyli od rozpoczęcia masowych strajków i agitacji anarchistycznej. Marks bacznie obserwując tamtejszą scenę polityczną swych naturalnych sprzymierzeńców w walce z wpływami Bakunina znalazł w sprzeciwiającej się hasłom indyferentyzm u politycznego grupie tzw. "fabrique".

Do rozłamu dochodzi również wewnątrz samego Aliansu. H.Perret przechodzi do obozu zwolenników Rady Generalnej i Marksa co jest o tyle niebezpieczne, ponieważ był on wówczas sekretarzem Romańskiego Komitetu Federalnego i z racji pełnionych funkcji pisywał do RG listy, w których uskarżał się na rozłamową działalność Bakunina. Wkrótce z Aliansem zrywają kolejne osoby, które złożyły podpis pod aktem założycielskim tej sekcji Międzynarodówki - są to J. Ph. Becker, Guetat, Duval i inni.

Zapewne z inspiracji Bakunina rozpoczynają się od listopada 1869 roku ataki na Radę Generalną zamieszczane na łamach "Egalite" i "Progres". 6 listopada "Egalite" oskarża RG o pogwałcenie 2 i 3 paragrafu regulaminu Międzynarodówki w kwestii tyczącej wydawania biuletynu informacyjnego. 13 listopada w tej samej gazecie postuluje się, aby RG przestała spełniać funkcję Rady Federalnej Anglii i pozytywnie ustosunkowała się do prób utworzenia nie związanej i z nią "unią personalną" Federacji Angielskiej. W końcu 11 grudnia 1869 roku ukazuje się artykuł, w którym stwierdza się, iż Rada Generalna zajmując oficjalne stanowisko w kwestii irlandzkiej, kompromituje Międzynarodówkę.

W tym samym mniej więcej czasie podobne zarzuty podnosi redagowana przez J.Guillamea "Progres". Jednocześnie na łamach obu tych pism pojawiają się pierwsze oznaki publicznej akceptacji haseł indyferentyzmu politycznego. Jak widać powyższe zarzuty oscylowały bezpośrednio w kierunku ograniczenia uprawnień KG i tym samym atakowały pośrednio samego Marksa. F.Mehring w swojej "hagiografii" Marksa pisał, iż nie może być mowy o obarczaniu odpowiedzialnością za te prasowe wystąpienia Bakunina i dodawał, że jedynymi autorami tych artykułów są tacy członkowie Aliansu jak Robin czy Perron.

Jednak nie znane są nam jakiekolwiek oświadczenia Bakunina, w których dystansował się on od powyższych zarzutów zamieszczonych w "Egalite" czy "Progres". Jest to o tyle ważne, że Marks publicznie oskarżał Bakunina o ich pośrednie autorstwo. Nie mogło być zresztą mowy o takiej dystansacji, a to z tego prostego powodu, iż wspomniane ataki prasowe dokładnie odzwierciedlały poglądy Bakunina. Nie wdając się w spór o autorstwo powyższych można stwierdzić, iż polemika Marksa z zarzutami Perrona i Robina dotyczyła również bezpośrednio Bakunina.

W niespełna tydzień po ukazaniu się ostatniego artykułu w "Egalite", Marks pisał:

"W następnym tygodniu poślemy do Romańskiej Rady Federalnej w Genewie pismo z pogróżkami, a ponieważ ci panowie wiedzą, że zgodnie z uchwałami ostatniego kongresu możemy ich w razie konieczności zawiesić, dobrze się nad tym zastanowią".

Słowa te pozostają w ścisłym związku z posiedzeniem Rady Generalnej z 14 grudnia 1869 roku, na którym postanowiono publicznie ustosunkować się wobec zarzutów stawianych przez Szwajcarów RG, i dają sygnał do rozpoczęcia otwartej walki ze zwolennikami Aliansu w łonie MSR.

W tym duchu utrzymany jest list Engelsa do Cesara de Paepe z 17 grudnia 1869 roku, informujący tego ostatniego o rozłamowej i destrukcyjnej działalności Aliansu (list ten wysłany był w związku z rodzącym się konfliktem w sekcjach belgijskich Międzynarodówki, którego przejawem były wystąpienia Hinsa - działacza MSR w Belgii - przeciwko dominacji Rady Generalnej w tym stowarzyszeniu). Zapowiadane "pismo z pogróżkami" do Federacji Romańskiej zostało wysłane 1 stycznia 1870 roku i to nie tylko do samych zainteresowanych, ale do wszystkich sekcji MSR w formie okólnika. W piśmie tym, w którym jednoznacznie daje się do zrozumienia kogo uważa się za ojca duchowego artykułów w "Egalite" i "Progres", Marks ustosunkowuje się do wszystkich zarzutów kierowanych pod adresem Rady Generalnej. Zarzut, iż Rada Generalna nie wypełnia swych zobowiązań statutowych które obligują ją do wydawania biuletynu informacyjnego dla wszystkich federacji i sekcji Międzynarodówki, Marks odparowuje tym, iż biuletyn jest zbyteczny, a to ze względu na istnienie osobnej prasy MSR, która w pełni spełnia jego rolę, w związku z czym odnośne paragrafy regulaminu MSR stają się siłą rzeczy niebyłe.

Trudno nie odmówić Marksowi racji w tym punkcie. Gorzej natomiast wygląda argumentacja w następnych sprawach. Do postulatu utworzenia oddzielnej od RG, Federacji Angielskiej Marks ustosunkowuje się następująco: "utworzenie Rady Krajowej poza Radą Generalną? Wtłoczona między Radę Generalną Międzynarodówki a Radę Powszechną Trade Unionów, Rada Krajowa nie miałaby żadnego autorytetu. Z drugiej
strony Rada Generalna Międzynarodówki straciłaby swój wpływ na tą wielką dźwignię [światowego ruchu robotniczego]".

Co ciekawe odpowiedź w tym punkcie na zarzut anarchistów jest potwierdzeniem tego zarzutu - właśnie chodzi o ograniczenie tego wpływu - i potwierdza podejrzenia o uzurpowianiu sobie przez RG i Marksa roli jedynej wyroczni w ideologicznych i praktycznych aspektach działalności Międzynarodówki.

Po trzecie, w sprawie wypowiedzi RG na temat amnestii irlandzkiej, która to wiąże się ściśle z problemem działalności politycznej klasy robotniczej, Marks udowadnia, iż: 1. sprawa udziału robotników w polityce została ustanowiona już w statucie MSR, nieporozumienia w tej kwestii wynikły jedynie z błędnego tłumaczenia tych statutów z języka angielskiego na język francuski; 2. kongresy nigdy tej sprawy nie przesądziły na korzyść zwolenników indynferentyzm. Zauważyć można w tego typu argumentacji pewną niekonsekwencję. Skoro sprawa udziału robotników w działalności politycznej została przesądzona przez statuty (którym musi się podporządkować każda nowa sekcja przed przyjęciem do Międzynarodówki), to dlaczego problem ten wzbudza tyle kontrowersji na kongresach MSR. Sprawa ta nie jest więc wbrew twierdzeniu Marksa tak jednoznaczna i przesądzona jak to on sugeruje w swoim piśmie z 1 stycznia 1870 roku. O jednoznaczności nie mogło być zresztą mowy, a to ze względu na odmienność doświadczeń robotniczych wynikających z różnego ustawodawstwa wyborczego poszczególnych państw, jak i z bezpośredniej walki robotników o swoje prawa w strukturach narodowych. Tam, gdzie prawo wyborcze było zakazane lub utrudnione dla szerokich mas społecznych, automatycznie malało zainteresowanie tego typu działalnością, modelowym odbiciem takiej sytuacji było położenie robotników pochodzenia zagranicznego w Szwajcarii, a także w takich krajach, jak Włochy czy Francja (chociaż we Francji odbiegała od tego schematu działalność wyborcza Verlina i Gambetty). Podzielone zdanie na temat działalności politycznej występowało również wśród robotników belgijskich, a to ze względu na krwawe masakry, jakie urządzała im policja w związku z działalnością strajkową.

Do tradycyjnych środowisk przychylających się stanowisku Marksa byli robotnicy Anglii czy Niemiec, dla których działalność parlamentarna była czymś zwyczajnym w ich walce o urzeczywistnienie socjalistycznych ustaw. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że nie wszystkie sekcje czy federacje, które w wyżej wymienionych sprawach poparły linię reprezentowaną przez Bakunina i jego zwolenników, musiały podzielać jego anarchistyczne przekonania (co często sugerował Marks). Po prostu Alians i ugrupowania związane z nim ideowo po raz pierwszy w historii Międzynarodówki z taką siłą i determinacją sprzeciwiły się roli jaką starała się narzucić stowarzyszeniu Rada Generalna. Wszyscy, którym owa dominująca rola RG się nie podobała przyłączyli się do obozu "Jurajczyków" pozostawiając swoje różnice ideologiczne do rozwiązania na czas późniejszy.

Okólnik Rady Generalnej z 1 stycznia 1870 roku, jak można się tego było spodziewać nie rozwiązał żadnych sprzecznością jedynie je podsycił. Nie miał on jednak bezpośredniego wpływu na "katastrofę", jaka wkrótce wydarzyła się w redakcji "Egalite", ponieważ sytuacją, którą poniżej opisałem wydarzyła się jeszcze przed nadejściem owego okólnika trudno jednak wykluczyć, że niektórzy członkowie szwajcarskiej Międzynarodówki zdawali sobie sprawę z treści pisma z 1 stycznia 1870 roku przed jego oficjalnym nadesłaniem Romańskiej Radzie Federacyjnej (RRF). Ponieważ "Egalite" był oficjalnym organem RRF słusznie mógł utrwalić się pogląd, że prezentuje on poglądy członków federacji. Ponieważ pod koniec 1869 roku w RRF do głosu coraz częściej dochodzą elementy zbliżone do obozu "fabrique", nie mogły sobie one pozwolić na to, aby ich organ głosił hasła sprzeczne z marksistowską proweniencją. Podczas posiedzenia Romańskiej Rady Federacyjnej postawiono sprawę zaufania do redaktorów "Egalite", siedmiu dziennikarzy tego pisma z Robinem i Perronem na czele postanowiło ustąpić z redakcji. Tym samym redakcja "Egalite" przeszła w ręce bliskiego współpracownika Marksa, Utina, i zaczęła prezentować jego linię polityczną. Co ciekawe, z pisma tego ustąpił również J.Ph.Becker, chociaż wcześniej już zerwał z Aliansem. Bezpośrednio po tym incydencie Bakunin przeniósł się do Ticino.

Engels 11 lutego 1870 roku pisał do Marksa:

"Bakunin przeniósł się do Ticino. Tam niewiele złego zdoła zdziałać; dowodzi to jednak, że w Genewie się skończył.".

Wpływy Bakunina faktycznie w samej Genewie zmalały do zera - ale nie zmalały w Szwajcarii. Jednocześnie dalej Marks ostrzegał "Ale pilnować tych panów trzeba, aby nigdzie bez oporu nie mogli zdobyć terenu. Co prawda Hiszpanię i Włochy trzeba im będzie zapewne zostawić, przynajmniej na razie".

Stosunek Marksa wobec Bakunina cechowała wówczas pewna niekonsekwencja, której przyczyną był fakt, iż Marks musiał się liczyć z tym, że ostra nagonka może spowodować oficjalny rozłam, którego za wszelką cenę chciał uniknąć. Nie uświadamiał on sobie, że aby zrealizować ideę jedności programowej w łamach Międzynarodówki musi się liczyć z odejściem z MSR wszystkich tych, którym komunizm autorytarny nie odpowiada. Tą nieświadomością i niekonsekwencją w ocenie istoty sporu można tłumaczyć jego słowa zawarte w liście z 19 lutego 1870 roku:

"Zdaje się, że nasze ostatnie pismo okólne wywołało dużą sensację i że w Szwajcarii, jak i we Francji rozpczęła się nagonka na bakuninowców. Ale est modus in rebus, i zatroszczę się o to, by nie było niesprawiedliwości".

Zdając sobie sprawę, że zwalczanie wpływów Bakunina w Międzynarodówce poprzez dyskusje teoretyczne mogłoby doporowadzić do nieprzewidywalnych konsekwencji i wywołać wrażenie próby narzucenia jedynie "słusznej" doktryny, Marks i Engels wybrali, jak sądzili, najskuteczniejszą metodę. Chcąc zwalczyć wpływy anarchistyczne w MSR Marks postanowił skompromitować Bakunina jako osobę. Od początku roku 1870 zbiera materiały dotyczące Bakunina i nawiązuje kontakty z ludźmi blisko związanymi w przeszłości z tym działaczem Międzynarodówki. Dochodzi do zbliżenia Marksa ze środowiskiem emigracji rosyjskiej znajdującej się w Genewie. Zbliżenie to ułatwia mu bezpośredni kontakt z Mikołajem Utinem, który oprócz wpływu na genewskich Rosjan coraz większym poważaniem cieszył się w kołach RRF. Przypieczętowaniem tych stosunków było zatwierdzenie utinowskich Rosjan przez Radę Generalną jako regularnych członków MSR. Marks stawał się ich bezpośrednim reprezentantem w RG. Wkrótce Rosyjska Sekcja w Genewie staje się głównym dostarczycielem materiałów obciążających Bakunina i jego działalność.

22 lutego 1870 roku Engels pisał:
"Rewelacje Katkowa o Bakuninie niewiele są warte. Do kogo miał pisać listy ze skruchą nie jest powiedziane... A to, że Bakunin zużytkował pożyczonych mu 6000 rubli na ucieczkę a nie na spłacenie dzierżawcy podatków jest po prostu śmieszne."

Niedługo Marks pozbędzie się tych skrupułów w doborze materiałów kompromitujących Bakunina. Na marginesie należy dodać, iż Marks nie zaniedbuje swoich kontaktów z Borkheimem, podobnie jak on zarażonym rusofobią.

Akcja zwalczania wpływów Bakunina zaczyna zataczać coraz szersze kręgi. W dniu 28 marca 1870 roku Marks wysyła do Brunszwickiego Komitetu Niemieckiej Socjaldemokracji "Informację poufną", która była powtórzeniem pisma z 1 stycznia 1870 roku zaopatrzonym we wstęp i zakończenie, których głównym zadaniem było przedstawienie Bakunina i jego doktryny w jak najgorszym świetle. Dziwić może adresat tego pisma. W Niemczech, jak wiadomo recepcja myśli anarchistycznej była znikoma, by nie powiedzieć żadna. Miało to jednak swój sens, wobec zbliżającego się terminu następnego kongresu i stanowiło zaopatrzenie przyszłych delegatów niemieckich na ten kongres w zespół argumentów przydatnych, w dezawuacji anarchizmu i Bakunina. "Informacja poufna" przedstawia więc Bakunina jako "podejrzanego Rosjanina" i "podżegacza" zaopatrzonego w zbiór niedorzecznych rezolucji obliczonych na "napędzenie strachu mieszczańskim kretynom".

Ponadto pismo to informuje:

"umarł Hercen. Bakunin, który od czasu, kiedy chciał narzucić sobie rolę sternika europejskiego ruchu robotniczego, wyrzekł się swego starego przyjaciela i patrona Hercena, natychmiast po jego śmierci uderzył w pochwalne surmy? Dlaczego? Otóż Hercen, mimo że był człowiekiem bogatym... Hymny pochwalne sprawiły, że Bakunin zdobył dla siebie prawo dysponowania tymi pieniędzmi".

Abstrahując od tego, iż ten zarzut mijał się z prawdą (Bakunin do końca utrzymywał przyjazne stosunki z Hercenem) można stwierdzić, iż tego typu polemika z góry wykluczała jakąkolwiek możliwość załagodzenia konfliktu.

Tymczasem dochodzi do utworzenia "Mekki" opozycji antymarksistowskiej i antyautorytarnej w Szwajcarii. Konflikt który tlił się w tym kraju od przeszło trzech lat wybuchł swoim pełnym płomieniem podczas zjazdu Federacji Romańskiej w La-Chaux-de-Fonds w dniach 4-6 kwietnia 1870 roku.

Na zjeździe tym zwolennicy koncepcji Bakunina posiadali 21 mandatów, podczas gdy ich przeciwnicy dysponowali 12 mandatami z Genewy i sześcioma innych sekcji szwajcarskich. Nie bez wpływu na przebieg obrad miał miejsce fakt, iż La Chaux do roku 1868 grupowało najliczniejszą rzeszę zwolenników Proudhona w Szwajcarii, a nie trzeba chyba wspominać o pokrewieństwie między "proudhonizmem" a "bakuninizmem".

Największe rozbieżności pojawiły się w sprawach; działalności politycznej klasy robotniczej i dopuszczenia przedstawicieli Aliansu na kongres (Alians nigdy nie został przyjęty do Romańskiej Rady Federalnej). W pierwszej sprawie zarówno Bakunin, jak i jego sojusznicy na poparcie swych indyferentnych koncepcji przytaczali francuski przekład statutów Międzynarodówki - przeciwnicy oczywiście posiadali ich angielską wersję. Rozstrzygnięcia formalnie tego sporu nie osiągnięto - a to za sprawą rozłamu, który dokonał się na tym zjeździe w sprawie uczestnictwa w nim Aliansu Demokracji Socjalistycznej.

Przyjęciu Aliansu w skład Federacji Romańskiej stanowczo sprzeciwił M.Utin, który dowodził, iż ugrupowanie Bakunina prowadzi w MSR i samej Szwajcarii działalność rozłamową, a poparli go w tych wypowiedziach byli członkowie Aliansu Guetat i Duval, którzy dodali do tych zarzutów - tajną sprzeczną ze statutami strukturę tegoż ugrupowania. Bakunin w odpowiedzi stwierdził, iż tajność ta miała miejsce tylko w stosunku do Francuzów i Włochów a związana była z sytuacją panującą w tych krajach i motywowana w związku z tym względami bezpieczeństwa. Przeciwko zarzutom byłych aliansistów ostro zaprotestował również J.Guillaume i jego stanowisko w końcu zwyciężyło.

Alians został przyjęty do Federacji Romańskiej 21 głosami za i 18 przeciw, co mniejszość na tym zjeździe z Utinem na czele uznała za dostateczny powód zerwania obrad i nie przyjmowania postanowień zjazdu szwajcarskiego jako oficjalnego stanowiska Federacji Szwajcarskiej. Rozłam się dokonał i na nic zdały się pojednawcze słowa J.P.Beckera:

"Sekcja Aliansu stworzona głównie w celach propagandy ideowej mogłaby z łatwością zrzec się żądania przyjęcia jej do lokalnego związku narodowego... Skoro jednak zależy jej na przyjęciu, to byłoby dzieciństwem odmawiać jej tego lub uważać jej przyjęcie za powód do rozłamu".

Słowa te trafiły w próżnię, gdyż oficjalny powód rozłamu był tylko pretekstem do ukrycia jego rzeczywistych ideologicznych przesłanek. Ponieważ bakuninowcy swe obrady toczyli dalej, jakby nic się nie stało, faktycznie w Szwajcarii zaczęły działać dwa komitety federalne.

Najistotniejszą sprawą dla anarchistów stawało się w wyniku zaistniałej sytuacji uznanie zjazdu z La-Chaux-de-Fonds za prawomocny zjazd Romańskiej Rady Federalnej i tym samym utrzymanie nazwy federacyjnej dla siebie. Nie chodziło o zwykły nomenklaturowy spór. W przypadku zachowania tej nazwy przez anarchistów uchwały zjazdu, na którym zdobyli przewagę, byłyby obowiązujące na terenie całej Szwajcarii; ponadto mogliby decydować o przyjęciu lub nie przyjęciu nowych członków do swojej federacji, jak i byliby jedynymi uprawnionymi do kontaktów z Radą Generalną w imieniu wszystkich sekcji szwajcarskich. W związku z tym już 7 kwietnia 1870 roku anarchistów wysyłają rezolucję do Rady Generalnej w sprawie rozstrzygnięcia sporu (co czynią również zwolennicy Utina wysyłając na ręce Junga sekretarza korespondenta RG referat z przebiegu zjazdu La-Chaux-de-Fonds dowodząc w nim, że większość na tym zebraniu zapewniła sobie przewagę przez sfałszowanie pełnomocnictw swym przedstawicielom.

Ponieważ istniały dwie wersje zjazdu, Rada Generalna poleciła 12 kwietnia zebranie Jungowi zarówno od Utina jak i Guillaume'a wszystkich materiałów na ten temat. Genewczycy dla poparcia swych racji zaproponowali, aby w kwestii rozłamu przeprowadzić swoiste referendum w sekcjach romańskich pomimo tego, iż wewnętrzny statut Federacji Romańskiej takiej formy rozstrzygnięcia sporów nie przewidywał. Z braku podstaw prawnych nie doszło do referendum.

Przed zredagowaniem ostatecznej uchwały dotyczącej rozwiązania zaistniałej sytuacji Engels w liście do Marksa z 21 kwietnia doradzał temu drugiemu:

"Genewczycy okazali się w każdym razie trochę nieporadni; inaczej nie znaleźliby się w tak nieprzyjemnej sytuacji kiedy to bakuniniści mają w stosunku do nich - formalnie biorąc - prawo po swojej stronie. To nie może oczywiście przeszkodzić, by Genewczycy wygrali sprawę".

Ostatnim zdaniem Engels jasno określa po czyjej stronie stoi prawo i jednocześnie dodaje, iż nie ono będzie w rozstrzygnięciu szwajcarskiego sporu odgrywać decydującą rolę, lecz rolę tę spełniać będzie bezpośrednio wola Rady Generalnej. Ponadto Engels dość sceptycznie podchodzi do zapewnień Utina, iż on i jego zwolennicy liczą sobie przeszło dwa tysiące członków, podczas gdy obóz przeciwny niespełna sześciuset i dopuszcza ewentualność, iż "jeśliby Bakuninowi udało się przeciągnąć na swoją stronę większość robotników Szwajcarii Romańskiej cóż mogłaby zrobić Rada Generalna? Jedyny punkt, którego dałoby się uchwycić to absolutne powstrzymywanie się od wszelkiej polityki, ale i to zaczepienie nie byłoby pewne".

Nie posiadając merytorycznych przesłanek do unieważnienia zjazdu w La-Chaux-de-Fonds Marks i Engels przyznając prawo do zachowania nazwy federacji przez grupę Utina powołują się na inne względy. W rezolucji Rady Generalnej w tej sprawie z 29 czerwca czytamy:

"Federalny Komitet Romański w Genewie swe obowiązki w stosunku do Rady Generalnej i Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników stale wypełniał i zawsze kierował się statutem Stowarzyszenia, wobec czego Rada Generalna nie jest upoważniona do pozbawienia tego komitetu jego nazwy".

Jednocześnie rezolucja ta nakazywała komitetowi z La-Chaux-de-Fonds przybrania sobie lokalnej nazwy. Wbrew pozorom pismo z 29 czerwca nie rozwiązywało sprawy rozłamu w Szwajcarii, bo i rozwiązać nie mogło, a to z tej prostej przyczyny, iż nie rozstrzygnęło zasadniczego pytania - czy uchwały konferencji z La-Chaux były czy nie były prawomocne? Ponadto motywowanie swej decyzji tym, iż Federalny Komitet Romański kierował się dotychczas statutem MSR i wypełniał jego polecenia jest chybione i pod tym względem, że do zjazdu z 4-6 kwietnia 1870 roku w pracach FKR uczestniczyły obie strony konfliktu i może powstać wątpliwość, której frakcji w tym komitecie dotyczą pochwały Rady Generalnej.

Tuż po zakończeniu zjazdu w La-Chaux zwolennicy Bakunina, nie czekając na rozstrzygnięcie sporu przez RG, wszczęli akcję której celem było poparcie ważności swego zjazdu przez inne federacje i sekcje MSR. W tym celu Robin stara się o uznanie federacji z La-Chaux przez Paryską Radę Federalną i ogłoszenia swej pozytywnej decyzji w jej organie prasowym "Marseillaise". Paryżanie jednak, po zaznajomieniu się z treścią pisma Rady Generalnej w tej sprawie, ogłaszają neutralność wobec szwajcarskiego sporu. Taki obrót sprawa przybrała na skutek działalności Pawła i Laury Lafarque'ów, z którymi Marks nawiązał bezpośredni kontakt. Ponadto twórca MSR upomina Liebknechta, aby na łamach wydawanego przez siebie pisma "Der Volksstaat" zajął bardziej wyraziste stanowisko wobec "bakuninowców".

Po decyzji w sprawie konfliktu szwajcarskiego Marks zdawał sobie sprawę, iż Bakunin będzie posiadał wszelkie podstawy do tego, aby działanie RG uznać za niezgodne z prawem MSR jak i do tego, aby wysunąć zarzut o jej nadmiernie autorytarnym postępowaniu. Wiedział również, iż z całym prawdopodobieństwem zarzuty te postawione zostaną na najbliższym kongresie Międzynarodówki.

W liście Marksa z 20 lipca 1870 roku czytamy: "nasza uchwała, którą uznaliśmy genewski Romana Federal Comite..., spadła na tych ludzi jak bomba. Natychmiast zadepeszowali do Bakunina. General Council ma być na najbliższym kongresie postawiony w stan oskarżenia za ten zamach".

W związku z tym Marks, z większą niż dotychczas gorliwością, zaczął kompletować materiały, które by uzasadniały jego decyzję w sprawie Szwajcarów i bezpośrednio kompromitowały Alians:

"Trzeba teraz koniecznie, żeby Dupont przysłał wreszcie kopie naszych uchwał w sprawie Aliansu. Przypomnij mu o tym w moim imieniu natychmiast i na serio".

Ponagla również w zbieraniu owych materiałów Genewską Sekcję Rosyjską:

"Jakież to plotkarskie kłótnie, sześciu Rosjan żre się między sobą... punktów oskarżenia przeciw Bakuninowi też jeszcze tam nie ma, tylko narzekania na intrygi w Szwajcarii... Skądinąd dobrze jest znać wszystkie te plotki". (list Marksa z 31 lipca 1870 roku do Engelsa).

Bakuninowcy z kolei na łamach swej prasy zaczęli umieszczać artykuły dowodzące nie prawomocność uchwały Rady Generalnej w kwestii szwajcarskiej, czego przykładem jest artykuł z 23 lipca 1870 roku zamieszczony na łamach "Solidarite" - po kongresie z La-Chaux oficjalnego organu prasowego tej federacji.

Spory te jednak nie rozwinęły się, a to za sprawą wybuchu wojny francusko-pruskiej, która wszelkie dotychczasowe problemy wewnątrz MSR zepchnęła na dalszy plan i miała dla członków tego stowarzyszenia stać się sprawdzianem siły i skuteczności solidarności klasowej. 19 lipca Rada Generalna zwraca się z prośbą do Marksa o napisanie odezwy w sprawie wojny. Napisana przez niego odezwa odnosząca się do wojny francusko-pruskiej wyrażała aprobatę działań francuskich i niemieckich członków MSR, których celem było zapobieżenie temu konfliktowi, jak i przepowiadała, iż wojna ta spowoduje upadek Cesarstwa we Francji. Postulowała także zacieśnienie szeregów i wygaszenia wewnętrznych sporów. 2 września pod Sedanem armia francuska doznała druzgocącej klęski, a Napoleon III został wzięty do niewoli. 4 września 1870 roku parlament francuski pod wpływem tłumu został zmuszony do ogłoszenia upadku Cesarstwa i proklamowania Francji republiką. W tym momencie dochodzi do kolejnego pogłębienia rozbieżności pomiędzy Marksem z jednej, a Bakuninem z drugiej strony.

6 września Rada Generalna podjęła dyskusję nad oceną zaistniałej sytuacji, której owocem było wystosowanie adresu w formie ulotki z 9 września 1870 roku. Czytamy w niej:

"Wszelka próba obalenia nowego rządu w okresie obecnego kryzysu, gdy wróg już prawie dobija się do bram Paryża, byłaby rozpaczliwym szaleństwem. Robotnicy francuscy muszą spełnić swój obowiązek obywatelski, ale nie powinni dać się omamić narodowymi wspomnieniami z 1792 roku. Niechaj spokojnie i stanowczo wykorzystają możliwości, jakie daje im wolność republikańska w celu należytego zorganizowania swojej własnej klasy".

Jednym słowem Marks stanowczo odradzał robotnikom francuskim jakiejkolwiek próby wzniecenia rewolucji socjalnej, gdyż przewidywał, iż nawet gdyby się ona powiodła musiałaby być zdławiona przez Prusaków. Ponadto, jak dowiadujemy się z listu Eugene Duponta do korespondenta w Lyonie:

"Rada Generalna uważała, że obowiązkiem robotników jest pozostawienie hańby zawarcia pokoju z Prusami republikańskim rządom."

Całkowicie odmienne stanowisko zajął Bakunin i jego zwolennicy; 5 września 1870 roku na łamach "Solidarite" ukazuje się odezwa J. Guillame'a i G. Blanca "Do sekcyj Międzynarodówki" nawołująca do tworzenia ochotniczych oddziałów szwajcarskich do walki z Prusakami. W tym samym dniu, wbrew stanowisku Rady Generalnej, Bakunin nawołuje do rozpoczęcia powstania w Lyonie, mimo iż dzień wcześniej utworzono tam republikański rząd, w skład którego wchodzili również robotnicy. Aby osobiście pokierować lyońską rewolucją, Bakunin w połowie września wraz z Władimirem Ozierowem - członkiem Aliansu - i Walentym Lankiewiczem przybywa do tego miasta. Rewolucja rozpoczyna się 28 września 1870 roku. Bakunin w ratuszu miejskim proklamuje utworzenie "rewolucyjnej federacji gmin" i zniesienie państwa. Po upadku powstania, z Lyonu Bakunin udaje się do Marsylii, licząc na możliwość wzniecenia kolejnej rewolucji, a gdy to mu się nie udaje, powraca do Locarno.

Marks relacjonował w liście do Edwarda Spencera Beesly'ego z 19 października 1870 roku:

"Ale durnie - Bakunin i Cluseret - przyjechali do Lyonu i wszystko popsuli. Ponieważ obaj należą do Międzynarodówki mieli niestety dość duży wpływ, by sprowadzić naszych przyjaciół na manowce. Opanowano na krótki czas - ratusz i wydano całkiem obłędne ustawy o zniesieniu państwa i temu podobnych bredniach... [i spowodowali] zwrot w opini publicznej".

Odmienne spojrzenie na taktykę robotniczą w dobie formowania się we Francji republiki miało oczywiście swe głębsze przyczyny, które wynikały z różnej interpretacji heglowskiej dialektyki dziejów. Dla Bakunina, to co istotne w myśli Hegla, to apoteoza ruchu dziejowego i konieczności przemian historycznych. Marks wychodząc od dialektyki także przemiany rewolucyjne uważał za nieuniknione lecz ich powodzenie uzależniał od odpowiedniego rozwoju w danym kraju struktur bazy i nadbudowy. Dla Bakunina ten czynnik nie odgrywał żadnej roli. Istotnym i decydującym elementem powodzenia rewolucji był polityczny i gospodarczy chaos w państwie, a nośnikiem idei rewolucyjnej płody tego chaosu lumpenproletariat i inne zdeklasowane elementy społeczeństwa. Ponieważ logiczną konsekwencją takiego spojrzenia było przyjmowanie wszelkich oznak normalizacji (którą oznaczały słowa Marksa o wyczekiwaniu na okrzepnięcie struktur republikańskich we Francji), jako zaprzeczenia rewolucji i zaniku rewolucyjnych instynktów. Marks odbierany był przez Bakunina jako element destrukcyjny dziejowych zmian. Po dwudziestowiecznych doświadczeniach wiemy, iż Bakunin miał rację, że powodzenie rewolucji oddzielał od jej racjonalnych przesłanek polityczno-ekonomicznych w ujęciu Marksa. W tym konkretnym przypadku jednak Marks wykazał się pod względem taktycznym większym obiektywizmem w ocenie sytuacji z września 1870 roku.

Bakunin kierował się instynktem. Jednakże ocena powstania w Lyonie i roli jaką spełnił w niej Bakunin oraz jego zwolennicy jest ze strony Marksa pod pewnym względem nieuzasadniona. Tak pisze o tym jeden z przeciwników Bakunina:

"Jest rzeczą zupełnie zrozumiałą, że ludzie nie wyznający anarchistycznych poglądów Bakunina, muszą odnieść się krytycznie do jego bezpodstawnych nadziei. Jednakże przedsięwzięcie Bakunina było próbą rozbudzenia proletariatu francuskiego... Taką samą mniej więcej przedsięwzięła później Komuna, którą Marks powitał, jak wiadomo bardzo gorąco".

Wraz z zakończeniem wojny francusko-pruskiej i upadkiem Komuny Paryskiej, konflikt zapoczątkowany w Szwajcarii, który przez te wszystkie wydarzenia zdawał się być pogrążony w letargu, przebudził się, ze zdwojoną siłą. O tym, że problem ten nie znikł z pola widzenia Marksa decydują następujące fakty; na początku sierpnia 1870 roku Marks prosi Beckera o nadesłanie mu raportu w sprawie działalności Bakunina w Szwajcarii, 6 sierpnia wysyła H.Perretowi kopie uchwał z 22 grudnia 1868 roku i 9 marca 1869 roku w sprawie Aliansu z poleceniem opublikowania ich w Genewie, w sierpniu 1870 roku przesyła Sekcji Rosyjskiej w Genewie pismo dotyczące działalności Bakunina w latach 1848-1849 do odpowiedniego przetworzenia i wykorzystania w walce z nim. Pewne przyhamowanie tej akcji zauważyć da się w dobie walk Komuny Paryskiej. W tym samym mniej więcej okresie zaczyna krystalizować się u Marksa koncepcja przekształcenia Międzynarodówki w centralistyczny twór, który pozwoliłby obok innych korzyści wykluczyć raz na zawsze Bakunina z szeregów MSR. Ponieważ jedynym organem powołanym do prawnego dokonania takiej transformacji był powszechny Kongres Międzynarodówki, jego przygotowanie znalazło się w centrum zainteresowania Marksa w równym stopniu co i w centrum zainteresowań Bakunina.

Po kongresie bazylejskim 1869 roku planowano, iż następny odbędzie się w Paryżu we wrześniu 1870 roku. Decyzją Rady Generalnej z 17 maja 1870 roku, motywowanej względami politycznymi, postanowiono przenieść przyszłe obrady do Moguncji. Wybuch wojny francusko-pruskiej uniemożliwił jednak i te plany. W związku z tym sekcje belgijskie zaproponowały zwołanie kolejnego kongresu na 5 września 1870 roku do Amsterdamu. Marks słusznie zauważył, że zarówno miejsce jak i pora tego kongresu dla jego centralistycznych planów mogłaby okazać się bardzo niebezpieczna. Po pierwsze Belgia rekrutowała znaczną część zwolenników Bakunina, z Hinsem na czele (który to napisał list do Rady Generalnej oskarżając ją o zorganizowane i nieuzasadnione nagonki na Bakunina). Ponadto belgijska Rada Federalna wysłała oficjalne pismo do RG, w którym stwierdzała:

"Belgijska rada generalna postanowiła zlecić delegatom na najbliższy kongres, aby pociągnęli nas do odpowiedzialności za naszą uchwałę w sprawie Romand Federal Conseil" (słowa Marksa z listu do Engelsa).

Pora zwołania kongresu była także niekorzystna ze względów, o których dowiadujemy się z listu Marksa do Engelsa z 3 sierpnia 1870 roku:

"Belgowie zaproponowali, żeby kongres odbył się w Amsterdamie 5 września [1870 roku]. Jest to plan Bakunina. Uczestnikami kongresu byłyby głównie jego marionetki. Zgłosiłem kontrpropozycję. Zwrócić się do wszystkich sekcji z pytaniem czy nie sądzą, że w obecnych warunkach, kiedy od udziału w kongresie byliby wyłączeni delegaci francuscy i niemieccy, należałoby upoważnić Radę Generalną do odroczenia kongresu... Bakunin przygotował już sobie środki ostrożności na kongres amsterdamski. Na ostatnim kongresie w Bazylei byłby nas pokonał, gdyby nie elementy niemieckie...".

Oczywiście żaden z tych rzeczywistych powodów odroczenia kongresu w Amsterdamie nie znajduje się i nie jest wymieniony w pismach oficjalnych wysłanych do poszczególnych sekcji MSR, mających na celu uzyskanie akceptacji na odroczenie przez RG kongresu, mimo, iż w myśl statutów RG takich uprawnień nie posiadała. Na posiedzeniu Rady Generalnej z 2 sierpnia 1870 roku postanowiono odroczyć termin kongresu.

Preludium do przyszłego kongresu w Hadze, który miałby odbyć się w roku 1872 stała się zamknięta konferencja w Londynie w 1871 roku.

Głównym jej celem miało być przygotowanie gruntu pod uchwały w pełni odpowiadające zamierzeniom Marksa i Engelsa. 25 lipca 1871 roku na posiedzeniu Rady Generalnej Engels proponuje zwołanie zamkniętej konferencji Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników na 17 września 1871 roku do Londynu. Na tym samym posiedzeniu Marks postuluje, aby uważać Alians za faktycznie wykluczony z MSR i powołuje się w tej decyzji na to, iż Alians nigdy nie rozwiązał swej tajnej międzynarodowej struktury i zaniedbał płacenia składek, czym sam wykluczył się z Międzynarodówki. Dyskusja na temat Aliansu sprowokowana była pismem J. Guillaume'a do Rady Generalnej w sprawie zarzutów wobec Aliansu, jakie znalazły się w liście Utina, Perreta, Duvala i Guetata. Panowie ci bowiem zarzucili Aliansowi, iż pisma Rady Generalnej w sprawie przyjęcia go w skład Międzynarodówki zostały przez nią, spreparowane. W odpowiedzi na zapytanie Guillaume'a, Rada Generalna potwierdziła autentyczność tych dokumentów i stwierdziła, iż nigdy oficjalnie nie wydała rezolucji wykluczającej Alians z MSR. W liście do Utina Marks wyjaśniał zajęte przez RG stanowisko w tej sprawie następująco:

"stwierdzenie, że jeśli Rada Generalna nie uchwaliła rezolucji wykluczającej Alians nie jest to bynajmniej dowodem, iż Alians przez swoje postępowanie sam się nie wykluczył. Rada postanowiła zatem, że udzielając odpowiedzi na postawione przez Guillaume'a pytanie o stan faktyczny pozostawia konferencji merytoryczne rostrzygnięcie sprawy".

Tak więc, wbrew oficjalnym zapewnieniom Marksa, iż konferencja londyńska ma na celu jedynie omówienie spraw organizacyjnych, była ona w zamierzeniach trybunałem dla Aliansu. Nim przejdę do omówienia przebiegu i rezultatów konferencji londyńskiej, zatrzymam się na chwilę nad zasadnością zarzutów stawianych genewskiemu Aliansowi Demokracji Socjalistycznej. Zarzut o niepłacenie przez tę sekcję składek, w perspektywie tego, iż podobny zarzut można by wysunąć pod adresem niemalże wszystkich sekcji Międzynarodówki, w konsekwencji jego stosowania doprowadzić by musiał do rozpadu MSR. W świetle powyższego ten punkt zaczepienia musiał się wydawać dość słaby. Inaczej ma się sprawa z tajną działalnością Aliansu w ramach struktur MSR. Rzeczywiście, Bakunin w świetle dokumentów przedstawionych po i na kongresie haskim taką tajną organizację Aliansu posiadał i mogło to w myśl statutów MSR stanowić o wykluczeniu Aliansu i jego członków ze Stowarzyszenia. Należy w tym miejscu poczynić pewne uwagi, a to ze względu na to, iż w wielu pozycjach historiograficznych zajmujących się tym tematem wkradła się pewna nieścisłość. Mianowicie ową tajność uważa się za bezpośrednią przyczynę postulatu wykluczenia organizacji Bakunina z MSR, podczas gdy w rzeczywistości u podłoża takiej decyzji leżały głównie zastrzeżenia w stosunku do anarchizmu, który Alians propagował. Wiele pozycji historiograficznych stwierdza, że skoro Alians działał tajnie, to u podłoża takiej formy istnienia musiały kryć się koncepcje sprzeczne z ogólnym statutem MSR. Również to wydaje się być nieuzasadnione. Zarzut, iż w ramach tajnej struktury Alians działał jako stowarzyszenie międzynarodowe wymaga pewnego wyjaśnienia.

Rada Generalna pismem z 9 marca 1869 roku nakazującym rozwiązanie Bakuninowi przed wstąpieniem do MSR Aliansu, jego międzynarodowej konstrukcji nie zabraniała mu utrzymania jedności na gruncie ideowym. Tym samym Marks musiał de facto zdawać sobie sprawę z dalszego istnienia w tym znaczeniu Aliansu jako tworu międzynarodowego i to istnienie aprobować. Tak więc, skoro prawdziwym motywem postawienia na konferencji londyńskiej sprawy Aliansu były różnice ideowe, należy tylko podziwiać niezłomne przekonanie Marksa o tym, iż wraz z wykluczeniem z MSR Bakunina i jego zwolenników, te różnice znikną, a przynajmniej złagodnieją na tyle, by móc nadać Międzynarodówce zwarty centralistyczny charakter. Walka z Bakuninem przybrała - wbrew intencjom Marksa - obrót zgoła odmienny. Wszyscy ci w MSR, którzy zdawali sobie sprawę z istoty merytorycznej sporu pomiędzy Bakuninem i Marksem i zarazem nie podzielali wszystkich teoretycznych i praktycznych przesłanek doktryny Marksa, słusznie mogli się spodziewać, iż po wykluczeniu ze Stowarzyszenia Bakunina, podobny los może spotkać także ich.

Głównym zadaniem po zaaprobowaniu daty i miejsca konferencji londyńskiej było teraz dla Rady Generalnej i Marksa zapewnienie sobie na niej jak najliczniejszych reprezentacji dla przeforsowania wygodnych dla siebie uchwał. Tendencja do zapewnienia sobie na konferencji przez Radę Generalną większości głosów została wyartykułowana z rozbrajającą szczerością:

"Cała Rada uczestniczy w posiedzeniach konferencji z głosem doradczym, ale tylko pewna ilość członków Rady ma być delegowana z głosem decydującym - liczbę tę ma ustalić Rada, kiedy ilość delegatów na konferencję będzie już wiadoma".

Ostatecznie skład osobowy konferencji przedstawiał się następująco: sześciu delegatów belgijskich, dwóch szwajcarskich - Becker i Perret (członkowie MSR z La-Chaux nie zostali o obradach konferencji oficjalnie poinformowani ani też zaproszeni do uczestnictwa w niej), jeden Hiszpan i trzynastu członków Rady Generalnej, z czego siedmiu z głosem decydującym. Pozostałe kraje reprezentowane były przez korespondentów RG w tym Marksa jako przedstawiciela Niemiec i Engelsa jako pełnomocnika Włoch (od połowy czerwca 1871 roku prowadził korespondencję z Carlo Cafiero, aby za jego pomocą zwalczać wpływy Bakunina w Neapolitańskiej Sekcji MSR). Reprezentanci na konferencję londyńską, którzy przechylali się na stronę zwolenników Bakunina stanowili, więc zdecydowaną mniejszość, do której należeli między innymi Robin, Bastelica i Lorenzo.

Konferencja, która zajmować się miała tylko sprawami organizacyjnymi; stała się również widownią sporów doktrynalnych. Mimo że nie posiadała mocy formowania obowiązujących uchwał, jej obrady mogły mieć istotny wpływ na dalszy przebieg sporu między Bakuninem a Marksem. Konferencja ta mogła zadecydować o sukcesie jednej ze stron konfliktu, gdyż do czasu kongresu MSR jej uchwały były obowiązujące i mogły sprawiać na nowych członkach Międzynarodówki wrażenie jej oficjalnego stanowiska. W tym właśnie tkwią przyczyny rozszerzenia tematyki obrad konferencji. Wart podkreślenia jest również fakt, iż wbrew zapewnieniom Marksa, że tematyka konferencji i jej główny cel wyraża się w dążeniu do scementowania ruchu w obliczu reakcji państw europejskich, wskazuje ona, że głównym jej celem było rozprawienie się z wpływami Bakunina i zwolenników jego anarchistycznych i federalistycznych koncepcji.

Najważniejszymi problemami dla Marksa poruszanymi w Londynie były kwestie związane z polityczną działalnością klasy robotniczej i rolą jaką Alians odgrywał w Międzynarodówce. Zaświadcza o tym mnogość artykułów i przemówień, jakie na te tematy wygłosił Marks i Engels. Guillaume jak i inni członkowie Aliansu doskonale zdawali sobie sprawę z rzeczywistego charakteru konferencji. Mogli sobie takie zdanie wyrobić na podstawie doniesień z posiedzeń Rady Generalnej, których dostarczał im członek RG - Robin. Chcąc wytrącić argumenty z rąk Marksa Alians formalnie się rozwiązał i powiadomił o tym Radę Generalną w piśmie z 10 sierpnia 1871 roku, na którym widnieje podpis sekretarza Aliansu N. Żukowskiego. Rozwiązanie to dla samego Aliansu nie miało żadnego istotnego znaczenia, gdyż już dawno zatarła się różnica na płaszczyźnie światopoglądowej pomiędzy Aliansem a Federacją Jurajską (Federacja z La-Chaux). Zresztą wkrótce członkowie Aliansu zasileni zostali przez emigrantów Komuny paryskiej i utworzyli nową sekcję "Rewolucyjnej Socjalistycznej Propagandy i Akcji". Należy dodać, że o całej tej akcji Bakunin dowiedział się już po fakcie i nie był z niej zbyt zadowolony. Bakunin takiej konfrontacji się nie bał, gdyż jasno sobie uświadamiał, że jest ona nieunikniona i żadne pojednawcze gesty w jej nieuchronnym zbliżeniu się nie przeszkodzą, a mogą być odbierane przez Marksa i Radę Generalną jako słabość aliansistów.

Rozwiązanie Aliansu nie zapobiegło temu, iż w pierwszym dniu konferencji, czyli 17 września 1871 roku, powołano specjalną komisję do zbadania działalności Aliansu, w skład której - zaopatrzony w materiały dostarczone mu przez Utina, Borkheima i innych - wszedł także Marks. Komisja ta zbierała się na "neutralnym" gruncie czyli w mieszkaniu Marksa, a jej obrady były bardzo burzliwe. Na świadków z jednej strony powołano M.Utina, z drugiej natomiast Robina i Bastelicę. Gdy podczas obrad doszło do omawiania konfliktu wokół sprawy Federacji Romańskiej, Robin oświadczył, iż nie będzie uczestniczył w posiedzeniach komisji, która się tą sprawą zacznie zajmować i 19 września opuścił jej obrady. Gdy swojej decyzji, mimo nalegań, nie odwołał, oficjalnie wykluczono go z Rady Generalnej. Marks w swojej przemowie w dniu 18 września 1871 roku dał do zrozumienia, że całą sytuację zaistniałą w Szwajcarii uważa za osobistą intrygę Bakunina i wyraził ten sąd w słowach:

"Zatarg zaczął się od powstania Aliansu w Genewie założonego przez Bakunina i innych".

Owszem, ujawnił się on wraz z przybyciem do Genewy Bakunina, lecz istniał w formie uśpionej jeszcze przed rokiem 1868 w postaci antagonizmów między obozem "fabrique" a obozem "gros metres". Bakunin w tym przypadku okazał się tylko katalizatorem nieuchronnych procesów. Marks ponadto w kwestii wykluczenia Aliansu z MSR powoływał się na jego tajną międzynarodową strukturę (była o tym mowa wyżej). Postawa członków Rady Generalnej jak i delegatów szwajcarskich zadecydowała, iż sprawa wykluczenia Aliansu została przesądzona. W uzasadnieniu tego wyroku czytamy:

"zabrania się sekcjom... zakładać separatystyczne organizacje pod nazwą sekcji propagandy, Aliansu Demokracji Socjalistycznej itp, pretendujące do spełniania specjalnych misji, odmiennych od wspólnych celów Stowarzyszenia".

O ile trudno byłoby wykazać niezgodność statutu Aliansu ze statutami Międzynarodówki, to jedno wydaje się pewne w świetle powyższej rezolucji. Owa niezgodność po rezolucjach konferencji londyńskiej, zarówno w kwestii działalności politycznej robotników jak i innych, staje się faktem.

Punkt XVII uchwał w sprawie rozłamu w Szwajcarii Romańskiej zatwierdza prawomocność rezolucji Rady Generalnej z 29 czerwca 1870 roku i zaleca przybranie przez Federację z La-Chaux nazwy "Federacji Jurajskiej" lub wstępowania jej poszczególnych członków lub całych sekcji w skład Federacji Romańskiej. W kwestii tej rezolucji słuszne były późniejsze wypowiedzi jurajczyków, iż konferencja nie miała prawa do rozstrzygania sporu - bo to tego upoważniony był tylko kongres, a w jej gestii leżało jedynie zawieszenie ich w prawach członków MSR do czasu odbycia następnego kongresu Międzynarodówki.

Kolejnym punktem obrad, wokół którego rozwinęła się burzliwa polemika była sprawa indyferentyzmu politycznego. Delegaci podzielili się na dwa obozy. Marks i Engels, jak i większość członków Rady Generalnej, stanowczo sprzeciwili się indyferentyzmowi, a poparł ich dodatkowo były komunard Vaillant. Obóz przeciwny reprezentowali zwolennicy Bakunina i Proudhona. Jedynie Cesar de Paepe wygłosił w tej kwestii oryginalny pogląd, twierdząc iż wszyscy ci członkowie Międzynarodówki, którzy chcą prowadzić działalność polityczną mają do tego pełne prawo, tak samo jak i prawo wstrzymania się od takiej działalności przysługiwać powinno przeciwnej stronie. Ostatecznie delegaci jako punkt IX uchwał londyńskich przeforsowali wniosek, iż wszyscy członkowie MSR są zobligowani do popierania emancypacyjnych działań politycznych robotników. W uzasadnieniu tej uchwały Marks powoływał się na angielski przekład statutu i wykazywał, iż walka polityczna robotników w zaistniałej sytuacji roku 1871 staje się koniecznością. W swojej polemice z przedstawicielami indyferentyzmu, głównie Bastelicą i Lorenzem, zarówno Engels jak i Marks starali się zbić wszystkie ich argumenty. Na zarzut, iż do parlamentu mogą zostać wybrani nieodpowiedni ludzie, Marks odpowiada, że stosując się do logiki tego argumentu można wysnuć wniosek, iż na przykład równie bezcelowe wydawać się może wydawanie przez MSR czasopism, a to z tego względu, iż mogą zostać do redakcji powołani nieodpowiedni ludzie. Ponadto Marks udowadniał, iż świadome rezygnowanie z możliwych środków walki jest w takim samym stopniu błędem, jakim byłoby zrezygnowanie z działalności MSR w tych krajach, w których istnieje ona legalnie i za przyzwoleniem kapitalistycznych rządów. Marks odrzuca również uzasadnienia etyczne, mówiące iż działanie parlamentarne robotników niejako sankcjonuje podstawy organizacyjne tych państw i konkluduje, że jeżeli się przeciw czemuś protestuje nawet w ramach odrzuconych struktur, nie oznacza to automatycznie aprobaty dla nich. Ponadto dodaje:

"Wszyscy zwolennicy abstynencji politycznej twierdzą, że są rewolucjonistami. Rewolucja jest szczytowym aktem polityki, każdy kto jej pragnie musi też uznać środki, które są jej przygotowaniem, które wychowują robotników w duchu rewolucji".

Dodatkowo, na poparcie swych racji, 21 września 1871 roku nazywa sekciarstwem powstrzymanie się od polityki i wykazuje zalety propagandowe tego typu działalności. Bakunin i jego zwolennicy posiadali na ten temat odmienne zdanie. Nie było dla nich tak oczywiste, iż aby dokonać rewolucji należy najpierw przedsięwziąć jakieś specjalne środki. Według nich warunki rewolucji stwarzają się same poprzez nędzę i ucisk robotników. Odwrotnie niż Engels czy Marks, w działalności politycznej nie widzieli "rewolucyjnej szkoły" , ale przeciwnie - postrzegali ją jako odsuwanie rewolucji w czasie jako tępienie ostrza wystąpień robotniczych w kompromisach gry parlamentarnej zamiast skierowania go do bezpośredniej walki zbrojnej.

Dodatkowo na takie, a nie inne postrzeganie abstynencji politycznej nałożył się fakt, iż Bakunin niezbyt wierzył w szczerość intencji Marksa, co wyraził w słowach:

"Według komunistów trzeba organizować siły robotnicze, żeby opanować polityczną potęgę państw. Socjaliści rewolucyjni natomiast organizują się, aby zburzyć lub użyjmy wyrażenia bardziej przyjemnego, zlikwidować państwo".

Ponieważ Bakunin utożsamiał państwo z całym złem, złem wydawało mu się wszystko co według niego to państwo mogło sankcjonować i utwierdzać. Z powyższego cytatu wynika jeszcze jeden wniosek; ze względu na to, iż Marks dążył do odmiennych niż Bakunin społecznych ideałów, siłą rzeczy również drogi prowadzące do ich realizacji musiały być różne. Dlatego też pod względem stosunku do działalności politycznej między Marksem a Bakuninem nie mogło dojść do zgody.

Należy nadmienić, że twierdzenie, iż Marks postawił pod obrady konferencji londyńskiej sprawę abstynencji politycznej w celu dyskredytacji Bakunina jest takim samym zafałszowaniem intencji twórcy "Kapitału" jak zarzut sformułowany przez niego wobec Bakunina o postawieniu przezeń sprawy dziedziczenia pod obrady kongresu bazylejskie-go w celach strategicznych.

Uchwała nr XV wywołała szczególną uwagę w środowiskach zbliżonych do Bakunina, a to z tego względu, iż jawnie sprzeciwiała się regulaminowi MSR. Donosiła ona, iż kolejny kongres i jego termin, o ile się on w ogóle odbędzie, powoła osobiście Rada Generalna. Istniało niebezpieczeństwo, iż w przypadku, gdyby RG odwlekała w nieskończoność zwołanie kongresu MSR doszłoby do sytuacji, w której kształt Międzynarodówce nadawałyby uchwały konferencji londyńskiej. Na osobną uwagę zasługuje natomiast uchwała specjalna XIII /punkt 4/ i uchwała nr XIV. W pierwszej powiadamia się, iż MSR całkowicie odżegnuje się od powiązań z osobą Sergiusza Nieczajewa, druga zaś nakazuje redakcji "Egalite" zamieszczenie sprawozdania z jego procesu. Obie te uchwały bezpośrednio skierowane były przeciw Bakuninowi i tym tłumaczyć należy ich zamieszczenie wśród innych uchwał konferencji. Nieczajew nie pierwszy raz i nie ostatni kompromitował Międzynarodówkę w swych działaniach - powołując się na nią - a jak dotychczas tego typu działalność nie znalazła się nigdy w oficjalnych pismach MSR w formie uchwał. Co najwyżej wspominano o niej w bezpośredniej korespondencji z poszczególnymi sekcjami czy federacjami. Decydujące w przypadku uchwalenia tych uchwał było to, iż podobnie jak Nieczajew kompromitował Międzynarodówkę, w tym samym stopniu i na tej samej zasadzie mógł skompromitować Bakunina poprzez ścisłe na przełomie 1869 i 1870 roku z nim kontakty.

Fakt, iż Marks sprawą Nieczajewa interesował się w sposób szczególny, w świetle prowadzonej przez niego korespondencji, wydaje się niepodważalny. Od lipca 1871 roku wnikliwie studiuje materiały dotyczące procesu Nieczajewa zamieszczane na łamach "Prawifielstwiennyj wiestnik" a dostarczane mu przez Utina i sekcję rosyjską w Genewie. Faktem jest również i to, że gdy Marks rozpoczął studia nad artykułami dostarczanymi mu z Genewy, Bakunin od ponad roku nie miał nic wspólnego z Nieczajewem i nie aprobował metod przez niego stosowanych w Rosji.

Obrady konferencji londyńskiej zamknięto 23 września 1871 roku i jasne stawało się dla jednej jak i drugiej strony konfliktu, iż o być albo nie być w Międzynarodówce i jakiej Międzynarodówce zadecyduje następny kongres MSR.


Bakunin i Marks 1843 -1864 | Lata 1867-1869 | Lata 1869 - 1871 | Lata 1871 - 1876



[strona główna] [biografia] [pisma] [opracowania] [ikonografia] [bibliografia] [odnośniki] [redakcja]
Strony Internetowe Trojka Design  © 2001-2013 rozbrat.org